Warszawska prokuratura prowadzi śledztwo po podpaleniu ukraińskiej restauracji na Woli. Do zdarzenia doszło w poniedziałek wieczorem. Sprawcy nie tylko zniszczyli część lokalu, ale też pozostawili po sobie ślady, które mogą pomóc w ich identyfikacji.
Według dotychczasowych ustaleń dwóch zamaskowanych mężczyzn wybiło szybę w drzwiach restauracji, a następnie weszło do środka. Tam rozlali łatwopalną substancję i podłożyli ogień. Po wszystkim opuścili lokal, pozostawiając go w płomieniach.
Kluczowe dla śledztwa mogą okazać się nagrania monitoringu. Kamery uchwyciły moment ataku, a także zachowanie jednego ze sprawców już po podpaleniu. Jak relacjonuje właściciel restauracji, mężczyzna miał wrócić na miejsce pożaru, zrobić zdjęcie płonącego lokalu, a następnie zdjąć kaptur i spojrzeć prosto w obiektyw kamery.
Zabezpieczony materiał został przekazany policji. Śledczy liczą, że nagrania pozwolą szybko ustalić tożsamość osób odpowiedzialnych za atak.
Na szczęście ogień nie rozprzestrzenił się na większą część budynku. Strażacy opanowali sytuację na tyle szybko, że udało się uniknąć znacznie poważniejszych konsekwencji. Mimo to właściciel restauracji oszacował straty na około 80 tys. zł.
Prokuratura wszczęła postępowanie w kierunku zniszczenia mienia. Jak podkreślają śledczy, jest to jednak wstępna kwalifikacja prawna, która może ulec zmianie wraz z pojawianiem się nowych dowodów.
Najwięcej pytań dotyczy obecnie powodów działania sprawców. Na tym etapie śledztwa żadna z wersji nie została wykluczona. Funkcjonariusze analizują zarówno możliwość zwykłego aktu wandalizmu, jak i ewentualne motywy związane z niechęcią na tle narodowościowym.
Jak ustalił dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada, policja prowadzi intensywne działania operacyjne mające doprowadzić do identyfikacji i zatrzymania podejrzanych. Pod uwagę brany jest również bardziej złożony scenariusz, w którym podpalenie mogło zostać przeprowadzone na czyjeś zlecenie.
Na razie śledczy nie przesądzają o charakterze zdarzenia. Pewne jest jedynie to, że sprawcy wciąż pozostają na wolności, a okoliczności ataku są szczegółowo analizowane przez policję i prokuraturę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze