Śledztwo w sprawie ogromnego pożaru hali usługowo-magazynowej w Płocku nabiera tempa. Prokuratura poinformowała, że zarzuty usłyszał 66-letni mężczyzna podejrzewany o nieumyślne doprowadzenie do wybuchu ognia. Mężczyzna przyznał się do zarzucanego czynu i – jak przekazują śledczy – złożył obszerne wyjaśnienia zgodne z dotychczas zgromadzonym materiałem dowodowym.
Do dramatycznego pożaru doszło w poniedziałkowy wieczór przy ul. Rembielińskiego. Ogień błyskawicznie objął ogromny budynek o powierzchni kilku tysięcy metrów kwadratowych. W hali działały liczne punkty usługowe i magazyny. Skala zniszczeń okazała się ogromna – znaczna część konstrukcji dachu zawaliła się jeszcze podczas akcji gaśniczej.
Akcja strażaków trwała przez całą noc i zakończyła się dopiero we wtorek. W kulminacyjnym momencie z żywiołem walczyły 52 zastępy straży pożarnej oraz około 160 strażaków z Płocka, Warszawy i okolicznych powiatów. W działania zaangażowano także zakładowe jednostki straży pożarnej Orlenu i PERN.
Sytuacja była wyjątkowo niebezpieczna. Strażacy musieli nie tylko opanować pożar hali, ale również zabezpieczać sąsiednie zabudowania, pobliską stację paliw i znajdujący się nieopodal blok mieszkalny. Kilkudziesięciu mieszkańców zostało tymczasowo ewakuowanych, jednak jeszcze tego samego wieczoru mogli wrócić do swoich mieszkań.
Mimo ogromnej skali pożaru nikt nie odniósł obrażeń. Gęsty słup dymu był widoczny z wielu kilometrów poza granicami miasta.
Jak poinformował rzecznik płockiej Prokuratury Okręgowej Bartosz Maliszewski, zatrzymany 66-latek usłyszał zarzut nieumyślnego sprowadzenia pożaru, za co grozi kara do pięciu lat więzienia. Po przesłuchaniu mężczyzna został zwolniony do domu. Zastosowano wobec niego dozór policji oraz zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem możliwości wydania paszportu.
Śledczy na razie nie ujawniają szczegółów wyjaśnień podejrzanego ani jego związku z obiektem. Prokuratura podkreśla, że dobro postępowania wymaga zachowania części informacji w tajemnicy.
Jednocześnie śledczy zaznaczają, że postępowanie nadal obejmuje różne możliwe scenariusze. Na obecnym etapie nie można jeszcze definitywnie wykluczyć żadnej wersji wydarzeń, w tym także celowego podpalenia.
Najważniejsze ustalenia mają przynieść szczegółowe oględziny spalonej hali z udziałem biegłych z zakresu pożarnictwa. Prokuratura chce dokładnie ustalić miejsce, w którym pojawiło się pierwsze zarzewie ognia. Problemem pozostaje jednak stan konstrukcji budynku – wcześniej zgodę na wejście śledczych do obiektu musi wydać Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego.
Śledczy analizują również ogromną ilość materiałów dowodowych. Zabezpieczane są nagrania monitoringu miejskiego oraz filmy wykonane przez świadków i mieszkańców obserwujących pożar. Wcześniej wykonano także dokumentację z użyciem dronów, które skanowały teren pogorzeliska z powietrza.
W najbliższych dniach śledztwo ma skoncentrować się na analizie zapisów wideo, przesłuchaniach kolejnych świadków i ustaleniu dokładnego przebiegu wydarzeń, które doprowadziły do jednego z największych pożarów w Płocku w ostatnich latach.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze