Nocny spacer młodego Francuza po centrum Warszawy zakończył się tragedią. 20-latek, który według świadków zachowywał się niezwykle niespokojnie i był bez koszulki, kilka godzin później zmarł w szpitalu. Policja próbuje odtworzyć jego ostatnie chwile i apeluje do wszystkich, którzy mogli go widzieć.
Dramatyczne wydarzenia rozegrały się w nocy z 24 na 25 maja w samym sercu Warszawy. Około 20-letni obywatel Francji miał rozpocząć swoją wędrówkę przy ul. Jasnej 1. To tam zauważono go po raz pierwszy — był pobudzony, zdezorientowany, sprawiał wrażenie osoby, która potrzebuje pomocy.
Według relacji cytowanej przez “Fakt”, mężczyzna ruszył następnie w stronę przystanku Centrum 03 przy ul. Marszałkowskiej. Przechodnie mieli zwracać uwagę na jego nietypowe zachowanie: “Był bardzo pobudzony i nie miał na sobie koszulki” — przekazała policjantka z KRP Warszawa III.
Co wydarzyło się później? To właśnie próbują ustalić śledczy. Wiadomo jedynie, że młody Francuz trafił do szpitala przy ul. Lindleya. Mimo udzielonej pomocy — zmarł. Lekarze nie podali, co było bezpośrednią przyczyną jego śmierci.
Sprawą zajmuje się wydział do walki z przestępczością przeciwko życiu i zdrowiu. Policjanci sprawdzają monitoring, analizują ścieżkę, którą mężczyzna mógł pokonać, i starają się ustalić, dlaczego zachowywał się w tak nietypowy sposób. Nie wykluczają żadnej wersji wydarzeń — od nieszczęśliwego wypadku, przez nagłe pogorszenie stanu zdrowia, po udział osób trzecich.
Śledczy apelują do osób, które mogły widzieć młodego mężczyznę tamtej nocy — szczególnie w okolicy ul. Jasnej i Marszałkowskiej — o zgłaszanie się do Komendy Rejonowej Policji Warszawa III. Informacje można przekazywać również drogą mailową: [email protected]
Każda, nawet drobna wskazówka, może pomóc odtworzyć ostatnie godziny życia 20-latka i wyjaśnić, co naprawdę wydarzyło się na ulicach Warszawy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze