Kradzione Maserati, Jeepy i Dodge’y miały kończyć swoje życie w częściach. Policjanci z warszawskiego Mokotowa zatrzymali dwóch mężczyzn podejrzanych o paserstwo elementów pochodzących ze skradzionych samochodów. Podczas akcji zabezpieczono setki podzespołów, dokumentację oraz części, których numery VIN wskazywały na auta utracone w Polsce i za granicą.
Sprawa swój początek miała w lutym, gdy policja otrzymała zgłoszenie o kradzieży samochodu marki Maserati wartego blisko 267 tys. zł.
Funkcjonariusze z Komendy Rejonowej Policji Warszawa II krok po kroku analizowali zebrane informacje. Ustalili miejsce, do którego mogły trafić części z rozebranego pojazdu, a także osoby mogące mieć związek z nielegalnym procederem.
Zebrany materiał pozwolił na przeprowadzenie skoordynowanej akcji na terenie województwa mazowieckiego i wielkopolskiego.
Policjanci zatrzymali dwóch mężczyzn w wieku 47 i 51 lat w miejscowości Chrzanowo. Obaj poruszali się samochodem dostawczym, w którym funkcjonariusze odkryli ogromną ilość samochodowych podzespołów.
Wśród zabezpieczonych elementów znalazły się m.in.:
Policjanci zabezpieczyli również telefony komórkowe, laptop, gotówkę oraz dokumenty, które mogą pomóc w dalszym wyjaśnianiu sprawy.
Kolejne przeszukania przeprowadzone pod adresami związanymi z zatrzymanymi przyniosły następne odkrycia. Na jednej z posesji znaleziono kolejne części samochodowe, w tym elementy pochodzące z Jeepa, a także podrobione tablice rejestracyjne.
Szczegółowa analiza zabezpieczonych podzespołów wykazała, że część modułów elektronicznych miała numery VIN przypisane do pojazdów skradzionych w Polsce, Niemczech oraz Belgii.
Wśród zidentyfikowanych aut znalazły się m.in. Maserati, Jeep oraz Dodge.
Śledczy ustalili, że zatrzymani mieli przyjmować, przechowywać i przewozić części pochodzące z kradzionych samochodów, a następnie wprowadzać je do dalszego obrotu.
47-letni mieszkaniec Płocka usłyszał pięć zarzutów paserstwa. Na wniosek prokuratury sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące.
Drugi z mężczyzn, 51-latek, również usłyszał zarzuty. W jego przypadku zastosowano dozór policyjny.
Za paserstwo grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. Śledczy zaznaczają jednak, że obaj mężczyźni działali w warunkach recydywy, co może oznaczać możliwość wymierzenia kary zwiększonej o połowę.
Sprawę nadzoruje Prokuratura Rejonowa Warszawa-Mokotów. Policjanci nadal analizują zabezpieczony materiał, który może doprowadzić do kolejnych ustaleń dotyczących skali przestępczego procederu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze