Hollywood poznało właśnie nominacje do 83. Złotych Globów – i już wiadomo, że w tym roku najgłośniej mówi się o jednym tytule. „Jedna bitwa po drugiej”, najnowszy film Paula Thomasa Andersona, zdobył aż dziewięć nominacji, stając się bezdyskusyjnym liderem wyścigu po statuetki.
Ogłoszenie nominacji – zaprezentowane w mediach społecznościowych przez Marlona Wayansa i Skye P. Marshall – przyniosło sporo zaskoczeń, ale też potwierdziło siłę kilku kluczowych tytułów.
„Jedna bitwa po drugiej” zgarnęła nominacje w najważniejszych kategoriach: od najlepszej komedii lub musicalu, przez reżyserię i scenariusz, po niemal pełny zestaw wyróżnień aktorskich. O statuetki powalczą m.in. Leonardo DiCaprio, Chase Infiniti, Teyana Taylor, Benicio del Toro i Sean Penn, a o muzyczne laury – Jonny Greenwood.
Niewiele mniej emocji wzbudziła „Wartość sentymentalna” Joachima Triera. Film zdobył osiem nominacji, w tym za najlepszy dramat, reżyserię, scenariusz i film nieanglojęzyczny. Wśród wyróżnionych aktorów znaleźli się Renate Reinsve, Inga Ibsdotter Lilleaas, Elle Fanning oraz Stellan Skarsgard.
Trzecie miejsce – z siedmioma nominacjami – zajęli „Grzesznicy” Ryana Cooglera. Produkcja będzie walczyć m.in. o nagrodę dla najlepszego dramatu, reżyserii i muzyki (Ludwig Göransson). Szansę na statuetkę ma także Michael B. Jordan za rolę pierwszoplanową.
O tytuł najlepszego filmu dramatycznego powalczą również:
• „Frankenstein” Guillermo del Toro,
• „Tajny agent” Klebera Mendoncy Filho,
• „To był zwykły przypadek” Jafara Panahiego,
• a także wysoko notowany „Hamnet” Chloe Zhao, nominowany sześciokrotnie – w tym za rolę Jessie Buckley i muzykę Maxa Richtera.
W wyścigu dramatycznym dołączają m.in. Jennifer Lawrence, Julia Roberts, Tessa Thompson, Oscar Isaac, Wagner Moura czy Jeremy Allen White.
W komediach i musicalach wyróżniono natomiast Rose Byrne, Cynthię Erivo, Kate Hudson, Emmę Stone, Timothée Chalameta, George’a Clooneya i Jessego Plemonsa.
Złote Globy – jedno z najważniejszych wyróżnień filmowych – zostaną wręczone 11 stycznia 2026 roku. Galę poprowadzi aktorka i komiczka Nikki Glaser, a emocji z pewnością nie zabraknie. Hollywood już dyskutuje o tym, czy Anderson utrzyma pozycję niekwestionowanego faworyta.
red./PAP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze