Niektóre wspomnienia z czasem bledną. Inne — wracają po latach z taką siłą, jakby wydarzyły się wczoraj. Dla Anna Mucha jednym z takich momentów było spotkanie z Michael Jackson podczas jego wizyty w Polsce w 1997 roku. Dziś aktorka opowiada o kulisach tamtego dnia z dużym dystansem, ale też wyraźnym rozbawieniem. Bo choć wszystko miało wyglądać elegancko i oficjalnie, rzeczywistość szybko wymknęła się spod kontroli.
W maju 1997 roku Michael Jackson po raz drugi przyleciał do Polski. Rok wcześniej wystąpił na warszawskim Bemowie w ramach trasy „HIStory World Tour”, wywołując prawdziwą histerię fanów. Tym razem jego pobyt miał bardziej biznesowy charakter — artysta rozważał inwestycję w park rozrywki w Warszawie. W harmonogramie znalazły się jednak również spotkania z dziećmi i młodzieżą.
Jednym z punktów wizyty było warszawskie liceum im. Stefana Batorego. To właśnie tam uczyła się wówczas Anna Mucha. Jak wspomina, była aktywnie zaangażowana w życie szkoły, dlatego wytypowano ją do oficjalnego przywitania gwiazdora i wręczenia mu kwiatów.
Problem w tym, że gdy przyszło do spotkania, emocje kompletnie ją sparaliżowały.
— Zapomniałam po co tam jestem, komu mam dać kwiaty, co powiedzieć i w jakim języku — relacjonowała po latach aktorka.
Dziś brzmi to zabawnie, ale wtedy dla 16-letniej Muchy było jednym z najbardziej stresujących doświadczeń w życiu.
Choć organizatorzy próbowali utrzymać wszystko pod kontrolą, atmosfera wokół wizyty Jacksona szybko zrobiła się gorąca. Początkowo wydawało się nawet, że zainteresowanie wydarzeniem będzie niewielkie. Chwilę później sytuacja zmieniła się diametralnie.
Jak opowiada Mucha, tłumy fanów pojawiły się nagle i całkowicie sparaliżowały szkołę. Ochrona artysty błyskawicznie zareagowała, odcinając go od ludzi i przeprowadzając do zamkniętej części budynku, gdzie odbywały się matury.
W pewnym momencie doszło do sceny, która dziś brzmi niemal jak fragment filmowej komedii.
Michael Jackson schronił się w szkolnej toalecie. Chwilę później jeden z maturzystów miał przypadkiem natknąć się na niego właśnie tam.
— Mój kolega Łukasz wyszedł z egzaminu i wpadł na Michaela Jacksona w damskiej toalecie — wspominała aktorka.
Ta historia przez lata obrosła w szkolną legendę i do dziś pozostaje jednym z najbardziej absurdalnych epizodów związanych z wizytą „Króla Popu” w Polsce.
Choć od tamtych wydarzeń minęło niemal 30 lat, Anna Mucha doskonale pamięta emocje, które towarzyszyły jej podczas krótkiego kontaktu z gwiazdorem. I — jak sama przyznaje — jej uwagę przyciągnęły wtedy rzeczy dość nieoczywiste.
Najbardziej stresowała się tym, że ściska Jacksona zbyt mocno.
— Myślałam tylko: „On jest taki drobny, zaraz połamie Michaela Jacksona” — opowiadała z humorem.
Ale był jeszcze jeden detal, który wyjątkowo zapadł jej w pamięć. Nastolatka zwróciła uwagę na… makijaż artysty.
— Zastanawiałam się, czemu ma tak źle dobrany podkład — wspomina dziś ze śmiechem.
Do historii wrócono teraz nieprzypadkowo. O Michaelu Jacksonie znów zrobiło się głośno za sprawą filmu „Michael” w reżyserii Antoine Fuqua. W produkcji poświęconej życiu artysty główną rolę zagrał Jaafar Jackson, a sam film już wzbudza ogromne zainteresowanie fanów na całym świecie.


Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze