Reklama

Katastrofa na Bemowie. Wśród ofiar jest prawdopodobnie żołnierz jednej z warszawskich jednostek

Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo po katastrofie samolotu Cirrus SR22 na warszawskim Bemowie. Do tragedii doszło 25 czerwca na terenie Automobilklubu przy ulicy Powstańców Śląskich 127. Zginęły dwie osoby, a jedna została ciężko ranna. Wśród ofiar jest pilot oraz uczestnik szkolenia, którym prawdopodobnie był żołnierz jednej z warszawskich jednostek.

Śledztwo po śmiertelnym wypadku

Postępowanie zostało wszczęte 29 czerwca. Śledczy badają, czy doszło do naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu powietrznym, w wyniku czego dwie osoby poniosły śmierć na miejscu, a kolejna doznała obrażeń ciała. Sprawa prowadzona jest w kierunku czynu z art. 177 par. 1 kodeksu karnego w związku z art. 177 par. 2.

Do katastrofy doszło 25 czerwca na terenie Automobilklubu przy ulicy Powstańców Śląskich 127 w Warszawie. Rozbił się samolot Cirrus SR22, który wcześniej wystartował z lotniska Wrocław-Strachowice i kierował się w stronę stolicy.

Reklama

Pilot i uczestnik kursu zginęli na miejscu

Z dotychczasowych ustaleń wynika, że jedną z ofiar był pilot samolotu. Drugą osobą, która zginęła, był uczestnik szkolenia odbywającego się na terenie Automobilklubu. Według informacji przekazanych przez prokuraturę był to młody mężczyzna, prawdopodobnie żołnierz jednej z warszawskich jednostek wojskowych.

Formalna identyfikacja ofiar nadal trwa. Prokuratura przekazała, że zwłoki były zwęglone i na tym etapie zdołano ustalić jedynie płeć zmarłych. Planowane jest przeprowadzenie sekcji zwłok.

Ranny kolejny kursant

W chwili katastrofy na terenie Automobilklubu znajdowali się uczestnicy jednodniowego szkolenia z kierowania pojazdami uprzywilejowanymi. W wypadku poszkodowany został także kolejny kursant. Mężczyzna został przewieziony do szpitala. Według ustaleń śledczych doznał złamania obu kończyn dolnych.

Reklama

Osoby obecne na miejscu próbowały gasić pożar przy użyciu gaśnic jeszcze przed przyjazdem służb. Na miejsce wezwano straż pożarną, zespoły ratownictwa medycznego, policję oraz przedstawicieli Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych.

Samolot podchodził do lądowania

Śledczy przeprowadzili oględziny miejsca katastrofy i ujawnionych zwłok oraz przesłuchali bezpośrednich świadków zdarzenia. Z ich relacji wynika, że gdy samolot przelatywał nad wieżą, silnik pracował normalnie, a pilot nie zgłaszał awarii ani problemów technicznych.

Reklama

Maszyna miała kołować nad lotniskiem, co mogło wskazywać na podejście do lądowania. W trakcie manewru samolot skręcił nad płytą lotniska, zahaczył o podłoże w rejonie wiaty, po czym doszło do dużej eksplozji i pożaru.

Wrak poza pasem lotniska

Samolot rozbił się poza pasem startowym, w pobliżu placu manewrowego nauki jazdy. Po uderzeniu maszyna spłonęła. Według relacji z miejsca zdarzenia widoczna była głównie tylna część samolotu i fragmenty ogona.

Po katastrofie Lotnisko Warszawa-Babice zostało czasowo zamknięte. Starty i lądowania wznowiono po godzinie 15. Przyczyny tragedii, przebieg ostatnich chwil lotu oraz okoliczności podejścia do lądowania mają wyjaśnić śledczy i Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości