13 sierpnia o godz. 19.00 w Kinie Luna odbyła się światowa premiera filmu „Triumf serca” w reżyserii Anthony’ego D’Ambrosio.
„Triumf serca” opowiada dotąd nieopowiedzianą historię męczeństwa św. Maksymiliana Kolbego. Film skupia się na ostatnich dwóch tygodniach jego życia, spędzonych w celi śmierci niemieckiego obozu koncentracyjnego. Nie jest to opowieść, w której nienawiść i śmierć mają ostatnie słowo, lecz historia o miłości, która w sytuacji po ludzku beznadziejnej przywraca godność i niesie mocne przesłanie nadziei.
Na ekranie dominuje Marcin Kwaśny jako św. Maksymilian Kolbe. Aktor buduje portret, w którym siła duchowa spotyka się z kruchym, bardzo ludzkim wymiarem bohatera. Twórcy wyciągają z cienia współwięźniów Kolbego - dotąd bezimiennych - nadając im twarze i biografie. Dzięki temu historia zyskuje konkret i emocjonalną głębię.
„Triumf serca” nie jest tylko zapisem męczeństwa. To przede wszystkim opowieść o miłości, która - wbrew logice obozowej rzeczywistości - przywraca sens i godność, okazując się silniejsza niż śmierć. W świecie pełnym napięć film wybrzmiewa jak uniwersalny apel o dobro, wiarę i człowieczeństwo.
Wcielający się w rolę główną podkreśla, że rola Ojca Kolbego była jego największym wyzwaniem aktorskim - nie ze względu na przygotowanie fizyczne czy język, lecz na „ciężar gatunkowy umierania w celi głodowej” razem z dziewięcioma towarzyszami. Najtrudniejsze było, jak mówi, pokazanie procesu dojrzewania do śmierci. Św. Maksymilian Kolbe miał zmienić współwięźniom perspektywę odchodzenia: modlili się i śpiewali do końca, a on im towarzyszył, pocieszał, słuchał, rozgrzeszał i dawał nadzieję wbrew nadziei. Film traktuje jako hołd dla jednego z największych polskich męczenników i świętych, a możliwość zagrania Kolbego - jako szczególny dar.
Facebook/PAP/franciszkanie.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze