Reklama

Pornografia wśród dzieci wygrywa z Wikipedią

Coraz więcej sygnałów wskazuje na to, że Polska może stanąć w obliczu poważnego kryzysu związanego z uzależnieniem dzieci od pornografii. W rozmowie z PAP pedagog seksualny Wojciech Ronatowicz ostrzega, że skala zjawiska przybiera rozmiary epidemii. Jego słowa są reakcją na najnowszy raport, z którego wynika, że dzieci w wieku 7–14 lat częściej odwiedzają strony pornograficzne niż Wikipedię.

Z raportu „Internet dzieci 2025/2”, opracowanego przez Państwową Komisję ds. przeciwdziałania wykorzystaniu seksualnemu małoletnich poniżej 15. roku życia we współpracy z Instytutem Cyfrowego Obywatelstwa, Polskimi Badaniami Internetu oraz firmą Gemius, wynika, że w drugim kwartale 2025 roku serwisy pornograficzne znalazły się w pierwszej dziesiątce najczęściej odwiedzanych domen przez dzieci w wieku szkolnym.

W samym kwietniu co najmniej jeden taki serwis odwiedziło 930 tysięcy dzieci, a w maju i czerwcu liczba ta sięgnęła około miliona użytkowników miesięcznie. Co szczególnie niepokojące, badanie pokazuje, że było to więcej niż liczba dzieci w tym wieku korzystających z Wikipedii.

Reklama

– Te dane są alarmujące. Mamy do czynienia z realnym ryzykiem epidemii uzależnienia od pornografii wśród najmłodszych – ocenia Ronatowicz. Jak podkreśla, pornografia kształtuje wypaczony obraz relacji międzyludzkich, fałszuje wizerunek kobiet i mężczyzn oraz promuje nierealistyczne standardy wyglądu i zachowań seksualnych. Często wiąże się także z uprzedmiotowieniem kobiet i normalizowaniem przemocy.

W kontekście rosnącej skali problemu ponownie wraca temat regulacji prawnych. We wrześniu Ministerstwo Cyfryzacji skierowało do ponownych konsultacji projekt ustawy, która ma chronić małoletnich przed dostępem do treści pornograficznych w internecie. Jednym z kluczowych rozwiązań byłby obowiązek skutecznej weryfikacji wieku użytkowników platform pornograficznych.

Reklama

Ekspert przypomina jednak, że podobne postulaty pojawiały się już niemal 20 lat temu. – Już w 2006 roku mówiono o konieczności takich rozwiązań. Przez dwie dekady dorośli nie odrobili tej lekcji – ocenia krytycznie Ronatowicz.

Przyznaje on, że całkowite zablokowanie dostępu do pornografii jest niemożliwe, bo zdeterminowani użytkownicy i tak znajdą sposób. Zwraca jednak uwagę na dane Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, z których wynika, że aż 58 procent dzieci miało kontakt z pornografią przypadkowo, a tylko 31 procent deklaruje, że aktywnie jej szukało. – To pokazuje, jak łatwy i niekontrolowany jest dziś dostęp do takich treści. W wielu przypadkach wystarczy kliknąć „tak” przy pytaniu o ukończenie 18 lat – mówi pedagog.

Reklama

Kontakt z pornografią, zdaniem eksperta, zwiększa prawdopodobieństwo podejmowania przez dzieci i młodzież ryzykownych zachowań seksualnych, takich jak sexting czy web-cam sexting, polegających na przesyłaniu treści o charakterze erotycznym. – Zaczyna to funkcjonować jako norma w grupach rówieśniczych – ostrzega.

Ronatowicz zwraca również uwagę na ogromne trudności, jakie rodzice mają w rozmowach z dziećmi o seksualności. Dla wielu młodych ludzi rodzice pozostają „aseksualni”, a temat intymności jest źródłem wstydu i niezręczności. – Dlatego państwo powinno realnie wspierać rodziców poprzez rzetelną edukację psychoseksualną – podkreśla.

Reklama

Od roku szkolnego 2025/2026 funkcję tę ma pełnić nowy przedmiot – edukacja zdrowotna, który zastąpił wychowanie do życia w rodzinie. Zajęcia obejmują zagadnienia związane ze zdrowiem fizycznym, psychicznym, społecznym, cyfrowym i środowiskowym. Problem w tym, że udział w nich jest nieobowiązkowy, a według danych MEN uczestniczy w nich jedynie około 30 procent uprawnionych uczniów.

Ekspert podkreśla, że ciekawość dotycząca ciała i rozwoju psychoseksualnego jest naturalnym etapem dorastania. Kluczowe jest jednak to, skąd młodzi ludzie czerpią wiedzę. – Jeśli nie dostaną jej w szkole ani w domu, będą szukać w internecie, gdzie dominują treści wulgarne, uproszczone i często nieprawdziwe – ostrzega.

Reklama

Brak systemowego wsparcia edukacyjnego może – zdaniem Ronatowicza, byłego nauczyciela WDŻ – prowadzić do poważnych konsekwencji społecznych. Wśród nich wymienia wzrost liczby ciąż wśród nieletnich, nielegalne aborcje, większą skalę zakażeń chorobami przenoszonymi drogą płciową oraz zwiększenie zjawiska świadczenia usług seksualnych przez bardzo młode osoby.

– To cena, jaką społeczeństwo płaci za milczenie i brak odpowiedzialnych działań – podsumowuje ekspert.

 

 

red./PAP

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości