To nie dzika przyroda, to horror. Od miesięcy mieszkańcy słowackich gór żyją w ciągłym lęku. Niedźwiedzie brunatne, które kiedyś były symbolem siły i natury, dziś stały się utrapieniem i śmiertelnym zagrożeniem. Wchodzą do wiosek, rozbijają śmietniki, atakują zwierzęta gospodarskie — a coraz częściej także ludzi.
W 2025 roku słowackie służby interwencyjne otrzymały ponad 2400 zgłoszeń o pojawieniu się niedźwiedzi w pobliżu domów. To o 400 więcej niż rok wcześniej. Dla wielu mieszkańców gór to już codzienność: nocne hałasy, przerażone dzieci, zniszczone ule i ogrody. „Nie możemy spokojnie wyjść z domu. Boimy się o własne dzieci” – mówi jedna z mieszkanek miejscowości niedaleko Rużomberka.
Między kwietniem a końcem października 2025 roku słowackie władze zdecydowały o odstrzale 201 niedźwiedzi brunatnych. To reakcja na lawinowo rosnącą liczbę ataków i sytuacji zagrażających bezpieczeństwu ludzi. Jak podaje Państwowa Ochrona Przyrody (ŠOP), 106 osobników zastrzelili myśliwi z kół łowieckich na podstawie zezwoleń Ministerstwa Środowiska, a 95 – państwowe zespoły interwencyjne w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia.
Choć ekolodzy biją na alarm i mówią o „rzezi natury”, mieszkańcy regionu mówią wprost: wreszcie ktoś nas posłuchał. „To nie była przyroda, tylko terror. Niedźwiedzie chodziły po podwórkach jak po lesie” – relacjonują rolnicy ze środkowej Słowacji.
Greenpeace Polska złożył skargę do Komisji Europejskiej, zarzucając Słowacji złamanie prawa unijnego i brak oceny wpływu na środowisko. Ale dla lokalnych społeczności te argumenty brzmią jak abstrakcja. Bo jak tłumaczyć przepisy, kiedy niedźwiedź rozdziera drzwi do komórki z jedzeniem albo staje na drodze do szkoły?
Słowacki wiceminister środowiska Filip Kuffa stanowczo odpiera zarzuty ekologów: „Nie walczymy z przyrodą, bronimy ludzi. Na granicy z Polską odstrzelono tylko dwa niedźwiedzie. Nikt nie chce eksterminacji gatunku, ale nie możemy ryzykować życia obywateli”.
Eksperci zwracają uwagę, że populacja niedźwiedzi na Słowacji od lat rośnie w zastraszającym tempie. Zwierzęta tracą naturalny lęk przed człowiekiem, coraz śmielej podchodzą do wsi, szukając łatwego pożywienia. „To efekt braku kontroli i bezkrytycznej ochrony. Zwierzęta przestały mieć granice” – mówią leśnicy.
Słowacja stanęła przed dramatycznym wyborem – bezpieczeństwo ludzi czy bezwzględna ochrona gatunku.
Źródło: rmf24
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze