Reklama

Bartosz Malewski: Wciąż wierzę, że Polska potrafi być jednością / Marsz Niepodległości Warszawa 2025

Z miłości do Polski — wyniesionej z domu, umocnionej w wierze i doświadczeniu życia publicznego — zrobił swój kompas. Bartosz Malewski w naszej rozmowie opowiada o ludziach, o Marszu Niepodległości i o przekonaniu, że mimo różnic potrafimy być razem. „Tu jest miejsce dla każdego, kto przychodzi z dobrą intencją” — podkreśla. „Jeden naród, silna Polska” staje się czymś więcej niż hasłem — przypomnieniem, że to, co nas łączy, bywa silniejsze niż to, co dzieli.

Rozmowa z Bartoszem Malewskim, prezesem Stowarzyszenia „Marsz Niepodległości”

 

Widzę morze biało-czerwonych flag

Barbara Mikulska-Rola (B.M.-R.): Za kilka dni znów zobaczymy tłumy pod biało-czerwonymi barwami. Gdy myśli Pan o Marszu Niepodległości – co przychodzi do głowy jako pierwsze: emocje, obraz, konkretna myśl?

Bartosz Malewski (B.M.): Zawsze ten sam kadr: morze biało-czerwonych flag. To pierwszy obraz, który staje mi przed oczami, gdy myślę o Marszu. A zaraz za nim — uczucie wspólnoty, której, niestety, często brakuje nam na co dzień. Tego jednego dnia naprawdę da się to poczuć. W tłumie widać pełen przekrój Polski: młodych i starszych, rodziny z dziećmi, studentów, emerytów, działaczy różnych organizacji, ale też po prostu „zwykłych ludzi”. U wielu — zwłaszcza seniorów — widać na twarzach, że są tu z potrzeby serca.

Reklama

Marsz przypomina, że w gruncie rzeczy wszyscy jesteśmy tacy sami — po prostu Polakami — i że potrafimy spotkać się w jednym miejscu, by oddać cześć tym, którzy za Polskę walczyli, dla niej pracowali, poświęcali się i ją budowali. Ten obraz daje też ogromny ładunek optymizmu mimo wszystkich dzisiejszych trudności: widzę, że wartości patriotyczne są żywe, i wierzę, że potrafimy przekazać je kolejnym pokoleniom.

 

Tego nauczyłem się z domu i z wiary

B.M.-R.: Skąd w Panu wzięło się mocne poczucie odpowiedzialności za nasz kraj? A dziś - czym jest dla Pana Polska: bardziej państwem, ideą czy domem?

Reklama

B.M.: Myślę, że to w dużej mierze kwestia wychowania. Takie postawy wynosi się z domu — zwłaszcza z obserwacji rodziców w pierwszych latach życia. Na pewno mieli wpływ na to, kim dziś jestem. Drugim filarem była wiara. Polski Kościół zawsze był mocno związany z naszą tożsamością — nie bez przyczyny Roman Dmowski pisał, że polskość bez katolicyzmu nie istnieje. Coś w tym jest, bo ta formacja duchowa naturalnie prowadzi też do postaw patriotycznych.

Z czasem pojawiło się zainteresowanie życiem społecznym i niezgoda na bylejakość, na brak sprawczości. Nie chciałem ograniczać się do komentowania i narzekania — chciałem brać odpowiedzialność i robić swoje. Stąd prosta droga do działalności społecznej: dla Polski, a nie przeciw komuś.

Reklama

A czym jest dla mnie Polska? Wszystkim po trochu — państwem, ideą i domem. Nie wyobrażam sobie życia gdzie indziej. Tu jest moje miejsce na ziemi — tu jest mój dom. Wiem też, że Polska bywa tak silna, jak silny i zorganizowany jest jej naród. Historia wiele razy pokazała: kiedy jesteśmy skłóceni, upadamy; kiedy potrafimy się jednoczyć, rośniemy. Dlatego obok wolności i niepodległości mówię dziś także o suwerenności — o realnej możliwości decydowania o sobie jako państwo i naród. Nie ma niepodległości bez suwerenności.

 

Reklama

„Jeden naród, silna Polska”

B.M.-R.: Hasło tegorocznego Marszu brzmi: „Jeden naród, silna Polska”. Kogo Pan do tych słów zaprasza? Czy to ma być odpowiedź Marszu na dzisiejszy lęk — doświadczenie wspólnoty, które zostaje po 11 listopada?

B.M.: Zapraszam każdego, kto przychodzi z dobrą intencją. To hasło celowo jest pojemne — chcieliśmy, by każdy mógł znaleźć w nim coś własnego. Widzimy, jak pogłębiły się podziały: już nie chodzi wyłącznie o spór dwóch największych ugrupowań i dwóch liderów, który trwa ponad dwie dekady. Coraz częściej żyjemy w osobnych „bańkach”: informacyjnych, światopoglądowych. Tracimy wspólny język nawet w podstawowych sprawach, a bywa, że wzajemnie podważamy swoją polskość. W takiej atmosferze bardzo trudno rozmawiać.

Reklama

„Jeden naród, silna Polska” ma przypomnieć, że mimo różnic wciąż stanowimy wspólnotę. To wezwanie do rozmowy i jedności w obliczu rzeczywistych wyzwań: bezpieczeństwa, rozsądnej polityki migracyjnej, spójności społecznej — zwłaszcza w cieniu wojny na Ukrainie i europejskich rozstrzygnięć. Polska była i jest gościnna — pokazaliśmy to w praktyce. Ale państwo musi mieć mądrą, długofalową strategię. Hasło jest też apelem o odpowiedzialność i lojalność wobec wspólnego domu: żeby Polacy w Polsce czuli się u siebie, a państwo — dzięki jedności narodu — było silne i zdolne do działania.

 

Reklama

Marzy mi się gest ponad podziałami

B.M.-R.: Czy naprawdę wyobraża Pan sobie wspólny, ponadpartyjny gest 11 listopada — „idźmy razem jako Polacy”, choć różnimy się w wielu sprawach?

B.M.: Nie jestem naiwny. Wiem, że nie każdy chciałby iść obok mnie czy obok uczestników Marszu. Są tacy, którzy najchętniej zakazaliby go w ogóle. Część osób definiuje się przede wszystkim jako Europejczycy czy „obywatele świata” i ma — mówiąc łagodnie — dystans do narodowej tożsamości. Bywa, że nazywa się to ojkofobią. Ja uważam, że nie mamy powodów do kompleksów: w wielu obszarach Polska funkcjonuje lepiej, niż się nam wmawia, także na tle Zachodu.

Reklama

Mimo to chciałbym, by jak najwięcej Polaków „obudziło się” do pozytywnej identyfikacji z Polską — nie przeciw komuś, tylko dla czegoś. Żebyśmy przyjęli bardzo praktyczną postawę: żyję i pracuję z myślą o dobru wspólnym. Wtedy, mimo różnic, możemy spotykać się wokół jednej idei — polskości. Ponadpartyjny gest 11 listopada rozumiem jako minimum dobrej woli i zgodę, że polskość jest ważniejsza niż bieżący spór.

 

Młodych przyciąga sens, nie moda

B.M.-R.: Dlaczego młodzi wybierają dziś prawicę? I czego nie znajdują po stronie przeciwnej?

Reklama

B.M.: Młodzi zawsze mieli potrzebę kontestowania rzeczywistości. Dzisiejsze pokolenie dorasta w dobrobycie: technologia, podróże, dostęp do niewyobrażalnej wcześniej ilości treści — to wszystko jest „na wyciągnięcie ręki”. A jednak wielu z nich czuje brak większej idei i sensu. To często znajdują w patriotyzmie, w państwie polskim, nierzadko także w wierze.

To jednak nie powód do samozadowolenia. Postawy najmłodszych najszybciej się zmieniają. Nie da się przewidzieć, jak zagłosują w kolejnych wyborach. Dlatego z młodymi trzeba pracować stale: rozmawiać, pokazywać sens i sprawczość, dawać przestrzeń do współtworzenia. Po stronie przeciwnej często brakuje im właśnie tego — większej sprawy, czegoś więcej niż komfort i bieżąca konsumpcja.

Reklama

 

Bezpieczeństwo ponad emocje

B.M.-R.: Jak dziś wygląda współpraca z miastem i policją? Czy liczycie się z prowokacjami — skądkolwiek by przyszły?

B.M.: Piętnaście lat organizacji Marszu bardzo nas nauczyło. Od 2012 roku działa Straż Marszu Niepodległości — formacja, która realnie potrafi zabezpieczyć tak duże zgromadzenie. Ćwiczymy różne scenariusze, także niespodziewane kontrmanifestacje. Zasada jest stała: deeskalacja. Celem prowokatorów bywa wywołanie zamieszek i reakcji tłumu — naszą odpowiedzią jest szybkie odseparowanie takich osób i uspokojenie sytuacji, również dla ich bezpieczeństwa.

Reklama

To doświadczenie procentuje. Z roku na rok Marsz jest lepiej zorganizowany i spokojniejszy. W ostatnich latach kontrmanifestacji było niewiele, a gdy się pojawiały — okazywały się nieskuteczne, bo uczestnicy nie dali się wciągnąć w zaczepki.

Współpraca z miastem bywa trudna — prezydent stolicy od lat próbuje Marsz ograniczać czy delegalizować — dlatego mamy przygotowany odcinek prawny: zespół doświadczonych prawników w gotowości zarówno dla organizatorów, jak i uczestników. Z policją pracujemy proceduralnie, tak by 11 listopada wszystko odbyło się bezpiecznie, spokojnie i godnie.

 

Reguła numer jeden: dobre intencje i spokój

B.M.-R.: Gdy emocje biegną szybciej niż rozsądek — jakie pierwsze słowo kieruje Pan do takiej osoby? Jaka jest Pańska „reguła numer jeden” eleganckiego świętowania i jedna prośba do uczestników na dziś?

B.M.: Przede wszystkim: przyjdź z dobrym nastawieniem i wiedz, po co jesteś. Świętujemy Dzień Niepodległości, oddajemy hołd tym, dzięki którym możemy go tak nazywać. Niesiemy też ważne postulaty: niepodległościowe i suwerennościowe.

W praktyce — biało-czerwona flaga, najlepiej paczka znajomych. A wobec prowokacji: spokój. Dwa głębokie oddechy zanim zareagujesz. Żadnych działań na własną rękę — od razu kontakt ze Strażą Marszu lub organizatorami. Proszę też o uważność: jeśli dzieje się coś niepokojącego, nagrywaj. To pomaga deeskalować i zostawia ślad, gdy będzie potrzebny. Elegancja świętowania zaczyna się od opanowania.

 

Zamknięcie Dworca? Trudno to uznać za przypadek

B.M.-R.: Zamknięcie Dworca Centralnego (8–16 listopada) pokrywa się z datą Marszu. Przypadek?

B.M.: Powiem wprost: wygląda to na dużą złośliwość. Rozumiem, że remonty planuje się z wyprzedzeniem i że mają swoje harmonogramy, ale 11 listopada nie spada z nieba. Od 15 lat Marsz odbywa się w Warszawie, od lat zaczynamy na rondzie Romana Dmowskiego, a w kwietniu ponownie uzyskaliśmy status zgromadzenia cyklicznego do 2027 roku. Trudno uwierzyć, że nie dało się wybrać tygodnia wcześniej albo później.

To nie paraliżuje organizacji — Marsz się odbędzie — ale realnie utrudnia życie uczestnikom: zamiast wysiąść na Centralnym, wielu będzie musiało jechać przez Warszawę Gdańską i przesiadać się do metra. To zwiększa ruch i obciążenie miasta oraz służb. Sensu w tym terminie nie widzę. I jeszcze jedno: ludzie i tak przyjadą, także z zagranicy. Zamknięcie dworca nie zmniejszy frekwencjipodniesie tylko koszty logistyczne po stronie obywateli i służb.

 

Święto radości i pamięci

B.M.-R.: Wielu przychodzi na Marsz z rodzinami, z dziećmi. Czym jest dla Pana ten dzień: przede wszystkim radosnym świętem, czy także cichym przypomnieniem, że wolność i bezpieczeństwo trzeba pielęgnować na co dzień?

B.M.: Jednym i drugim. Przez 15 lat Marsz bardzo się zmienił — dziś to w dużej mierze wydarzenie rodzinne, spokojne, pełne dobrej energii. Ale radość idzie tu w parze z pamięcią i zobowiązaniem. Wolność i niepodległość nie są dane raz na zawsze; trzeba o nie dbać codziennie — nie tylko 11 listopada i nie dopiero w chwili zagrożenia. Każdego dnia kształtujemy w sobie postawę człowieka wolnego: odpowiedzialność, uczciwą pracę dla dobra wspólnego, troskę o bliskich. Marsz przypomina, by doceniać to, co mamy, i pilnować, by tego nie utracić.

 

Nie znam nikogo, kto żałowałby, że przyszedł

B.M.-R.: Co powiedziałby Pan tym, którzy jeszcze nigdy nie przyszli 11 listopada i wciąż się wahają? Dlaczego warto być wtedy razem?

B.M.: Powiedziałbym: po prostu przyjedźcie raz. Nie znam osoby, która żałowałaby obecności. Najczęściej słyszę: „pojechałem w 2015, 2018 albo 2022 i od tamtej pory jestem co roku”.

To doświadczenie, które trudno opisać: wzruszenie pod biało-czerwoną i poczucie siły wspólnoty, której tak brakuje na co dzień. Człowiek uświadamia sobie, że nie jest sam w swoich wartościach i że razem możemy budować państwo z sukcesem. Jeśli ktoś się waha — nie ma nad czym. Spakować się, ubrać się ciepło i 11 listopada być w Warszawie. Bardzo często ten jeden raz staje się początkiem nowej tradycji.

 

Sukces? Kiedy wracają z dumą

B.M.-R.: Po czym pozna Pan, że ten Marsz się udał — jaki będzie Pana osobisty sygnał sukcesu?

B.M.: Patrzę na trzy rzeczy. Po pierwsze frekwencja — żeby przyszło nas tylu, co w poprzednich latach, a może więcej. Po drugie spokój i bezpieczeństwo — Marsz bez ekscesów, z pełną kontrolą organizacyjną. A po trzecie, i najważniejsze: poczucie dumy, z którym ludzie wracają do domów. Tego nie da się zmierzyć tabelką, ale to widać i czuć. Jeśli uczestnicy powiedzą: „to mnie zbudowało”, odzyskali wiarę w polski naród i państwo, a płomień patriotyzmu zaniosą do swoich miejscowości — wtedy powiem: udało się.

 

 

Rozmawiała: Barbara Mikulska-Rola 

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 27/01/2026 12:17
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości