Reprezentacja Polski ostatnie spotkania rozgrywała na Superauto.pl Stadionie Śląskim. W tym samym czasie na PGE Narodowym w Warszawie trwała budowa toru do driftu. Wszystko po to, by 12 i 13 września mógł się tam odbyć finał Drift Masters – największej serii driftingowej na świecie.
W mediach pojawiały się spekulacje, że to właśnie ta impreza uniemożliwiła rozegranie meczu kadry w stolicy. – To było poza nami – ucina jednak Arkadiusz Dudko, prezes Drift Masters.
Na początku 2025 roku pojawiły się informacje, że Biało-Czerwoni mogą opuścić PGE Narodowy. Powodem były rosnące koszty wynajmu stadionu. PZPN rozpoczął rozmowy z władzami Stadionu Śląskiego i przez pewien czas wydawało się, że „Kocioł Czarownic” zostanie nowym domem reprezentacji.
Ostatecznie udało się osiągnąć kompromis – kadra pozostała w Warszawie, ale dwa mecze zagrała również w Chorzowie: w czerwcu z Mołdawią oraz niedawno z Finlandią (3:1). Właśnie wtedy na Narodowym trwały już przygotowania do wrześniowej rundy Drift Masters.
Budowa toru dobiegła końca tuż przed finałem. Na płycie stadionu powstała efektowna asfaltowa „ósemka”, po której przez dwa dni będą rywalizować najlepsi drifterzy świata.
– To są ustalenia między PZPN a władzami stadionu. To był ich wybór, nie nasz – wyjaśnia Dudko w rozmowie z WP SportoweFakty. – Jesteśmy wdzięczni, że PGE Narodowy otwiera się na drifting. To już trzecia edycja u nas, a nie każdy stadion jest gotowy na takie zawody. Drift rozwija się najszybciej na świecie, zaraz po Formule 1. Dzięki Warszawie możemy przekraczać kolejne granice.
Organizatorzy wspólnie z Red Bullem przygotowali także Wyścig Legend, w którym wystąpią wielkie nazwiska motorsportu: były rajdowy mistrz świata Carlos Sainz, wicemistrz F1 David Coulthard, a także polskie gwiazdy – Adam Małysz i Tadeusz Błażusiak.
– To ogromne wyzwanie i wielka frajda. Występ przy 50 tysiącach kibiców to coś wyjątkowego – przyznaje Małysz. – Ja wciąż się ścigam, więc mam przewagę – dodaje z uśmiechem Błażusiak, legenda enduro.
Największe emocje wśród polskich kibiców budzi start Piotra Więcka. 35-latek z Płocka traci zaledwie osiem punktów do lidera klasyfikacji, Irlandczyka Conora Shanahana, i ma szansę po raz pierwszy w karierze zostać mistrzem Drift Masters.
– To kolejna runda, w której muszę dać z siebie wszystko. Organizator przygotował świetny tor – można jeździć blisko band i rywala, a o to w tym sporcie chodzi – mówi Więcek.
Choć pojawiły się głosy, że Drift Masters „wygoniło” piłkarzy z PGE Narodowego, fakty są inne – decyzję o dodatkowych meczach w Chorzowie podjął PZPN w porozumieniu z władzami stadionu. Teraz Warszawa stanie się stolicą światowego driftu, a polscy kibice mogą liczyć zarówno na widowiskowe pojedynki, jak i historyczną walkę Piotra Więcka o mistrzostwo.
Źródło: sportowefakty.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze