Zaledwie 14 i 15 lat mieli nastolatkowie, którzy z młotkiem w ręku dokonali rozboju na obywatelce Ukrainy na warszawskiej Białołęce. Grozili jej i jej znajomym, żądając telefonów i portfeli. Obaj zostali zatrzymani przez policję i trafili do Policyjnej Izby Dziecka.
Do brutalnego napadu doszło na początku października na warszawskiej Białołęce. Policjanci Wydziału Wywiadowczo-Patrolowego Komendy Stołecznej Policji zostali wezwani późnym wieczorem po zgłoszeniu o rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia.
Na miejscu funkcjonariusze ustalili, że do obywatelki Ukrainy i jej znajomych podeszła grupa około 12 młodych mężczyzn. Dwóch z nich miało na głowach kominiarki. Jeden z napastników trzymał w ręku młotek, który przyłożył kobiecie do głowy, żądając oddania portfeli i telefonów. W obawie o swoje życie i zdrowie, jeden ze znajomych kobiety oddał swój telefon. Po chwili napastnicy uciekli.
Policjanci szybko rozpoczęli poszukiwania sprawców. W trakcie przeszukania pobliskiego terenu zauważyli grupę osób, wśród których był chłopak w kominiarce z młotkiem w dłoni. Po wydaniu polecenia odrzucenia niebezpiecznego narzędzia i krótkiej interwencji, funkcjonariusze obezwładnili i zatrzymali sprawcę. Okazało się, że to 15-letni mieszkaniec Warszawy.
Niedaleko miejsca zdarzenia policjanci odnaleźli skradziony telefon komórkowy. Dzięki intensywnym działaniom kryminalnych z Komisariatu Policji Warszawa-Białołęka, już po kilku godzinach ustalono tożsamość drugiego napastnika. 14-latek ukrywał się pod łóżkiem w mieszkaniu swojej dziewczyny. Jak ustalono, uciekł z domu dwa tygodnie wcześniej.
Obaj nastolatkowie trafili do Policyjnej Izby Dziecka. Sprawą zajmie się teraz sąd rodzinny.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze