24 kibiców Legii Warszawa zostało zatrzymanych w Erywaniu po meczu Ligi Konferencji z miejscowym Noah. Okazuje się jednak, że Polacy nie wszczynali zadymy – zostali napadnięci przez zorganizowaną grupę pseudokibiców z Rosji, a armeńska policja i lokalni kibice ruszyli im na pomoc.
Po przegranym meczu Legii Warszawa w Erywaniu (1:2 z Noah) doszło do zatrzymania 24 polskich kibiców. Początkowo media donosiły o zamieszkach, jednak ustalenia dziennikarzy wskazują, że ormiańscy fani w ogóle nie brali udziału w incydencie. Polacy zostali napadnięci przez kilkudziesięcioosobową, zorganizowaną grupę chuliganów z Rosji, reprezentujących klub Zenit Petersburg.
Jak relacjonuje Marcin Szymczyk, redaktor naczelny Legia.net, Ormianie byli przyjaźnie nastawieni, a w mieście traktowali Polaków serdecznie. — Wieczorem, już po meczu, zaczęły pojawiać się grupy z Rosji, które szukały kibiców Legii po mieście. W pewnym momencie napastnicy zaatakowali naszych fanów na Placu Republiki — opowiada Szymczyk.
Atak wyglądał na starannie przygotowaną akcję: agresorzy mieli przy sobie pałki, noże i nosili klubowe barwy oraz tatuaże Zenitu. Działanie grupy było dobrze zorganizowane, a dystans między Petersburgiem a Erywaniem (ok. 3000 km) wskazuje, że nie mogło to być przypadkowe zdarzenie.
Ormianie i miejscowa policja szybko zareagowali na atak. Trzy osoby zostały ranne i trafiły do szpitala, a zatrzymania objęły łącznie 24 Polaków – 16 w pierwszej kolejności, a następnych 8 później.
Świadkowie wydarzeń podkreślają, że Polacy nie prowokowali żadnej zadymy – bronili się przed agresją, co doprowadziło do interwencji służb. Incydent pokazuje, jak niebezpieczne mogą być zagraniczne wyjazdy kibiców piłkarskich, nawet gdy gospodarze okazują gościnność i wsparcie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze