Maher Ben Hlima, polski chodziarz tunezyjskiego pochodzenia, kilka tygodni temu był o włos od rekordu kraju na 10 km. Do startu na 20 km podczas lekkoatletycznych MŚ w Tokio przystępował z konkretnym planem: po dziesiątym miejscu na 35 km spróbować wbić się do pierwszej ósemki na krótszym dystansie — wynik dający mu oddech finansowy na najbliższe miesiące. Skończyło się jednak scenami pełnymi napięcia.
Nocny chód Polak rozpoczął bez kompleksów. Już po pierwszym kilometrze był liderem, a przez kolejne dwa wciąż utrzymywał się w czołówce. Tempo elity okazało się jednak bezlitosne: po 5. kilometrze Ben Hlima spadł na 18. pozycję i w tych okolicach maszerował przez większą część dystansu. W końcówce jeszcze powalczył, przesunął się o kilka miejsc i ostatecznie minął metę czternasty z czasem 1:20:39 — to trzeci wynik w jego karierze.
Tuż za linią mety Polak upadł z wyczerpania. Stadion opuszczał na wózku, a następnie spędził kilkadziesiąt minut w pokoju medycznym. Lekarz kadry dr Jarosław Krzywański wskazał na skrajne zmęczenie i wysoką temperaturę jako główne przyczyny kryzysu.
— Liczyłem na więcej, ale od 14. kilometra zaczęły boleć nogi. Walczyłem do końca. Była szansa podskoczyć o trzy lokaty, lecz organizm mi na to nie pozwolił. Szkoda, ale potwierdziłem miejsce w światowej czołówce. Trzeba dalej pracować — powiedział Ben Hlima, wciąż mocno osłabiony.
— Od startu byłem bardzo nabuzowany. Chciałem powalczyć o maksimum, ale musiałem realistycznie ocenić możliwości. Szukałem kogoś, z kim mógłbym iść, żeby przetrwać mimo bólu — dodał.
Za zawodnikiem wciąż ciągną się kłopoty związane z prowadzoną wcześniej firmą transportową, dlatego każdy wynik sportowy ma dla niego wymiar także finansowy. Ben Hlima od niedawna reprezentuje Polskę; w biało-czerwonych barwach zdążył już wystąpić na igrzyskach w Paryżu. W Tokio debiutuje w lekkoatletycznych mistrzostwach świata — tydzień temu był dziesiąty na 35 km, teraz walczył na 20 km o „życiowy” awans do ósemki.
Złoto wywalczył Brazylijczyk Caio Bonfim w 1:18:35, po znakomitym finiszu na ostatnich kilometrach. Srebro zdobył Zhaozhao Wang z Chin (1:18:43), a brąz trafił do Hiszpana Paula McGratha (1:18:45).
Wynik Polaka: 14. miejsce, 1:20:39 (3. wynik w karierze).
Kierunek na przyszłość? Regeneracja, zdrowie i praca — by następnym razem mocny początek przełożyć na równie mocny koniec.
Źródło: interia
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze