Cały zarząd Warszawskiego Szpitala Południowego został odwołany na wniosek prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego. To reakcja na medialne doniesienia o nieprawidłowościach w placówce, w tym sprawę byłego koordynatora SOR-u Dawida Kacprzyka, jego wysokich zarobków, korekt faktur oraz podejrzeń dotyczących przyjmowania polityków Koalicji Obywatelskiej poza kolejnością. W szpitalu trwają kontrole, a sprawą zajmuje się prokuratura.
Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski poinformował, że na jego wniosek odwołano cały zarząd Warszawskiego Szpitala Południowego. Decyzja zapadła po ujawnieniu kolejnych informacji dotyczących funkcjonowania placówki i pracy Szpitalnego Oddziału Ratunkowego.
Nową prezeską zarządu ma zostać Aneta Gomółka-Siembora. Prezydent Warszawy przedstawił ją jako specjalistkę z zakresu audytów i kontroli zarządczej w ochronie zdrowia oraz zamówień publicznych.
Jej pierwszym zadaniem ma być współpraca ze wszystkimi instytucjami zaangażowanymi w wyjaśnianie nieprawidłowości, do których miało dochodzić w szpitalu.
„Wszystkie wątpliwości muszą zostać wyjaśnione dogłębnie i transparentnie” – przekazał Rafał Trzaskowski.
Prezydent stolicy zapowiedział dalsze decyzje personalne i organizacyjne. Podkreślił, że sprawa dotyczy nie tylko funkcjonowania jednej placówki, ale także zaufania do publicznej ochrony zdrowia.
„W toku ustaleń wyciągamy konsekwencje – także personalne. Kolejne decyzje niebawem. Będę o nich Państwa na bieżąco informował” – napisał Trzaskowski.
Wcześniej ratusz zarządził pilny audyt w Szpitalu Południowym oraz kontrolę w pozostałych SOR-ach miejskich szpitali w Warszawie. Kontrola ma wyjaśnić, czy podobne nieprawidłowości mogły występować także w innych placówkach podległych miastu.
W centrum afery znalazł się Dawid Kacprzyk, lekarz w trakcie specjalizacji z anestezjologii i intensywnej terapii, były koordynator SOR-u w Warszawskim Szpitalu Południowym oraz były radny dzielnicy Ursus związany z Koalicją Obywatelską.
Z opublikowanych wcześniej informacji wynika, że w 2025 roku miał zarobić około 1,6 mln zł. Według danych przywoływanych w związku ze sprawą w samym Szpitalu Południowym wykazano mu 3976 godzin pracy, co dawałoby średnio 331 godzin miesięcznie i niemal 11 godzin dziennie, wliczając niedziele i święta.
Po ujawnieniu sprawy Kacprzyk zrezygnował z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej, a następnie także z funkcji radnego dzielnicy Ursus. Złożył również wniosek o zawieszenie w prawach członka Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie.
Stołeczny ratusz poinformował, że od 15 czerwca Dawid Kacprzyk skorygował 33 faktury obejmujące okres od 31 stycznia 2025 roku do 16 czerwca 2026 roku. Na konto szpitala miało wrócić 500 tys. zł.
Według władz Warszawy częściowe wyniki audytu wykazały nieprawidłowości w procesie zatwierdzania dyżurów lekarza na SOR-ze. Szpital przygotował zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa polegającego na doprowadzeniu do niekorzystnego rozporządzenia mieniem placówki w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.
Sprawą zajmuje się także prokuratura, która bada ją z urzędu.
Drugim elementem afery są doniesienia, że na SOR-ze Warszawskiego Szpitala Południowego politycy Koalicji Obywatelskiej oraz ich bliscy mieli być przyjmowani poza kolejnością. Według medialnych ustaleń miała istnieć nieformalna szybsza ścieżka obsługi, a osoby uprzywilejowane miały oczekiwać w osobnym pomieszczeniu.
Ratusz podkreśla, że miasto, rada nadzorcza i audytorzy nie mają prawa wglądu w dokumentację medyczną pacjentów ani kompetencji do oceny zasadności decyzji lekarskich dotyczących stanu zdrowia osób zgłaszających się na SOR. Te kwestie ma badać Narodowy Fundusz Zdrowia.
Szpital ma współpracować z NFZ, by wyjaśnić także ten obszar sprawy.
Na doniesienia dotyczące Dawida Kacprzyka zareagowała również Naczelna Izba Lekarska. Do rzecznika odpowiedzialności zawodowej trafiło zawiadomienie dotyczące podejrzenia opuszczania dyżurów medycznych.
Z medialnych ustaleń wynikało, że grafik pracy lekarza miał pokrywać się z jego wystąpieniami publicznymi, między innymi w telewizji oraz w Senacie. Ten wątek również ma zostać wyjaśniony w odrębnym trybie.
Sprawa Szpitala Południowego wywołała reakcje na szczeblu krajowym. Premier Donald Tusk zapowiedział, że każdy polityk Koalicji Obywatelskiej, wobec którego pojawią się zarzuty korzystania z ułatwień w dostępie do usług medycznych, będzie musiał publicznie wyjaśnić sytuację.
Szef rządu poinformował również, że zwrócił się do Najwyższej Izby Kontroli o kontrolę wykorzystania publicznych pieniędzy w ochronie zdrowia.
Odwołanie zarządu Warszawskiego Szpitala Południowego jest najdalej idącą decyzją personalną od początku afery. Nie kończy jednak sprawy. W placówce nadal prowadzone są kontrole, analizowane są dokumenty, grafiki, faktury i zasady organizacji pracy.
Do wyjaśnienia pozostaje, kto zatwierdzał dyżury, kto miał nadzór nad rozliczeniami, czy doszło do naruszenia prawa oraz czy pacjenci byli traktowani według tych samych zasad.
Nowe kierownictwo szpitala ma współpracować z ratuszem, NFZ, prokuraturą i innymi instytucjami. Dopiero wyniki tych działań mają pokazać pełną skalę nieprawidłowości w Warszawskim Szpitalu Południowym.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze