Cracker Barrel – znana w całych Stanach Zjednoczonych sieć restauracji serwujących dania kuchni południowej – po 48 latach zdecydowała się na zmianę swojego charakterystycznego logo. Zniknęły z niego drewniana beczka oraz oparty o nią mężczyzna, zwany „Wujkiem Herschelem”. To właśnie te elementy były dotąd nieodłącznym symbolem marki, nawiązującym do początków XX wieku, gdy krakersy sprzedawano w wiejskich sklepach z beczek, wokół których gromadzili się mieszkańcy.
Decyzja o odświeżeniu identyfikacji wizualnej – obejmująca także nowy wystrój lokali, zmienione menu i sezonowe propozycje dań – wywołała jednak falę krytyki. Internauci zarzucają firmie odejście od tradycji i „pozbawienie marki duszy”. W komentarzach padały nawet określenia, że to „samobójstwo wizerunkowe” i „kolejny element amerykańskiej kultury, który odchodzi do historii”.
Głos w sprawie zabrał sam były prezydent USA, Donald Trump. W mediach społecznościowych wezwał sieć do powrotu do starego logo, przyznania się do błędu i wykorzystania całej sytuacji jako „darmowej reklamy wartej miliard dolarów”. „Niech Cracker Barrel znów będzie ZWYCIĘZCĄ” – napisał. Krytycznie wypowiedział się również jego syn, Donald Trump Jr., pytając retorycznie: „Co jest nie tak z Cracker Barrel?”.
Na zamieszanie zareagowała także giełda. Wkrótce po zaprezentowaniu nowego logo kurs akcji spółki spadł o ponad 10 proc., a wartość rynkowa firmy zmniejszyła się o około 143 mln dolarów. Eksperci podkreślają jednak, że powrót do starego znaku byłby złym sygnałem dla inwestorów, sugerującym brak długofalowej strategii. Modernizacja lokali, która ma kosztować 700 mln dolarów, była bowiem uzgodniona z udziałowcami.
red./biznes.interia.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze