Reklama

Tak wyglądały godziny po gwałcie w Piasecznie

Choć sprawa gwałtu na policjantce w oddziale prewencji w Piasecznie była już wielokrotnie opisywana, dopiero teraz zaczyna być widać pełny obraz tego, co wydarzyło się po dramatycznej nocy z 3 stycznia. Nowe ustalenia pokazują, że problemem nie jest tylko samo przestępstwo, ale także to, jak instytucja państwa zareagowała, gdy ofiarą była jedna z jej własnych funkcjonariuszek.

Według informacji Radia ZET do gwałtu doszło podczas alkoholowej imprezy z udziałem dowódców IX Kompanii Oddziału Prewencji Policji w Warszawie. Kobieta miała w pewnym momencie uciec z pomieszczenia, w którym przebywała z przełożonym, i po chwili powiedzieć kolegom, że została zgwałcona.

To był moment, w którym – przynajmniej teoretycznie – powinny ruszyć wszystkie procedury. Zamiast tego przez wiele godzin trwał chaos.


Oś czasu po zdarzeniu

Nowe dane pokazują, że między zgłoszeniem a realnymi działaniami upłynęły długie godziny.

Reklama

03:00
Kończy się impreza w koszarowcu. Według ustaleń właśnie wtedy dochodzi do gwałtu.

około 03:00–05:30
Pokrzywdzona informuje kolegów o przestępstwie. Nie dochodzi jednak do natychmiastowego wezwania prokuratora ani zabezpieczenia miejsca zdarzenia.

05:30
Dwaj policjanci zgłaszają dyżurnej, że doszło do gwałtu.

05:39
Dyżurna informuje zastępcę dowódcy oddziału prewencji.

06:00–06:17
Pierwsza rozmowa z pokrzywdzoną funkcjonariuszką.

06:17
Sprawa trafia do kolejnego zastępcy dowódcy oraz do szefowej zespołu psychologów KSP.

Reklama

07:25
Informację otrzymuje zastępca Komendanta Stołecznego Policji.

09:20
O sprawie dowiaduje się komendant powiatowy policji w Piasecznie.

09:45
Policja w Piasecznie zawiadamia prokuraturę.

10:30
Pokrzywdzona składa formalne zeznania. Dopiero wtedy pojawia się podstawa prawna do zatrzymania podejrzanego.

14:00
Podejrzany funkcjonariusz zostaje zatrzymany.


1,5 promila po pięciu godzinach

Jednym z najbardziej wstrząsających faktów jest to, co działo się z podejrzanym w czasie, gdy trwały wewnętrzne narady.

Po krótkim pobycie w domu został wezwany z powrotem do koszarowca. O 8.15 poddano go trzykrotnemu badaniu alkomatem. Wynik wskazał około 1,5 promila alkoholu we krwi — pięć godzin po zakończeniu imprezy.

Reklama

To oznacza, że w chwili, gdy miało dojść do gwałtu, mógł być w stanie skrajnego upojenia alkoholowego.

Mimo to przez kolejne godziny pozostawał na terenie jednostki, formalnie jako wolny człowiek.


Prokuratorskie zarzuty

Po zatrzymaniu prokurator postawił policjantowi zarzuty z art. 197 § 1 i 2 kodeksu karnego, czyli zgwałcenia oraz wymuszenia czynności seksualnej. Grozi za to kara od 2 do 15 lat więzienia.

Śledztwo prowadzi Prokuratura Okręgowa w Warszawie.


Instytucja pod lupą

Nowe ustalenia nie tylko obciążają podejrzanego funkcjonariusza. Stawiają też trudne pytania całemu systemowi:

Reklama

dlaczego podejrzany mógł wrócić do domu?
dlaczego przez wiele godzin nie został zatrzymany?
dlaczego prokuratura dowiedziała się o sprawie tak późno?

To właśnie te wątki mogą okazać się równie kompromitujące jak samo przestępstwo.

 

 

Źródło: wiadomosci.onet.pl

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 09/01/2026 10:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości