Reklama

„Przecież jestem dobrym człowiekiem”. Ksiądz ostrzega przed duchową pułapką

Pokój, radość, cierpliwość, miłość. A z drugiej strony – narastająca złość, niechęć, ciągłe dostrzeganie zła i coraz większa trudność w patrzeniu na drugiego człowieka z miłością. Czy stan naszego serca może powiedzieć coś o naszej relacji z Bogiem?

Ks. Arkadiusz Szczepanik zatrzymuje się nad jednym z najbardziej znanych obrazów z Ewangelii według św. Jana. Jezus nazywa siebie krzewem winnym, a swoich uczniów latoroślami. Obraz jest prosty, ale płynie z niego bardzo mocne przesłanie: latorośl odłączona od krzewu nie może żyć i wydawać owoców.

Podobnie - jak podkreśla kapłan - człowiek nie jest sam dla siebie źródłem dobra. Może próbować radzić sobie własnymi siłami, przekonywać siebie, że przecież jest dobrym człowiekiem, jednak Chrystus mówi jasno: „Beze Mnie nic nie możecie uczynić”.

Reklama

Po czym poznać, że nasze życie przynosi dobre owoce?

Jezus mówi swoim uczniom, że ten, kto trwa w Nim, przynosi „owoc obfity”. Ks. Szczepanik tłumaczy, że nie chodzi tutaj o sukces rozumiany po ludzku - pieniądze, pozycję czy powodzenie. Owoce życia z Bogiem można dostrzec przede wszystkim w tym, co dzieje się wewnątrz człowieka i w jego relacjach z innymi.

Owocami Ducha Świętego są pokój, radość, miłość, cierpliwość, wierność, uprzejmość, opanowanie. (...) To znaczy, że życie staje się spełnione. Życie staje się wypełnione Bożym owocem takiego przebywania w nas Boga - mówi kapłan.

Reklama

W centrum tego obrazu pozostaje jednak całkowita zależność latorośli od winnego krzewu.

Każdy owoc, każde dobre dzieło w naszym życiu, każdy dobry nawet uczynek wcześniej został przygotowany przez Boga, abyśmy mogli go wypełnić. Wszystko, co dobre, pochodzi od Boga. Jedyna rzecz, która nie pochodzi od Boga, to nasze grzechy - podkreśla ks. Szczepanik.

To uderza w bardzo ludzką pokusę przypisywania sobie dobra, które czynimy. Łatwo pomyśleć: jestem dobrym człowiekiem, pomagam innym, nikogo nie krzywdzę, więc sam sobie całkiem dobrze radzę. Tymczasem Jezus przypomina o źródle, bez którego - zgodnie z ewangelicznym obrazem - nawet najsilniejsza latorośl zaczyna usychać.

Reklama

Bóg oczyszcza człowieka. Nie zawsze jest to łatwy proces

Winnica wymaga pielęgnacji. Jezus mówi nie tylko o latoroślach, które zostają odcięte, ale także o tych, które przynoszą owoce i właśnie dlatego są oczyszczane, aby mogły owocować jeszcze obficiej.

Według ks. Szczepanika takim oczyszczeniem w życiu człowieka jest między innymi działanie Słowa Bożego.

To Słowo nas koryguje, nawraca, uzdrawia, uwalnia, a więc oczyszcza ze zła - wyjaśnia.

Nie zawsze oznacza to jednak słuchanie tego, co przyjemne i zgodne z naszymi przekonaniami. Słowo może również pokazywać człowiekowi coś, czego wcześniej nie chciał zobaczyć. Może prowadzić do zmiany sposobu myślenia i postępowania.

Reklama

Kapłan wskazuje także na znaczenie sakramentu pokuty i pojednania. Człowiek - jak zauważa - nie może sam siebie rozgrzeszyć ani własnymi siłami usunąć z życia wszystkiego, co oddziela go od Boga.

Szczególne miejsce zajmuje również Eucharystia. Wino, będące owocem winnego krzewu, staje się Krwią Chrystusa, a sam Jezus staje się pokarmem człowieka.

Tym największym owocem Boga dla nas jest sam Chrystus. „Owoc żywota Twojego, Jezus”. Mówimy o Maryi, że wydała owoc. Tym owocem jest Jezus Chrystus - mówi ks. Szczepanik.

Reklama

Próba może pokazać, jak mocno trzymamy się Boga

Obraz winnego krzewu prowadzi kapłana również do refleksji nad cierpieniem i trudnymi doświadczeniami. Próba nie zawsze oznacza, że człowiek oddalił się od Boga. Może stać się momentem jeszcze głębszego zjednoczenia z Chrystusem.

Nasze zjednoczenie z Chrystusem właśnie w doświadczeniach krzyża może powodować, że przyniesiemy owoc. To jest doświadczenie świętych. Święci poddawani próbom stawali się jeszcze bardziej święci - zauważa.

Trudne doświadczenie może jednak również ujawnić, że więź z Bogiem była słabsza, niż człowiek przypuszczał. Ks. Szczepanik porównuje to do latorośli, która traci połączenie z krzewem. Początkowo może jeszcze wyglądać tak samo jak pozostałe. Z czasem jednak zaczyna usychać. I właśnie tutaj kapłan wskazuje coś, co może stać się dla każdego osobistym rachunkiem sumienia.

Reklama

Jak wygląda duchowe usychanie?

Zdaniem ks. Szczepanika jednym z sygnałów duchowego oddalania się od Boga może być stopniowe zanikanie owoców Ducha Świętego.

- Znakiem usychania duchowego jest niemożność życia w owocach Ducha Świętego: pokoju, radości, miłości, cierpliwości - mówi.

Ich miejsce zaczynają zajmować inne postawy.

Takim owocem, można powiedzieć negatywnym, takiego usychania jest napełnianie się jakąś złością, niechęcią, dostrzeganiem wszędzie zła, brakiem takiego podejścia z miłością do człowieka, który grzeszy - dodaje.

Reklama

To ważne rozróżnienie. Chrześcijaństwo nie oznacza przecież udawania, że zło nie istnieje. Człowieka można i czasami trzeba upomnieć. Pytanie brzmi jednak: z jakiego miejsca w sercu to robimy?

Czy źródłem jest troska o drugiego człowieka, czy może złość, pogarda i chęć osądzenia? Właśnie owoce - według rozważania kapłana - mogą pokazywać, z czego naprawdę czerpie nasze życie.

„Przecież jestem dobrym człowiekiem”

Jedną z największych duchowych pułapek może być przekonanie o własnej samowystarczalności.

Żebyśmy się nie próbowali na własną rękę tak sobie myśleć: „A, poradzę sobie. Przecież jestem dobrym człowiekiem, przecież dobre uczynki czynię”. Żebyśmy nie przypisywali sobie dobra. Całe dobro pochodzi od Boga - podkreśla ks. Szczepanik.

Reklama

Dlatego kapłan szczególną uwagę zwraca na jedno krótkie zdanie wypowiedziane przez Jezusa:

„Beze Mnie nic nie możecie uczynić”.

Podkreślmy to słowo: nic - mówi. Nie „niewiele”. Nie „będzie wam trudniej”. Chrystus mówi: nic. W rozważanym fragmencie Ewangelii równie mocno powraca jeszcze jedno słowo: „trwać”. Ks. Szczepanik zauważa, że pojawia się ono siedem razy, a biblijna symbolika liczby siedem wskazuje na pełnię.

Nie wystarczy być blisko Boga od czasu do czasu

Trwanie oznacza coś więcej niż chwilowe zwracanie się do Boga wtedy, gdy pojawiają się problemy. Latorośl nie może łączyć się z krzewem tylko od czasu do czasu. Jej życie zależy od nieustannej więzi ze źródłem.

Reklama

Dlatego ks. Szczepanik kończy swoje rozważanie prostym wezwaniem:

Niech wszystkie nasze przestrzenie życia trwają w Bogu.

Być może właśnie w tym kryje się najważniejsze pytanie płynące z obrazu winnego krzewu. Nie tylko: czy wierzę w Boga?, ale również: z czego naprawdę czerpię każdego dnia?

Bo człowiek może długo próbować żyć własnymi siłami. Może przekonywać siebie, że jest wystarczająco silny i dobry. Jednak w obrazie pozostawionym przez Chrystusa latorośl nie wydaje owoców dzięki własnemu wysiłkowi. Wydaje je dlatego, że trwa.

Reklama

A jeśli zaczyna brakować pokoju, radości, cierpliwości i miłości, być może - jak wynika z rozważania ks. Arkadiusza Szczepanika – warto nie tylko pytać, co dzieje się wokół nas, ale również sprawdzić, czy sami wciąż jesteśmy połączeni ze Źródłem.

Źródło: Kanał na Youtube - ks. Arkadiusz Szczepanik
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości