Płoną lasy od Galicji po Kastylię i Leon, a porywisty wiatr i fala upałów podkręcają płomienie jak miech w kuźni. Hiszpański rząd przyznaje: skala żywiołu przerosła możliwości jednego państwa. Szef MSW Fernando Grande-Marlaska ogłosił, że Madryt zwrócił się do partnerów w Unii o pomoc w ramach Mechanizmu Ochrony Ludności.
Kluczowym wzmocnieniem mają być dwa samoloty gaśnicze Canadair (pojemność ok. 5,5 tys. litrów każdy), które zostaną skierowane tam, gdzie sytuacja jest najtrudniejsza — przede wszystkim do Galicji oraz Kastylii i Leonu. Minister podkreślił, że w kraju „jest wystarczająco dużo ludzi do walki z pożarami”, ale potrzebne są dodatkowe, wyspecjalizowane zasoby, by przerwać spiralę pożarów wzmaganych warunkami pogodowymi.
Hiszpanię od ponad półtora tygodnia dusi fala upałów. Do tego dochodzą silne wiatry i długotrwała susza. To mieszanka, która sprawia, że ogień rozchodzi się szybko i nieprzewidywalnie, a standardowe siły i środki — nawet liczne — działają wolniej, niż rozprzestrzeniają się nowe zarzewia.
W pożarach zginęły co najmniej dwie osoby, w tym strażak-ochotnik. Kilka kolejnych osób walczy o życie po odniesionych obrażeniach. Ewakuowano ponad 10 tysięcy mieszkańców w różnych częściach kraju. Najwięcej dramatów rozgrywa się na północnym zachodzie i w centrum, ale ogień pojawia się także w Andaluzji, Estremadurze, Walencji czy w rejonie Madrytu — część ognisk udało się tam już opanować. W prowincji Huelva z pomocą przybyli nawet strażacy z sąsiedniej Portugalii, która również walczy z ogniem.
Unijny Mechanizm Ochrony Ludności to „telefon alarmowy” dla państw członkowskich, gdy katastrofa przekracza ich możliwości reagowania. Po zgłoszeniu prośby koordynatorzy w Brukseli zestawiają dostępne zasoby — od samolotów i śmigłowców po zespoły ratownicze i sprzęt logistyczny — i kierują je do kraju dotkniętego kryzysem. Dla Hiszpanii oznacza to szybsze przerzucenie lotniczych „bomb wodnych” tam, gdzie liczy się każda godzina.
Najbliższe dni zadecydują o tym, czy uda się odwrócić trend. Jeśli wiatr osłabnie, a temperatury choć nieznacznie spadną, wsparcie lotnicze i praca strażaków mogą przełamać impet ognia. Jeśli jednak upał i podmuchy utrzymają się, konieczne mogą być kolejne ewakuacje i dalsze wzmacnianie operacji — również z udziałem partnerów z UE.
Prośba o europejską pomoc to sygnał, że w obliczu skrajnych warunków pogodowych nawet doświadczone służby potrzebują wsparcia — i że solidarność w praktyce bywa najskuteczniejszym narzędziem walki z ogniem.
red./PAP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze