Czteroletni Leoś słabł z godziny na godzinę. Płakał, cierpiał i czekał na pomoc, która nigdy nie przyszła. Jego opiekunowie bali się konsekwencji bardziej niż śmierci dziecka. Sąd właśnie postawił kropkę w tej wstrząsającej sprawie.
To jedna z tych spraw, po których trudno wrócić do codzienności. Czteroletni Leoś umierał powoli, w bólu i samotności. Jego matka i jej partner mieli czas, by zadzwonić po pomoc. Nie zrobili tego. Gdy dziecko zmarło – zakopali jego ciało w lesie i uciekli.
Teraz zapadł prawomocny wyrok.
Sąd Apelacyjny w Warszawie utrzymał w mocy wyrok 10 lat więzienia dla Karoliny W. (21 l.) i jej partnera Damiana G. (21 l.). Oboje byli opiekunami czteroletniego Leona. Wyrok jest prawomocny.
Prokuratura domagała się 20 lat więzienia, obrona – uniewinnienia lub łagodniejszej kary. Sąd uznał jednak, że orzeczenie sądu I instancji było właściwe.
Do tragedii doszło po zwykłej kąpieli. Chłopiec poparzył się w brodziku z gorącą wodą. Oparzenia objęły około 30 procent ciała.
Zamiast wezwać karetkę, opiekunowie:
polewali dziecko zimną wodą,
wietrzyli mieszkanie,
smarowali poparzenia maścią.
Dni mijały. Stan Leosia się pogarszał.
W ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Agnieszka Domańska nie miała wątpliwości, że oskarżeni wiedzieli, co się dzieje.
– Były widoczne zaczerwienienia, potem pęcherze. Nastąpiła utrata kontroli nad czynnościami fizjologicznymi, brak apetytu i pragnienia. To dziecko cierpiąc, płakało i liczyło, że ktoś mu pomoże – mówiła sędzia.
Gdy nadszedł dzień śmierci, Leoś był już skrajnie wyczerpany. Nie reagował, nie wstawał, nie odpowiadał na polecenia.
Został zaniesiony pod prysznic. W trakcie polewania wodą przestał oddychać. Dopiero wtedy Damian G. podjął próby reanimacji. Było za późno.
Pomocy wciąż nie wezwano.
Po śmierci dziecka Karolina W. i Damian G. zakopali ciało Leosia w lesie w Górkach koło Garwolina. Miejsce zalali warstwą betonu.
Twierdzili później, że bali się konsekwencji i utraty pozostałych dzieci.
Sąd jednoznacznie odrzucił linię obrony, jakoby oskarżeni nie zdawali sobie sprawy z sytuacji.
– Państwo oskarżeni nie byli bezradni. Musieli mieć świadomość, że dziecko jest w agonii – podkreśliła sędzia.
Sąd uznał, że nie było to zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem, ale cierpienie dziecka zostało w pełni uwzględnione przy wymiarze kary.
– Dziesięć lat pozbawienia wolności to kara sprawiedliwa, która ma uświadomić oskarżonym karygodność ich zachowania i spełnić cele prewencyjne – zaznaczyła sędzia.
Wyrok jest ostateczny.
Leoś nie dostał drugiej szansy. Oni – tak.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze