Reklama

Rok po dramacie na Wkrze. To może wydarzyć się ponownie

Minął rok od największej katastrofy ekologicznej, jaka w ostatnich dekadach dotknęła rzekę Wkrę. Choć ekosystem stopniowo się odbudowuje, eksperci i wędkarze nie mają wątpliwości – pełny powrót do równowagi potrwa jeszcze wiele lat. Tymczasem prognozy pogody niepokoją. W najbliższych dniach ponownie spodziewane są warunki bardzo podobne do tych, które przed rokiem doprowadziły do powstania śmiercionośnej fali beztlenowej.

Walka o rzekę trwała przez wiele dni

Sierpniowa katastrofa zaskoczyła wszystkich. Do Wkry napłynęła fala ubogiej w tlen wody z podtopionych terenów rolniczych i obszarów bagiennych na terenie województwa warmińsko-mazurskiego. Przemieszczając się w dół rzeki, powodowała masowe śnięcie ryb i niszczyła kolejne elementy rzecznego ekosystemu.

Akcja ratunkowa szybko przerodziła się w ogromną mobilizację lokalnej społeczności. W działania zaangażowali się nie tylko strażacy, służby i wędkarze, ale także mieszkańcy okolicznych miejscowości.

Reklama

– Był to rodzaj pospolitego ruszenia. Mieszkańcy, nawet ci niezwiązani z wędkarstwem, pożyczali swój sprzęt, agregaty prądotwórcze i akumulatory – wspomina Robert Sadowski z Polskiego Związku Wędkarskiego Okręgu Ciechanów.

Mimo ogromnego zaangażowania nie udało się zapobiec stratom. Katastrofa objęła blisko 100-kilometrowy odcinek Wkry, a skutki dla całego ekosystemu są odczuwalne do dziś.

Odbudowa potrwa jeszcze kilka lat

Od jesieni prowadzone są intensywne działania mające przywrócić życie w rzece. Polski Związek Wędkarski sukcesywnie realizuje program odbudowy populacji rodzimych gatunków ryb.

Reklama

Do Wkry trafiły już dziesiątki tysięcy młodych ryb, w tym 47 tysięcy narybku letniego klenia oraz 35 tysięcy cert. Materiał zarybieniowy pochodzi z województwa świętokrzyskiego, jednak został wyhodowany z tarlaków odłowionych właśnie we Wkrze.

– Mamy 47 tysięcy narybku letniego klenia i 35 tysięcy certy. Ryby przyjechały z województwa świętokrzyskiego, natomiast pochodzą po tarlakach, które zostały złowione we Wkrze – wyjaśnia Adam Gierej, dyrektor Polskiego Związku Wędkarskiego Okręgu Ciechanów.

Reklama

To rozwiązanie znacząco zwiększa szanse ryb na przeżycie i przystosowanie się do lokalnych warunków. Odbudowa populacji będzie jednak procesem długotrwałym.

– Żeby ryby urosły do takiej wielkości, aby mogły same się rozmnażać i mogły być eksploatowane przez nas, wędkarzy, musi minąć od trzech do nawet pięciu lat, w zależności od gatunku – podkreśla Gierej.

Zaplanowano już kolejne zarybienia, jednak specjaliści zaznaczają, że efektów tych działań nie da się przyspieszyć.

Czy wyciągnięto wnioski z ubiegłorocznej tragedii?

Choć odbudowa rzeki trwa, wędkarze zwracają uwagę, że przyczyny katastrofy wciąż nie zostały w pełni wyeliminowane. Ich zdaniem nadal brakuje skutecznych działań ograniczających spływ nawozów z pól uprawnych.

Reklama

– Nic się nie robi, żeby ochronić tę wodę. Nadal łąki dochodzą do samej rzeki, są nawożone, a nawozy spływają do Wkry – mówi Piotr Żebrowski z PZW Okręg Ciechanów.

Eksperci przypominają, że to właśnie związki azotu i fosforu, które przedostały się do rzeki z terenów rolniczych w jej górnym biegu, doprowadziły przed rokiem do gwałtownego pogorszenia jakości wody.

– Nie ma stref buforowych, które ograniczałyby przedostawanie się azotanów i fosforanów do rzeki. Te substancje trafiają tam praktycznie bez przerwy – dodaje Adam Gierej.

Reklama

Wody Polskie podkreślają, że obowiązujące przepisy nie pozwalają administracji nakazywać rolnikom tworzenia stref buforowych wzdłuż cieków wodnych. Zapewniają jednak, że po ubiegłorocznych wydarzeniach zmieniono procedury reagowania.

– Wprowadziliśmy bardziej regularny monitoring sytuacji, nowe metody obserwacji oraz usprawniliśmy obieg informacji pomiędzy służbami – informuje Filip Szatnik, rzecznik Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej.

Jednym z efektów ubiegłorocznych doświadczeń były także zakupy specjalistycznego sprzętu. Mazowiecki Urząd Wojewódzki wyposażył służby w dziesięć aeratorów służących do napowietrzania wody.

Reklama

– Sytuacja na Wkrze pokazała, jak ważne jest, aby administracja dysponowała takim specjalistycznym sprzętem – mówi Luiza Jurgiel-Żyła, rzecznik wojewody mazowieckiego.

Obecnie urządzenia zakupione przez wojewodę zostały wypożyczone na Dolny Śląsk, gdzie wspierają działania prowadzone podczas akcji ratowania ryb na rzece Bóbr.

Choć od ekologicznej tragedii minął już rok, mieszkańcy i przyrodnicy zgodnie podkreślają, że Wkra nadal potrzebuje czasu. Równie ważne jak odbudowa populacji ryb będzie jednak ograniczenie zagrożeń, które doprowadziły do katastrofy. Bez działań zapobiegawczych historia może się bowiem powtórzyć.

Źródło: warszawa.tvp.pl
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości