Reklama

81 lat temu Niemcy skapitulowały. Koniec piekła, które pochłonęło miliony istnień

To był koniec wojny, ale nie koniec dramatu. 8 maja 1945 roku III Rzesza podpisała bezwarunkową kapitulację, zamykając najkrwawszy rozdział w historii Europy. Po niemal sześciu latach walk, milionach ofiar i zrujnowanych miast na kontynencie zapanowała cisza. Dla jednych oznaczała ulgę i świętowanie. Dla innych — początek nowej niepewności.

Choć od tamtych wydarzeń mija dziś 81 lat, data zakończenia wojny w Europie nadal budzi emocje i polityczne spory. Państwa zachodnie obchodzą zwycięstwo 8 maja, podczas gdy w Rosji i dawnych krajach bloku sowieckiego oficjalną datą pozostaje 9 maja. Różnica wynika nie tylko ze stref czasowych, ale także z odmiennej narracji historycznej budowanej po wojnie przez wielkie mocarstwa.

Ostatnie godziny III Rzeszy

Gdy Adolf Hitler popełnił samobójstwo w berlińskim bunkrze, jego polityczny testament trafił do admirała Karla Doenitza, który 1 maja 1945 roku został nową głową państwa niemieckiego. Kierował już jednak krajem będącym w całkowitym rozpadzie.

Reklama

Doenitz wiedział, że wojna jest przegrana. Jego celem nie było już zwycięstwo, lecz ratowanie tego, co jeszcze dało się uratować. Niemieckie dowództwo próbowało doprowadzić do zawieszenia broni wyłącznie na froncie zachodnim. Chodziło o to, by setki tysięcy żołnierzy i cywilów mogły wycofać się przed Armią Czerwoną i oddać w ręce Brytyjczyków lub Amerykanów, unikając sowieckiej niewoli.

4 maja feldmarszałek Bernard Montgomery przyjął kapitulację wojsk niemieckich w północno-zachodnich Niemczech, Danii i Holandii. Dla aliantów był to jednak dopiero fragment większej układanki. Zachód obawiał się separatystycznego porozumienia, które mogłoby doprowadzić do konfliktu ze Stalinem.

Reklama

Kilka dni później niemieccy negocjatorzy — admirał Hans-Georg von Friedeburg i generał Alfred Jodl — pojawili się w Reims we Francji, gdzie mieściło się naczelne dowództwo alianckie. Próbowali jeszcze ugrać czas i wynegocjować częściowe zawieszenie walk. Generał Dwight Eisenhower pozostał jednak nieugięty. Postawił Niemcom ultimatum: pełna, bezwarunkowa kapitulacja albo całkowite zamknięcie frontu dla wycofujących się oddziałów.

Dwa podpisy, jedna kapitulacja

7 maja 1945 roku nad ranem w Reims podpisano pierwszy akt bezwarunkowej kapitulacji III Rzeszy. Dokument przewidywał zakończenie działań wojennych następnego dnia o godzinie 23.01 czasu środkowoeuropejskiego.

Reklama

Dla zachodnich aliantów sprawa była praktycznie zakończona. Inaczej patrzył na nią Józef Stalin. Sowiecki przywódca uznał, że akt podpisany we Francji nie oddaje roli Związku Sowieckiego jako głównej siły walczącej z Niemcami na froncie wschodnim. Zażądał więc powtórzenia ceremonii — tym razem w zdobytym Berlinie i z udziałem najwyższych przedstawicieli wszystkich mocarstw.

8 maja wieczorem do Berlina przyleciała niemiecka delegacja z feldmarszałkiem Wilhelmem Keitlem na czele. Ceremonia odbyła się w dzielnicy Karlshorst, w dawnym kasynie oficerskim szkoły saperskiej. Obok Keitla dokument podpisali także admirał von Friedeburg oraz generał lotnictwa Hans-Juergen Stumpff.

Reklama

Po stronie aliantów podpis złożył marszałek Gieorgij Żukow reprezentujący Związek Sowiecki oraz brytyjski marszałek lotnictwa Arthur Tedder. Obecni byli również przedstawiciele Stanów Zjednoczonych i Francji.

Była godzina 22.43 czasu berlińskiego. W Moskwie zegary wskazywały już po północy — dlatego właśnie w ZSRR i podporządkowanych mu państwach świętowano zwycięstwo 9 maja.

Koniec wojny, początek nowego świata

Kapitulacja Niemiec zakończyła działania wojenne w Europie, ale świat wciąż pozostawał pogrążony w konflikcie. Na Dalekim Wschodzie trwała jeszcze wojna z Japonią, która poddała się dopiero we wrześniu 1945 roku po zrzuceniu bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki.

Reklama

Bilans II wojny światowej do dziś pozostaje trudny do wyobrażenia. Szacuje się, że życie straciło ponad 50 milionów ludzi — żołnierzy i cywilów, ofiar bombardowań, obozów koncentracyjnych, masowych egzekucji i głodu.

Dla Europy Środkowo-Wschodniej rok 1945 nie oznaczał pełnej wolności. W wielu krajach miejsce niemieckiej okupacji zajęły zależne od Moskwy reżimy komunistyczne. Właśnie dlatego w Polsce przez lata obchodzono zakończenie wojny 9 maja, zgodnie z sowiecką tradycją.

Dopiero w 2015 roku polski Sejm ustanowił 8 maja Narodowym Dniem Zwycięstwa. W uzasadnieniu podkreślano, że Polska nie musi przyjmować interpretacji narzuconej przez Związek Sowiecki, a koniec wojny nie oznaczał dla wielu narodów Europy pełnej niepodległości.

Reklama

Dziś, po ponad ośmiu dekadach, 8 maja pozostaje symbolem końca jednej z największych tragedii w dziejach świata. To data, która przypomina nie tylko o zwycięstwie nad nazizmem, ale również o cenie, jaką ludzkość zapłaciła za wojnę.

Źródło: PAP
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości