Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump jasno opowiedział się w poniedziałek za uznaniem Antify za organizację terrorystyczną. To odważny krok, który – jak podkreślił – ma na celu powstrzymanie ekstremistycznej przemocy i rozprawienie się z grupami finansującymi lewicowe zamieszki oraz agresywną agitację.
Trump podpisał również memorandum o wysłaniu wojska do Memphis w celu zwalczania przestępczości, wskazując, że rozwiązania te wzorowane są na skutecznej operacji przeprowadzonej w Waszyngtonie, gdzie w krótkim czasie udało się niemal całkowicie zlikwidować falę przestępstw. Prezydent podkreślił, że podobne działania obejmą kolejne miasta – Chicago i St. Louis – niezależnie od sprzeciwu lokalnych władz.
Odnosząc się do Antify, Trump przypomniał, że już podczas pierwszej kadencji dążył do wpisania tego radykalnego ruchu na listę organizacji terrorystycznych. Teraz, przy wsparciu m.in. prokurator generalnej Pam Bondi, plan ten ma realną szansę powodzenia.
– To nie są protesty, to są przestępstwa – mówił prezydent, wskazując na brutalne ataki, w tym rzucanie cegłami w pojazdy służb granicznych. Dodał, że rozważane jest również zastosowanie prawa RICO wobec osób i organizacji wydających miliony dolarów na inspirowanie aktów przemocy.
Plany Trumpa potwierdził doradca prezydenta Stephen Miller, który zaznaczył, że chodzi o organizacje non-profit koordynujące ataki na funkcjonariuszy i wywołujące zamieszki. W podobnym tonie wypowiedział się wiceprezydent J.D. Vance, zapowiadając konsekwentny „demontaż” struktur lewicowych odpowiedzialnych za akty przemocy, w tym tragiczne zabójstwo 31-letniego działacza na uniwersytecie Utah Valley.
Trump podkreślił również konieczność przeciwdziałania symbolice, która jego zdaniem podżega do aktów terroru, w tym flagom ruchów transpłciowych, choć przyznał, że w tym obszarze pewną przeszkodą pozostaje ochrona wolności słowa.
Prezydent USA z uznaniem mówił także o skutecznych uderzeniach amerykańskich sił przeciwko wenezuelskim kartelom narkotykowym na Morzu Karaibskim i zapowiedział, że walka z nimi będzie prowadzona równie zdecydowanie także na lądzie.
Trump jednoznacznie zdementował przy tym medialne spekulacje, jakoby Izrael informował go o ataku na przywódców Hamasu w Katarze. Podkreślił, że Katar jest cennym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych i nie dopuści, by kraj ten stał się celem kolejnych uderzeń.
red./PAP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze