W powiecie otwockim cierpliwość właśnie się skończyła. Po latach narastającego problemu władze zdecydowały się na radykalny krok: na terenie Józefów przeprowadzony zostanie odstrzał redukcyjny stu dzików. Decyzja – jak podkreśla starosta – jest ostateczna i ma zostać wykonana bez zwłoki.
To jednak nie jednorazowa akcja. W planach są kolejne odstrzały: dwieście dzików w Otwock i sto w gminie Karczew. Skala pokazuje, że nie chodzi o incydent, lecz o systemowy problem, z którym samorząd chce rozprawić się zdecydowanie.
O dzikach wchodzących na posesje, ryjących ogródki i spacerujących wzdłuż ruchliwych ulic mówi się tu od lat. Dla części mieszkańców stały się niemal codziennym widokiem. Dla innych – źródłem realnego strachu.

Starosta otwocki Tomasz Laskus nie owija w bawełnę. W mediach społecznościowych napisał wprost, że niekontrolowany przyrost populacji sprawił, iż „w wielu miejscach powiatu nie da się normalnie żyć”. To zdanie powtarza dziś wielu mieszkańców – szczególnie tych, którzy mieli już niechcianych gości pod własnym oknem.
Problem narastał latami. Rozrastające się osiedla wchodzą coraz głębiej w tereny leśne, a dziki – inteligentne i szybko adaptujące się zwierzęta – nauczyły się korzystać z łatwo dostępnego pożywienia. Śmietniki, kompostowniki, niezabezpieczone ogrody stały się dla nich prostszą alternatywą niż żerowanie w lesie.

Decyzja o odstrzale nie zapadła z dnia na dzień. Jak przyznaje starosta, samorząd napotkał na szereg barier formalnych, przede wszystkim finansowych. Powiat nie był w stanie samodzielnie pokryć kosztów całej operacji.
Rozwiązaniem okazała się współpraca ze zorganizowaną grupą myśliwych. Ustalono, że odstrzał zostanie przeprowadzony bez wynagrodzenia finansowego – w zamian łowczy będą mogli zatrzymać pozyskane tusze. Taki model działania, jak podkreślają władze, pozwolił ominąć problem kosztownego finansowania z budżetu.
Zgodę na przeprowadzenie odstrzału wydał wojewoda mazowiecki Mariusz Frankowski. Ze względu na bezpieczeństwo mieszkańców działania myśliwych mają być zabezpieczane przez policję. To efekt interwencji lokalnych władz w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji.
Samorząd apeluje, by w czasie prowadzenia odstrzału nie wchodzić na wyznaczone tereny i respektować wprowadzone ograniczenia.
Sto dzików w Józefowie to pierwszy etap. W kolejce są kolejne lokalizacje: Otwock i Karczew. Łącznie mowa o czterystu zwierzętach w całym powiecie.
Dla jednych to konieczna decyzja w imię bezpieczeństwa ludzi. Dla innych – dramatyczna ingerencja w lokalną przyrodę. Jedno jest pewne: konflikt między rozwijającą się aglomeracją a dziką naturą osiągnął tu punkt krytyczny.
I choć odstrzał może chwilowo zmniejszyć presję, pytanie pozostaje otwarte – czy to rozwiązanie długofalowe, czy tylko kolejny rozdział w historii podwarszawskiego współistnienia ludzi i dzików?
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze