W miejscowości Myjomice koło Kępna doszło do tragicznego zdarzenia. W wyniku zatrucia się gazami pożarowymi zmarł 11-letni chłopiec, a jego 38-letnia matka w ciężkim stanie trafiła do szpitala. Ojcu rodziny udało się uratować dwoje młodszych dzieci w wieku roku i czterech lat.
Do zdarzenia doszło w piątek, tuż przed godziną 15.00. Służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie o gęstym dymie wydobywającym się z domu jednorodzinnego przy ulicy Jeżynowej w Myjomicach. Po przybyciu na miejsce strażacy ustalili, że na poddaszu doszło do tzw. pożaru bezoogniowego.
Jak poinformował rzecznik kępińskiej straży pożarnej, znajdujące się na poddaszu przedmioty zaczęły się tlić bez widocznych płomieni, wydzielając przy tym silnie toksyczne gazy. To one stanowiły największe zagrożenie dla domowników.
W chwili zdarzenia w budynku przebywało pięć osób – rodzice oraz troje dzieci. Ojciec zdołał wynieść z domu najmłodsze dzieci, jednak matka i 11-latek stracili przytomność. Z budynku ewakuowali ich strażacy.
Chłopca nie udało się uratować. Mimo wielominutowej reanimacji lekarz stwierdził jego zgon. Matka dziecka, po kilkudziesięciu minutach walki o życie, została przetransportowana do szpitala w Kępnie.
Na miejscu tragedii pracuje grupa dochodzeniowo-śledcza pod nadzorem prokuratury. Przyczyny i dokładne okoliczności zdarzenia są na razie ustalane.
Straż pożarna poinformowała również, że w domu nie było zainstalowanych czujników dymu. Jak podkreślają ratownicy, pożar rozwijał się w sposób niezauważalny, a już kilka oddechów toksycznych gazów pożarowych może prowadzić do utraty przytomności, a nawet śmierci.
red./PAP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze