Na jednej z posesji w Żaboklikach doszło do tragicznego wypadku. 42-letni ogrodnik z Mazowsza, znany w okolicy ze swojej pasji do roślin, zginął podczas pracy. Zajrzał do szamba, by sprawdzić jego stan – w jednej chwili stracił równowagę i wpadł do środka.
Żabokliki koło Siedlec stały się miejscem tragedii, która wstrząsnęła lokalną społecznością. 42-letni ogrodnik z pobliskiej wsi Białki zginął podczas pracy na posesji swojego klienta. Mężczyzna, znany w okolicy z zamiłowania do roślin, wpadł do szamba i utonął.
Zwykły dzień, który zakończył się dramatem
Tamtego piątkowego popołudnia Dariusz S. wraz z przyjacielem przyjechał do Żaboklik, by wykonać zlecenie – uporządkować ogród, podwiązać kwiaty i przyciąć krzewy. Pracowali razem przez kilka godzin, aż zapadał zmrok. Wtedy Dariusz miał poprosić znajomego, by wracał do domu, zapewniając, że sam dokończy pracę.
Od tamtej chwili nikt go już nie widział żywego.
Dramatyczne odkrycie po trzech dniach
Przez trzy dni trwały poszukiwania mężczyzny. Dopiero w poniedziałek właściciel posesji zauważył otwarty właz od szamba i postanowił sprawdzić jego wnętrze. Wtedy dokonał makabrycznego odkrycia – w zbiorniku znajdowało się ciało ogrodnika.
Z ustaleń śledczych wynika, że Dariusz prawdopodobnie zajrzał do szamba, by ocenić jego stan, oświetlając wnętrze latarką w telefonie. Prawdopodobnie poślizgnął się lub stracił równowagę i wpadł do środka. Nie miał szans się uratować.
Przyjaciele nie mogą uwierzyć w jego śmierć
Bliscy Dariusza wciąż nie potrafią pogodzić się z jego odejściem. Znajomi wspominają go jako pogodnego, uczynnego człowieka, który potrafił godzinami opowiadać o roślinach i zawsze był gotów pomóc innym. Praca w ogrodzie była jego pasją – w każdym zleconym projekcie zostawiał cząstkę siebie.
Dla wielu był nie tylko fachowcem, ale i serdecznym przyjacielem. Jego śmierć stała się bolesną stratą dla całej społeczności.
Prokuratura potwierdza: był to nieszczęśliwy wypadek
Śledztwo prowadzone przez Prokuraturę Rejonową w Siedlcach potwierdziło, że przyczyną zgonu było utonięcie. Sekcja zwłok nie wykazała żadnych obrażeń wskazujących na udział osób trzecich. Wszystko wskazuje na tragiczny zbieg okoliczności.
Ostatnie pożegnanie
Na cmentarzu przy ulicy Janowskiej w Siedlcach, gdzie spoczął Dariusz S., pojawiło się wielu żałobników – rodzina, przyjaciele, a także klienci, dla których tworzył ogrody. Jego grób pokryły białe kwiaty – te same, które przez lata sadził i pielęgnował z pasją.
Tragiczna śmierć ogrodnika przypomina, jak kruche potrafi być życie i jak łatwo codzienna praca może zamienić się w dramat.
Źródło: se.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze