Grecki sąd odroczył postępowanie ekstradycyjne Bartosza G., podejrzanego o zabójstwo 16-letniej Mai z Mławy, o kolejne 40 dni. Bliscy nastolatki mówią wprost o przeciąganiu sprawy i bezsilności wobec decyzji zagranicznego wymiaru sprawiedliwości.
Tragedia z Mławy wstrząsnęła Polską w kwietniu tego roku. 16-letnia Maja zaginęła po spotkaniu z kolegą. Kilka dni później odnaleziono jej ciało. Podejrzany o morderstwo, 17-letni Bartosz G., wyjechał w tym czasie na szkolną wycieczkę do Grecji, gdzie został zatrzymany.
Od miesięcy toczy się proces o jego ekstradycję do Polski. Decyzja sądu w Grecji miała zapaść we wrześniu, jednak znów została przesunięta. Jak ustalił Fakt.pl, tamtejszy sąd dał stronie polskiej 40 dni na uzupełnienie dokumentacji.
— To sytuacja kuriozalna. Jeśli czegoś brakowało, dlaczego nie poinformowano o tym wcześniej? Mamy do czynienia z przeciąganiem sprawy — komentuje mecenas Wojciech Kasprzyk, pełnomocnik rodziny, w rozmowie z „Kanałem Kryminalnym Ekstra”.
Adwokat podkreśla, że polska prokuratura dysponuje wystarczającymi dowodami, które mają jednoznacznie wskazywać na winę Bartosza G. — To sprawa zero-jedynkowa. Nie ma wątpliwości, kto popełnił czyn i że było to zabójstwo — zaznacza mecenas.
Frustracji nie kryje ojciec zamordowanej nastolatki. — Coraz bardziej nie mamy siły. Jesteśmy wykończeni tą sytuacją, bo nie wiemy, dlaczego to wszystko trwa tak długo. Chcę sprawiedliwości, a to się przeciąga w nieskończoność — mówi Jarosław Kowalski.
Rodzina Mai podkreśla, że w tej chwili jest całkowicie zależna od decyzji greckiego wymiaru sprawiedliwości. Kolejny termin rozpatrzenia sprawy wyznaczono na listopad.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze