Reklama

Paulina Szuba: Czasem płaczę razem z rodzicami

Zaczęło się od jednego marzenia i setek rozmów z rodzicami, którzy każdego dnia szukali pomocy dla swoich dzieci. Dziś w Ostrołęce działa przedszkole, w którym każde dziecko ma usłyszeć: „Możesz. Potrafisz. Jesteś ważne”. Paulina Szuba — neurologopeda i założycielka „Równych Szans” — opowiada o pracy, która zmienia życie najmłodszych i o chwilach, przy których trudno powstrzymać łzy.

— Skąd narodziła się idea stworzenia przedszkola o profilu logopedycznym właśnie w Ostrołęce? Czy był jakiś moment, jakaś sytuacja lub dziecko, które utwierdziło Cię w przekonaniu, że taka placówka jest potrzebna?
— Pomysł otwarcia przedszkola dojrzewał we mnie od dawna. Z biegiem lat — także dzięki wsparciu i życzliwości rodziców moich małych Pacjentów — marzenie to zaczęło nabierać realnych kształtów. Co roku słyszałam sugestie, że powinnam otworzyć własne przedszkole, aż w końcu przyszedł moment, w którym podjęłam tę decyzję. Inicjatywa stworzenia przedszkola o profilu logopedycznym w Ostrołęce zrodziła się z obserwacji realnych potrzeb dzieci. Od siedmiu lat prowadzę w mieście gabinet neurologopedyczny i widzę, jak z roku na rok rośnie liczba dzieci z opóźnionym rozwojem mowy. Statystyki potwierdzają te obserwacje — trudności z prawidłową wymową dotyczą aż 41% trzylatków, 50% czterolatków, 75% pięciolatków i 78% sześciolatków. Kluczem do skutecznej terapii jest wczesna interwencja logopedyczna. To ona daje największą szansę na całkowite wyeliminowanie trudności w mówieniu. Dlatego uznałam, że stworzenie przedszkola logopedycznego będzie najlepszą odpowiedzią na rosnące potrzeby dzieci i ich rodzin. Chciałam stworzyć miejsce, w którym dzieci nie tylko rozwijają swoje umiejętności językowe, lecz także nabierają pewności siebie w komunikacji — przestrzeń bezpieczną, wspierającą i pełną zrozumienia.

— Jak wyglądały pierwsze kroki — od pomysłu do otwarcia? Co było najtrudniejsze?
— Pierwsze kroki w procesie otwierania przedszkola były dla mnie wyjątkowo intensywne. Decyzję podjęłam szybko, co oznaczało, że przede mną – a właściwie przed nami, bo w każdym etapie wspierał mnie mój mąż i brat – było naprawdę dużo pracy. Na szczęście mogłam liczyć na pomoc wielu wspaniałych osób, którym z całego serca dziękuję. Bez ich wsparcia realizacja tego marzenia nie byłaby możliwa. Oprócz podstawowych zadań niezbędnych do uruchomienia przedszkola, największym wyzwaniem okazała się dla mnie dokumentacja. Kocham pracę z dziećmi, ale tzw. „papierkowa robota” nigdy nie była moją mocną stroną, a tym razem było jej naprawdę  dużo. Mimo to każdy kolejny krok utwierdzał mnie w przekonaniu, że warto.

Reklama

— Jakie potrzeby dzieci i rodziców widzisz najczęściej w naszym regionie? Czy jest jakiś typ trudności lub zaburzeń mowy, z którym rodzice zgłaszają się najczęściej?
— Rodzice i dzieci przychodzą z bardzo różnorodnymi potrzebami związanymi z rozwojem mowy. Oprócz klasycznych dyslalii czy diagnozy ze spektrum autyzmu, najczęściej zgłaszają się do mnie rodzice maluchów z opóźnionym rozwojem mowy. W naszym regionie — podobnie jak w wielu innych miejscach — wciąż funkcjonują pewne mity. Wiele osób nadal wierzy, że chłopcy „z natury” zaczynają mówić później, albo że trzyletnie dziecko nie musi jeszcze mówić, bo „ma czas”. Jednak ogromnie cieszy mnie to, że świadomość rodziców dotycząca prawidłowego rozwoju mowy rośnie z każdym rokiem. Coraz częściej szukają rzetelnych informacji, szybciej reagują na niepokojące sygnały i chętniej wspierają swoje dzieci w terapii. Dzięki temu mamy realną szansę, by pomóc im jak najwcześniej i jak najskuteczniej.

— Jak w praktyce wygląda typowy dzień w przedszkolu logopedycznym i na czym polega różnica w porównaniu ze "zwykłą" placówką?
— Dzień w przedszkolu logopedycznym przebiega podobnie jak w każdej innej placówce — są zabawy, posiłki, spacery, zajęcia plastyczne i muzyczne. Dzieci uczestniczą także w języku angielskim, który prowadzi niezwykle kreatywna ciocia Sylwia. Jednak cały plan dnia został ułożony tak, by w naturalny sposób wspierać rozwój mowy — od zwyczajnych aktywności po specjalistyczne ćwiczenia. Całe środowisko przedszkolne — nauczyciele, zabawy, tempo pracy — jest starannie dostosowane do potrzeb naszych podopiecznych.
Każdego dnia w naszej placówce odbywają się grupowe zajęcia profilaktyki logopedycznej, które są nie tylko formą terapii, lecz także przyjemnym sposobem na odkrywanie świata. Podchodzimy do dziecka w sposób holistyczny, łącząc zabawy słuchowe i ruchowe z terapią ręki, co sprzyja wszechstronnemu rozwojowi. 
W naszych zajęciach kładziemy duży nacisk na samodzielność i eksplorację otaczającej rzeczywistości poprzez zmysły: dotyk, smak, węch, wzrok i słuch. W obliczu dzisiejszego świata, pełnego bodźców i przestymulowania, staramy się stworzyć minimalistyczną przestrzeń, która sprzyja skupieniu i odkrywaniu. 
Szczególną uwagę poświęcamy doborowi zabawek, które nie tylko bawią, ale również wspierają rozwój mowy i komunikacji. Nasze działania mają na celu nie tylko rozwój umiejętności językowych, ale także budowanie pewności siebie i radości z nauki. Raz w tygodniu mają miejsce zajęcia Pomelody, prowadzone przez ciocię Natalię. Wspaniale rozwijają one dzieci poprzez kontakt ze sztuką — pobudzają słuch, wyobraźnię i kreatywność. W naszym przedszkolu dzieci już od najmłodszych lat uczestniczą także w indywidualnej terapii logopedycznej, ponieważ doskonale wiemy, jak ogromne znaczenie ma wczesna interwencja.
Rodzice regularnie otrzymują wskazówki do pracy w domu oraz informacje o postępach swoich dzieci. W razie potrzeby zapewniamy również dodatkowe terapie. Nasz zespół tworzą wspaniali specjaliści: terapeuta integracji sensorycznej, fizjoterapeuta, psycholog, a także pedagog specjalny, z którym współpracujemy. Dzięki temu możemy wspierać każde dziecko w sposób pełny i profesjonalny.

Reklama

— Jak wyglądają pierwsze efekty terapii — po jakim czasie rodzice zwykle widzą zmianę?
— Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Oczywiście dążę do tego, żeby efekty pojawiły się jak najszybciej. Czasem wystarczy naprawdę niewiele, a innym razem droga do celu jest dłuższa. Skuteczność terapii zależy od wielu czynników: rodzaju i stopnia zaburzenia, wieku dziecka, systematycznej pracy oraz współpracy z rodzicami. Dwoje różnych dzieci z tą samą wadą wymowy może robić postępy w zupełnie odmiennym tempie. Mali pacjenci potrafią mnie często zaskoczyć — każdego dnia uczą mnie ogromnej pokory. Pierwszą i najważniejszą zmianą, na której mi zależy, jest to, aby dziecko nabierało pewności siebie, stawało się mniej nieśmiałe i zaczynało swobodniej nawiązywać relacje. Rzeczy niemożliwe załatwiam od razu, na cuda trzeba chwilę poczekać (śmiech).

— W jaki sposób radzicie sobie z emocjami dzieci, które mają trudności komunikacyjne i czasem przeżywają frustrację?
— Radzenie sobie z emocjami dzieci, które mają trudności komunikacyjne, to niezwykle ważna część naszej pracy. Te Maluchy często doświadczają frustracji — bardzo chcą mówić, chcą dzielić się swoimi myślami i mają nam tak wiele do opowiedzenia, lecz nie zawsze potrafią to jeszcze wyrazić. Najważniejsze jest, aby dziecko czuło, że nie jest samo w swoim trudzie i że ma pełne prawo do przeżywania emocji. Tworzymy przede wszystkim atmosferę bezpieczeństwa — przestrzeń, w której nie istnieje wstyd związany z mówieniem. Pomagamy nazywać emocje, aby dziecko mogło poczuć się zrozumiane. Dajemy mu dużo wsparcia i czułości. Nieustannie powtarzamy, że jest ważne, że może, że potrafi… i że poradzimy sobie razem.

Reklama

— Czy jest jakaś historia dziecka, która szczególnie Cię wzruszyła albo utwierdziła, że ta praca ma ogromny sens?
— Takich historii jest naprawdę wiele. Najmocniej wzruszają mnie jednak zazwyczaj pierwsze słowa, na które czekamy wspólnie z rodzicami. Kiedy dziecko po raz pierwszy mówi „mama” albo „tata”, a wcześniej niemal nie wydawało świadomych dźwięków, trudno zachować profesjonalny spokój. Bardzo staram się nie okazywać emocji, ale czasem po prostu płaczę razem z rodzicami. Ogromnie poruszają mnie również sytuacje, w których dziecko, o którym mówiono, że nigdy nie będzie mówić ani się komunikować, nagle wypowiada pierwsze słowa albo zaczyna porozumiewać się metodą alternatywną. To są momenty, które zostają ze mną na zawsze.
Przez te siedem lat uzbierało się naprawdę mnóstwo takich wzruszających opowieści. Każde dziecko i każdy rodzic mają w moim sercu swoje miejsce — jednak te najważniejsze przestrzenie zajmują dzieci, bo to one są dla mnie najważniejsze. To właśnie one każdego dnia pokazują mi, jak wielki sens ma to, co robię.

— Co daje Ci największą satysfakcję jako dyrektorce i logopedzie — i jakie przesłanie chciałabyś przekazać rodzicom dzieci, które zmagają się z trudnościami mowy?
— Dyrektor to tylko funkcja. Ja po prostu kocham dzieci, kocham z nimi być, pracować. To one mnie inspirują. Największą radość sprawia mi obserwowanie, jak dzieci rozwijają się i odkrywają świat. Widok ich rosnących umiejętności, gdy z entuzjazmem nabywają nowe słowa i z dumą je wypowiadają, napełnia mnie niezwykłym poczuciem satysfakcji. Każdy ich krok w stronę pewności siebie to dla mnie prawdziwy skarb.Ogromną satysfakcją jest dla mnie również zaufanie jakim obdarzają mnie rodzice - to, że powierzają mi swój największy skarb, swoje dziecko. Za każdym razem, gdy widzę, że oddają je w moje ręce z wiarą, że pomogę, czuję ogromną odpowiedzialność i jednocześnie ogromną wdzięczność. To sprawia, że wiem, iż nie mogę ich zawieść.
A moje przesłanie dla rodziców dzieci z trudnościami jest proste, ale najważniejsze: mówcie swoim dzieciom, że są dobre, że mogą, że potrafią.... Wspierajcie swoje dzieci, dodawajcie im odwagi i kochajcie je dokładnie takimi, jakimi są. Bo właśnie ta miłość, akceptacja i wiara rodzica dają dziecku siłę, by każdego dnia próbować na nowo.

Reklama

Zuzanna Leszczyńska

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości