Meghan Markle, a właściwie – jak sama woli – „Meghan Sussex”, wreszcie odniosła się do zamieszania wokół swojego nazwiska. W rozmowie z Emily Chang z Bloomberga, przeprowadzonej przy burgerach i piwie (na potrzeby promocji drugiego sezonu swojego show na Netfliksie), była księżna postanowiła „wyjaśnić”, kim jest naprawdę.
Jak naprawdę nazywa się Meghan?
Już w pierwszym sezonie jej programu Meghan poprawiła aktorkę Mindy Kaling, która śmiała nazwać ją Markle. „Jestem Sussex” – odparła urażona. Problem w tym, że tytuł „Sussex” to nie nazwisko, a historyczny tytuł arystokratyczny, związany z hrabstwem, w którym Meghan spędziła… całe sześć godzin.
Podczas nowego wywiadu przyznała w końcu: „Moje oficjalne nazwisko to Meghan, Duchess of Sussex, ale dla nas jako rodziny używamy ‘Sussex’. Tak nazywamy się wspólnie z dziećmi”. Krótko mówiąc: formalnie Markle, faktycznie bez nazwiska, a w praktyce – Sussex, bo tak brzmi bardziej „brandowo”.
Burza wśród fanów monarchii
Dla fanów rodziny królewskiej takie słowa to policzek. Wskazują oni, że prawdziwe nazwisko Harry’ego, Archiego i Lilibet to Mountbatten-Windsor – o czym Meghan oczywiście nie wspomniała. Zamiast tego konsekwentnie buduje markę „Sussexów”, mimo że z królewskim dworem od dawna im nie po drodze.
Serial czy reklama?
Wraz z wywiadem ruszyła premiera drugiego sezonu „With Love, Meghan”. To miks gotowania, pogaduszek i autopromocji, w którym była księżna pokazuje, jak „autentyczna” i „zwyczajna” potrafi być – oczywiście w wynajętej willi w Montecito. Widzowie oglądają Meghan piekącą ciasta z gotowego ciasta francuskiego, sypiącą na to „flower sprinkles” i rozprawiającą o tym, że pieczenie to „medytacja w ruchu”.
Goście? Tan France z Queer Eye, Chrissy Teigen, John Legend czy kucharze z gwiazdkami Michelin. Brzmi dobrze, ale całość przypomina raczej katalog znajomości i dżemów z jej marki As Ever niż prawdziwy dokument.
Harry – duch w tle
Sam Harry pojawia się jedynie symbolicznie – na zdjęciach, w anegdotach i na czapce z okazji jego 40. urodzin. W programie dominuje Meghan i jej narracja, od „engagement chicken” z nieudanych zaręczyn po westchnienia o Magic FM, które rzekomo najbardziej tęskni po wyjeździe z Wielkiej Brytanii.
Co dalej z „Sussexami”?
Meghan zapewnia, że nazwisko Sussex to część jej „historii miłosnej” z Harrym i fundament nowej, amerykańskiej tożsamości ich rodziny. Krytycy z kolei widzą w tym kolejny element marketingu, obliczony na wzmocnienie marki Sussexów w kontrakcie z Netfliksem i promocji produktów As Ever.
W efekcie powstał serial, który miał być szczery i rodzinny, a wyszedł sztuczny i przewidywalny. Jedni będą to oglądać z ciekawości, inni – z irytacją. Jedno jest pewne: Meghan znów osiągnęła swój cel. Znów wszyscy o niej mówią.
Źródło: dailymail
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze