Reklama

Atak na ulicach Lwowa. Zastrzelono byłego szefa parlamentu Ukrainy

We Lwowie zastrzelono byłego przewodniczącego ukraińskiej Rady Najwyższej, Andrija Parubija. 54-letni polityk zmarł na miejscu w wyniku odniesionych ran. Prezydent Wołodymyr Zełenski złożył kondolencje rodzinie i bliskim ofiary, zapewniając, że w poszukiwania sprawcy zaangażowane zostały wszystkie dostępne siły i środki.

Atak w dzielnicy Sychów

Do strzelaniny doszło w sobotę w dzielnicy Sychów. Jak poinformował szef lwowskiej administracji obwodowej Maksym Kozycki, służby natychmiast rozpoczęły obławę na sprawcę. „Ofiara zmarła przed przybyciem lekarzy” – napisał na Telegramie.

Według wstępnych ustaleń prokuratury i policji, w kierunku Parubija oddano osiem strzałów. Sprawca miał poruszać się na elektrycznym rowerze, a po ataku schował broń do torby kurierskiej. Nieoficjalnie mówi się, że mógł być zatrudniony w jednej z firm dostawczych.

Reklama

Operacja „Syrena”

Po zdarzeniu ogłoszono operację specjalną „Syrena”, w którą zaangażowano prokuraturę obwodową, policję narodową oraz ekspertów kryminalistycznych. Służby pracują nad ustaleniem tożsamości i miejsca pobytu napastnika.

Minister spraw wewnętrznych Ihor Kłymenko i prokurator generalny Rusłan Krawczenko poinformowali mnie o pierwszych ustaleniach śledztwa. Składam kondolencje rodzinie i bliskim Andrija Parubija – napisał na platformie X prezydent Zełenski.

Kariera polityczna Parubija

Reklama

Andrij Parubij urodził się w 1971 roku. Karierę publiczną rozpoczął jako radny miejski we Lwowie (1994–1998). Brał aktywny udział w pomarańczowej rewolucji w 2004 roku. W 2007 roku po raz pierwszy zdobył mandat posła do Rady Najwyższej, a w 2012 roku uzyskał reelekcję, startując z listy partii Batkiwszczyna Julii Tymoszenko.

Po wydarzeniach na Majdanie w 2014 roku i ucieczce prezydenta Wiktora Janukowycza został sekretarzem Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy. W latach 2016–2019 pełnił funkcję przewodniczącego Rady Najwyższej.

Reklama

Reakcje po tragedii

Najważniejsze jest teraz, aby organy ścigania jak najszybciej znalazły sprawcę i wyjaśniły wszystkie okoliczności. To kwestia bezpieczeństwa w kraju ogarniętym wojną, w którym – jak widzimy – nie ma całkowicie bezpiecznych miejsc – oświadczył mer Lwowa, Andrij Sadowy.


 

 

red./wydarzenia.interia.pl

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 01/09/2025 20:50
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości