Warszawa miała ponieść reprezentację Polski dalej. Trybuny żyły każdym posiadaniem, spiker podkręcał atmosferę, a kibice wierzyli, że biało-czerwoni jeszcze odwrócą losy turnieju. Tymczasem wieczór, który miał być początkiem walki o fazę pucharową mistrzostw świata 3x3, okazał się brutalnym zderzeniem z rzeczywistością. Polacy przegrali z Czechami 15:21 i stracili szanse na wyjście z grupy.
To była porażka bolesna nie tylko przez wynik, ale przede wszystkim przez sposób, w jaki ten mecz się ułożył. Rywale od pierwszych sekund narzucili tempo i pokazali skuteczność, której gospodarzom wyraźnie zabrakło.
Spotkanie od początku wymknęło się Polakom spod kontroli. Czesi błyskawicznie zbudowali przewagę, trafiając seryjnie zza łuku. Po niespełna czterech minutach było już 11:2 dla naszych południowych sąsiadów, a biało-czerwoni wyglądali na zespół przytłoczony stawką meczu.
Reprezentacja Czech, notowana na 15. miejscu rankingu FIBA 3x3, imponowała przede wszystkim skutecznością rzutową. Aż pięć razy trafiła za dwa punkty, co w koszykówce 3x3 bardzo szybko potrafi ustawić całe spotkanie. Polacy długo nie byli w stanie odpowiedzieć równie agresywną ofensywą.
W hali było jednak głośno jak podczas najważniejszych imprez reprezentacyjnych. Kibice próbowali ponieść gospodarzy, ale w pierwszej części meczu nawet energia trybun nie była w stanie zatrzymać rozpędzonych Czechów.
Gdy wydawało się, że mecz może zakończyć się jednostronnym widowiskiem, sygnał do walki dał Adam Waczyński. Były kapitan reprezentacji Polski w klasycznej odmianie koszykówki dwukrotnie trafił zza łuku i nagle strata zaczęła topnieć. Swoje dorzucił również najbardziej doświadczony w kadrze Przemysław Zamojski, a biało-czerwoni zbliżyli się na trzy punkty — 10:13.
Przez moment można było uwierzyć, że gospodarze wrócą do gry. Momentum było po stronie Polaków, publiczność szalała, a Czesi zaczęli popełniać błędy. Kluczowe akcje ponownie należały jednak do rywali. Twarda defensywa, lepsze decyzje pod presją i kolejne trafienia sprawiły, że końcówka przebiegała już pod ich kontrolą.
Najwięcej punktów dla Polski zdobył Waczyński — dziewięć. Zamojski dołożył cztery, a Marcel Ponitka dwa.
– Bardzo chcieliśmy dobrze wejść w ten mecz, może nawet za bardzo skupialiśmy się na tym, wiedząc, jaką wagę ma to spotkanie. Czesi byli skuteczniejsi niż wcześniej i od początku ustawili sobie wynik. Z każdą minutą graliśmy lepiej, ale nie udało się odrobić strat – przyznał po meczu Ponitka.
Porażka oznacza, że reprezentacja Polski nie awansuje do dalszej części mistrzostw świata rozgrywanych w Warszawie. Wcześniej biało-czerwoni przegrali z Mongolią 19:21 oraz po dogrywce z Łotwą 20:22. Na zakończenie zmagań grupowych zmierzą się jeszcze z reprezentacją Stanów Zjednoczonych, ale spotkanie nie będzie już miało wpływu na układ tabeli.
To szczególnie rozczarowujący scenariusz dla drużyny, która w ostatnich latach przyzwyczaiła kibiców do sukcesów. Polska była przecież czwarta na świecie w 2018 roku, rok później zdobyła brąz mistrzostw świata, a później regularnie meldowała się w czołówce europejskiej i olimpijskiej rywalizacji.
Zespół prowadzony przez Piotra Renkiela dwukrotnie wystąpił na igrzyskach olimpijskich — w Tokio i Paryżu — budując markę jednej z najmocniejszych reprezentacji 3x3 w Europie. Tym bardziej boli fakt, że mundial rozgrywany przed własną publicznością kończy się już na etapie grupowym.
Warszawscy kibice do końca wspierali biało-czerwonych. Tym razem jednak doping nie wystarczył, by odwrócić losy turnieju.














Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze