Nicolas Maduro, od 2013 roku sprawujący władzę w Wenezueli, przez znaczną część społeczności międzynarodowej nie jest uznawany za legalnego prezydenta. Jego rządy naznaczone były oskarżeniami o fałszowanie wyborów, brutalne tłumienie protestów i systematyczne prześladowanie opozycji. W ich efekcie kraj dysponujący jednymi z największych na świecie zasobów ropy naftowej popadł w głęboki kryzys gospodarczy i humanitarny.
W sobotę nad ranem czasu lokalnego Maduro został schwytany na terytorium Wenezueli i wywieziony z kraju przez amerykańskie siły specjalne. Administracja prezydenta USA Donald Trump poinformowała, że Maduro oraz jego żona, Cilia Flores, usłyszeli zarzuty związane z handlem narkotykami i działalnością terrorystyczną. Oboje mają stanąć przed sądem federalnym w Nowym Jorku – przekazała prokuratorka generalna USA Pam Bondi.
Maduro urodził się w 1962 roku w Caracas. Jest synem działacza związkowego i sam przez lata był aktywny w ruchu pracowniczym. Pracował jako kierowca autobusu, zanim zaangażował się w politykę krajową, wspierając wojskowego buntownika Hugo Chávez po jego nieudanej próbie zamachu stanu.
Po zwycięstwie Cháveza w wyborach prezydenckich w 1998 roku Maduro wszedł do jednoizbowego parlamentu, a z czasem został jego przewodniczącym. Następnie objął funkcję ministra spraw zagranicznych, zabiegając na arenie międzynarodowej o sojusze dla Wenezueli czerpiącej ogromne dochody z eksportu ropy.
Chávez, jeden z najbardziej charyzmatycznych przywódców Ameryki Łacińskiej początku XXI wieku, wyznaczył Maduro na swojego następcę. Po jego śmierci w 2013 roku Maduro, pełniący wówczas funkcję wiceprezydenta, przejął władzę i jeszcze w tym samym roku minimalną przewagą wygrał wybory prezydenckie.
Kolejne lata przyniosły jednak gwałtowny rozpad gospodarki opartej niemal wyłącznie na sektorze naftowym. Kraj dotknęła hiperinflacja, a niedobory żywności, leków i podstawowych towarów stały się codziennością. Kryzys pogłębiły sankcje nałożone przez Stany Zjednoczone i inne państwa zachodnie, które oskarżały Maduro o korupcję i poważne przestępstwa.
W rezultacie z Wenezueli wyemigrowało około 8 milionów osób – blisko jedna piąta populacji. Większość schronienia szukała w sąsiednich krajach Ameryki Południowej, lecz setki tysięcy dotarły także do USA, zwiększając presję migracyjną na południowej granicy tego państwa.
W kraju aparat bezpieczeństwa podporządkowany Maduro brutalnie rozprawiał się z demonstracjami i przeciwnikami politycznymi. Wszystkie wybory ogólnokrajowe po 2013 roku były kwestionowane przez organizacje praw człowieka i rządy wielu państw. Głosowania prezydenckie z lat 2018 i 2024 uznawane są powszechnie za zmanipulowane na korzyść urzędującego przywódcy.
Przed wyborami w 2024 roku władze uniemożliwiły start liderce opozycji, późniejszej laureatce Pokojowej Nagrody Nobla, Maria Corina Machado. Opozycja poparła wówczas innego kandydata, Edmundo Gonzalez Urrutia, przedstawiając po głosowaniu protokoły świadczące o jego zdecydowanym zwycięstwie. Mimo to władze w Caracas ogłosiły triumf Maduro, który utrzymał kontrolę nad armią i policją. Nastąpiła fala protestów, krwawo tłumionych przez służby, oraz masowe aresztowania.
W grudniu 2025 roku eksperci niezależnej misji Rada Praw Czlowieka ONZ uznali w raporcie, że wenezuelska Gwardia Narodowa dopuszczała się pod rządami Maduro poważnych naruszeń praw człowieka, a nawet zbrodni przeciwko ludzkości wobec przeciwników reżimu.
Sam Maduro konsekwentnie odrzucał zarzuty USA dotyczące jego rzekomego udziału w przemycie narkotyków. Władze w Caracas krytykowały również raporty ONZ, określając je jako stronnicze i motywowane politycznie.
red./PAP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze