Delcy Rodríguez, która przejęła stery władzy w Wenezueli po obaleniu Nicolása Maduro, rozpoczęła szeroko zakrojoną wymianę kluczowych urzędników państwowych, obsadzając najważniejsze stanowiska osobami wobec siebie lojalnymi. Jak informuje agencja Reuters, celem tych działań jest neutralizacja zagrożeń wewnętrznych oraz konsolidacja władzy w coraz bardziej niestabilnym państwie.
Według źródeł agencji Rodríguez znajduje się w wyjątkowo trudnym położeniu. Z jednej strony musi opanować chaos polityczny i gospodarczy oraz powstrzymać rywalizację wewnątrz obozu władzy, z drugiej – spełniać oczekiwania Stanów Zjednoczonych, które domagają się zwiększenia wydobycia ropy naftowej.
– Doskonale zdaje sobie sprawę, że bez przyzwolenia Waszyngtonu jej rządy nie przetrwają. Już teraz reformuje siły zbrojne, zwalnia dotychczasowych decydentów i mianuje nowych – powiedziało jedno ze źródeł bliskich wenezuelskiemu rządowi.
W ciągu zaledwie dwóch tygodni Rodríguez odwołała m.in. szefa banku centralnego, szefa personelu prezydenta oraz dyrektora wojskowej agencji kontrwywiadu DGCIM – instytucji przez lata rozbudowywanej przy wsparciu władz Kuby i budzącej powszechny strach.
Nowym szefem DGCIM został generał Gustavo González. Według informatorów Reutera jego nominacja ma osłabić wpływy ministra spraw wewnętrznych Diosdado Cabello, uważanego przez wielu za najpoważniejsze zagrożenie dla władzy Rodríguez.
Rodríguez od lat posiada silną pozycję w aparacie cywilnym państwa, zwłaszcza w strategicznym sektorze naftowym, i obecnie cieszy się także poparciem administracji USA. Cabello natomiast kontroluje rozbudowane struktury bezpieczeństwa oraz powiązane z nimi prorządowe grupy paramilitarne – tzw. colectivos – które w przeszłości brały udział w brutalnym tłumieniu protestów i zabójstwach sympatyków opozycji.
Po upadku Maduro w społeczeństwie panuje atmosfera niepewności. W części regionów lokalne struktury rządzącej Zjednoczonej Partii Socjalistycznej Wenezueli (PSUV) miały polecać swoim członkom obserwowanie sąsiadów i donoszenie na osoby otwarcie świętujące zmianę władzy – wynika z relacji trzech źródeł partyjnych.
Reuters podkreśla, że Rodríguez stoi przed podwójnym wyzwaniem: musi przekonać lojalistów, iż nie jest marionetką Stanów Zjednoczonych, a jednocześnie ustabilizować gospodarkę i zdobyć choćby ograniczoną kontrolę nad rozległymi, powiązanymi z wojskiem sieciami interesów, które powstały w ciągu dekad rządów socjalistów.
W Wenezueli służy nawet około 2 tys. generałów i admirałów – dwukrotnie więcej niż w Stanach Zjednoczonych, mimo że amerykańska armia liczy wielokrotnie więcej żołnierzy. Czynni i emerytowani oficerowie kontrolują dystrybucję żywności i surowców, państwowy koncern naftowy PDVSA oraz zasiadają w radach nadzorczych dziesiątek prywatnych firm. W wielu regionach lokalni urzędnicy zarządzają swoimi „księstwami”, opierając się na lojalności służb mundurowych.
Choć publicznie Cabello prezentuje pojednawczą postawę, podkreślając, że on i Rodríguez są „zjednoczeni”, źródła Reutera nie mają wątpliwości, że to właśnie on stanowi dla niej największe zagrożenie. Mógłby sięgnąć po tzw. strategię „anarchizacji”, przygotowaną pierwotnie na wypadek zagranicznej interwencji. Zakłada ona wykorzystanie colectivos i służb bezpieczeństwa do wywoływania chaosu na ulicach Caracas, co skutecznie sparaliżowałoby funkcjonowanie państwa.
Jak ustalił Reuters, przedstawiciele administracji USA kontaktowali się z Cabello kilka miesięcy przed obaleniem Maduro, a także po tym wydarzeniu. Mieli ostrzegać go przed użyciem aparatu bezpieczeństwa i bojówek paramilitarnych przeciwko opozycji.
red./PAP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze