To już nie jest pojedyncze pęknięcie — to prawdziwe trzęsienie ziemi w jednym z najważniejszych polskich zespołów rocka progresywnego. Po decyzji Mariusz Duda o zakończeniu 25-letniej drogi z Riverside, kolejne domino zaczęło przewracać się w błyskawicznym tempie. Najpierw swoje oświadczenie opublikował Michał Łapaj, a teraz głos zabrał gitarzysta Maciej Meller — i jego decyzja jest jednoznaczna: również odchodzi.
Riverside przez ćwierć wieku wypracowało pozycję zespołu, który śmiało można nazwać eksportowym dobrem narodowym. Koncerty na całym świecie, wierna publiczność, status legendy gatunku. Trzy złote płyty, dwie nominacje do Fryderyków — liczby tylko częściowo oddają znaczenie tej formacji. Jej sercem od początku był Duda: wokalista, basista, kompozytor i autor tekstów, który dołączył do zespołu jako ostatni, zaproszony przez perkusistę Piotr Kozieradzki oraz gitarzystę Piotr Grudziński.
Po śmierci Grudzińskiego w 2016 roku, która była dla zespołu ciosem trudnym do przecenienia, jego miejsce — najpierw koncertowo — zajął Meller, by ostatecznie w 2020 roku stać się pełnoprawnym członkiem Riverside. Ostatni skład tworzyli więc Duda, Kozieradzki, Łapaj i Meller. Dziś ten rozdział definitywnie się zamyka.
W swoim obszernym oświadczeniu Meller nie ucieka od emocji — przeciwnie, czyni je osią narracji. Pisze o zaskoczeniu fanów, o natychmiastowych postulatach, by zespół trwał dalej „za wszelką cenę”, ale też o ludzkim wymiarze całej sytuacji.
To nie była — jak podkreśla — prosta historia konfliktu dwóch osób. Napięcia narastały w całym składzie, pulsowały, zmieniały natężenie, aż w końcu osiągnęły punkt krytyczny pod koniec 2025 roku.
Najważniejsza deklaracja pada jednak wprost: „Nie widzę możliwości kontynuacji bez jego lidera i tak ważnej osoby jaką jest Mariusz”.
To zdanie wybrzmiewa jak symboliczne domknięcie epoki. Riverside bez Dudy — w oczach Mellera — przestaje być tym samym organizmem. A skoro tak, dalsza droga traci sens.
Choć w jego słowach nie brakuje smutku, pobrzmiewa też coś innego — ulga. Jakby decyzja, choć trudna, była jednocześnie konieczna.
Meller nie żegna się jednak z muzyką. Wręcz przeciwnie — zapowiada nowe dźwięki i nowe konfiguracje. Już teraz skupia się na reaktywowanym zespole Quidam, który po latach ciszy wrócił do życia. Ma też na koncie solowe wydawnictwa i projekty poboczne, w tym współpracę z Dudą przy projekcie Meller Gołyźniak Duda.
Dla fanów Riverside pozostaje natomiast zamknięty katalog — zwieńczony koncertowym albumem „Live ID.” z 2025 roku, który był symbolicznym epilogiem promocji płyty „ID.Entity”. Już wtedy pojawiały się sygnały, że zespół zwalnia, że potrzebuje oddechu.
Dziś wiemy, że był to oddech przed ciszą.
Czy definitywną? Tego nie przesądza nikt. Ale jedno jest pewne — historia Riverside, w tej formie, właśnie dobiegła końca.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze