Reklama

Groźby wojny, cła i chaos. Ropa reaguje nerwowo

Na światowych rynkach ropy naftowej w poniedziałek dominują spadki cen. Inwestorzy z uwagą obserwują narastające napięcia geopolityczne, koncentrując się przede wszystkim na sytuacji w Iranie oraz sporze wokół Grenlandii – informują dealerzy rynku surowców.

Ropa West Texas Intermediate (WTI) w kontraktach na luty tanieje na nowojorskiej giełdzie NYMEX do 59,05 USD za baryłkę, co oznacza spadek o 0,66 proc. Z kolei ropa Brent w kontraktach marcowych na londyńskiej giełdzie ICE kosztuje 63,67 USD za baryłkę, tracąc 0,72 proc.

Na nastroje inwestorów wpływają przede wszystkim wydarzenia polityczne. Prezydent Iranu Masud Pezeszkian ostrzegł w niedzielę, że ewentualny atak na najwyższego przywódcę duchowo-politycznego Iranu, ajatollaha Alego Chameneia, byłby równoznaczny z wypowiedzeniem „wojny totalnej” narodowi irańskiemu. Była to reakcja na sobotnią wypowiedź prezydenta USA Donalda Trumpa dla serwisu Politico, w której amerykański przywódca stwierdził, że „nadszedł czas, aby poszukać nowych władz w Iranie”.

Reklama

Trump określił Chameneia mianem „chorego człowieka” i wezwał do zakończenia jego 37-letnich rządów. Dodatkowo, pytany o możliwą skalę amerykańskiej interwencji wojskowej, wygłosił kontrowersyjne komentarze dotyczące brutalnych represji wobec irańskich protestów.

Według oficjalnych danych władz Iranu, w trakcie trwających od końca grudnia 2025 r. demonstracji zginęło co najmniej 5 tys. osób, w tym około 500 funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa. Niezależne źródła podają jednak, że liczba ofiar śmiertelnych może sięgać nawet 20 tys. Tysiące osób zostały aresztowane. Protesty wybuchły po gwałtownym załamaniu kursu riala i szybko przerodziły się w ogólnokrajowy ruch antyrządowy, brutalnie tłumiony przez siły bezpieczeństwa. Władze poinformowały jednocześnie o ponownym otwarciu szkół i uczelni, zamkniętych wcześniej z powodu demonstracji.

Reklama

Choć wcześniej obawiano się, że niestabilność w Iranie może zakłócić eksport tamtejszej ropy, obecnie uwaga rynku w dużej mierze przesunęła się na inny front geopolityczny – Grenlandię.

Prezydent USA zapowiedział w sobotę wprowadzenie 10-procentowych ceł na import z ośmiu państw europejskich w odpowiedzi na ich stanowisko wobec amerykańskich roszczeń do Grenlandii. Taryfy mają wejść w życie 1 lutego i wzrosnąć do 25 proc. od 1 czerwca, obowiązując do momentu zawarcia porozumienia w sprawie zakupu wyspy przez Stany Zjednoczone. Cła mają objąć towary z Danii, Norwegii, Szwecji, Francji, Niemiec, Holandii, Finlandii oraz Wielkiej Brytanii.

Reklama

Według Trumpa obecność wojskowa kilku europejskich państw na Grenlandii, w ramach duńskich ćwiczeń „Arctic Endurance”, doprowadziła do „niebezpiecznej sytuacji dla bezpieczeństwa i stabilności globalnej”. Analitycy oceniają, że groźby wprowadzenia ceł dodatkowo pogorszyły nastroje na rynkach finansowych, wywierając presję także na ceny ropy.

„Rynek ropy pozostaje uwikłany w skomplikowaną grę pomiędzy narastającymi ryzykami geopolitycznymi a rosnącą produkcją i zwiększającymi się zapasami surowca” – wskazuje Robert Rennie, szef badań rynku surowców i emisji CO₂ w Westpac Banking Corp. Jego zdaniem gwałtowne zaostrzenie sytuacji w Iranie mogłoby wypchnąć ceny ropy Brent powyżej 70 USD za baryłkę, jednak w krótkim terminie centrum uwagi inwestorów stanowi spór o Grenlandię.

Reklama

Dodatkowym czynnikiem dla rynku będzie środowa publikacja pierwszego w 2026 r. miesięcznego raportu Międzynarodowej Agencji Energetycznej. MAE od miesięcy sygnalizuje możliwość wystąpienia nadwyżki podaży ropy na światowym rynku, wynikającej zarówno ze zwiększenia wydobycia przez kraje OPEC+, jak i producentów spoza tego sojuszu.


 

 

red./PAP

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 19/01/2026 13:30
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości