Po zakończeniu rządowego programu „Ceny Paliw Niżej” kierowcy od razu zobaczyli wyższe ceny na stacjach. Od 1 lipca VAT na paliwa wrócił z 8 do 23 procent, a wcześniej, w połowie czerwca, przestała obowiązywać obniżona akcyza. W koalicji rządzącej pojawia się robocze założenie, że granicą wymagającą reakcji może być przekroczenie poziomu 7 złotych za litr benzyny Pb95.
Rządowy pakiet „Ceny Paliw Niżej” przestał obowiązywać wraz z końcem czerwca. Od środy, 1 lipca, stawka VAT na paliwa wróciła do poziomu 23 procent. Wcześniej zakończyła się także obniżka akcyzy, która w ramach programu była sprowadzona do minimalnego poziomu dopuszczonego przez Unię Europejską.
Efekt zmian podatkowych był widoczny niemal natychmiast. Na części stacji ceny benzyny bezołowiowej 95, które jeszcze dzień wcześniej utrzymywały się poniżej 6 złotych za litr, zaczęły zbliżać się do granicy 7 złotych. Z prognoz rynku paliw na okres od 1 do 5 lipca wynika, że litr Pb95 może kosztować od 6,69 do 6,81 zł, Pb98 od 7,52 do 7,63 zł, a olej napędowy od 6,86 do 6,99 zł. Autogaz ma kosztować od 3,29 do 3,36 zł za litr.
W obozie rządzącym pojawia się założenie, że poziom 7 złotych za litr benzyny Pb95 może być granicą politycznie i społecznie trudną do zaakceptowania. Nie oznacza to jeszcze decyzji o powrocie programu, ale pokazuje, że rząd będzie obserwował sytuację na stacjach.
„Wydaje się, że takim progiem bólu jest cena 7 zł za litr Pb95. Nie możemy dopuścić, by ta psychologiczna bariera była przekroczona” — mówi jeden z rozmówców z Lewicy.
Podobne głosy słychać w kręgach rządowych. Najprostszym możliwym instrumentem byłby ponowny ruch w sprawie VAT, bo zmiana stawki może zostać dokonana rozporządzeniem. Obniżenie akcyzy wymagałoby ustawy.
„Celujemy w to, by nie było więcej niż umowne 7 złotych za litr. W razie czego trzeba będzie zareagować. Najprościej w takiej sytuacji będzie wydać rozporządzenie obniżające ponownie stawkę VAT. Obniżka akcyzy wymagałaby ustawy” — wskazuje rozmówca z kręgów rządowych.
W koalicji nie ma jednak jednolitego stanowiska. Część polityków uważa, że po pierwszym cenowym szoku rynek powinien się ustabilizować, a rząd nie powinien natychmiast wracać do kosztownych mechanizmów osłonowych.
„Pozwólmy rynkowi działać. Zapewne teraz to efekt podwyższonych marż stacji paliw” — ocenia rozmówca z Koalicji Obywatelskiej.
Reklama
Inny przedstawiciel koalicji przyznaje, że wzrost po powrocie VAT do podstawowej stawki był spodziewany, ale jego skala okazała się nieco większa od oczekiwań. W rządzie obserwowane ma być także zachowanie Orlenu i innych operatorów rynku paliw.
Według jednego z rozmówców państwowy koncern podniósł ceny „w minimalnym zakresie”. Jak wskazywał, VAT wzrósł o 15 punktów procentowych, a podwyżka na stacjach Orlenu miała wynieść około 14 punktów, czyli mniej niż pełny efekt podatkowy.
Krytycznie do zakończenia programu odnosi się Prawo i Sprawiedliwość. Politycy opozycji wskazują, że decyzja zapadła na początku wakacji, gdy wielu kierowców planuje wyjazdy i częściej korzysta z samochodów.
„To odejście przedwczesne, przecież Tusk i minister finansów zdają sobie sprawę, że to przedwczesna decyzja, mamy okres urlopowy, koszty niższego VAT to 900 mln zł miesięcznie, jeśli nie stać ich na zmniejszenie dochodów o 1,8 mld zł za wakacje, to pokazuje dramatyczny stan finansów publicznych” — powiedział Zbigniew Kuźmiuk z PiS.
Rząd argumentuje, że pakiet był rozwiązaniem czasowym, wprowadzonym w reakcji na niestabilną sytuację na rynku paliw i wysokie ceny ropy. Gdy program był uruchamiany, baryłka ropy kosztowała powyżej 110 dolarów. Obecnie cena spadła w okolice 70 dolarów, co według rządu zmniejsza uzasadnienie dla dalszego utrzymywania osłon.
Jednym z powodów wygaszenia programu są jego koszty. Dotychczas pakiet miał kosztować budżet 4,7 mld zł. W pełnej wersji oznaczałby niższe dochody państwa o około 1,6 mld zł miesięcznie. Przy półrocznym utrzymaniu mechanizmu ubytek mógłby sięgnąć około 10 mld zł.
To istotne w kontekście napiętej sytuacji finansów publicznych. Luka w finansowaniu ochrony zdrowia szacowana jest obecnie na 17 mld zł, co dodatkowo ogranicza przestrzeń do kontynuowania kosztownych programów osłonowych.
W rządzie powrót do obniżonego VAT lub innych form wsparcia traktowany jest jako ostateczność. Politycy koalicji nie wykluczają jednak takiego scenariusza, jeśli ceny paliw przekroczą poziom uznawany za społecznie nieakceptowalny.
„Stan finansów nie pozwala na tego typu program, ale wcześniej też nie pozwalał, więc pewnie nie ma co zarzekać się, że na pewno nie będzie zmiany decyzji. Wszystko zależy od tego, co się będzie działo na rynku” — podkreśla rozmówca z Koalicji Obywatelskiej.
Najbliższe dni mają pokazać, czy wzrost cen po zakończeniu pakietu był jednorazowym efektem zmian podatkowych i marż, czy początkiem trwalszej presji cenowej na stacjach.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze