Reklama

Sygnalista stracił pracę mimo ochrony

Były pracownik warszawskiego Zarządu Dróg Miejskich, który zgłaszał nieprawidłowości w jednostce, został zwolniony z pracy mimo przyznanego mu statusu sygnalisty. Mężczyzna, określany w mediach jako pan Piotr, twierdzi, że spotkały go działania odwetowe. Warszawski ratusz odpowiada, że zgłoszone zarzuty nie potwierdziły się, a decyzję o rozwiązaniu umowy podjął ZDM. Sprawę ma ocenić sąd pracy, a pełnomocnik sygnalisty skierował zawiadomienie do prokuratury.

Zgłoszenie dotyczyło miejskich pieniędzy

Sprawa dotyczy byłego pracownika warszawskiego Zarządu Dróg Miejskich. Według ustaleń mediów pan Piotr pracował w zespole magazynowym wydziału kontroli pasa drogowego. W kwietniu 2025 roku troje pracowników miało otrzymać polecenie dotyczące ubezpieczania samochodów zajętych w ramach przepadku mienia.

Problem, według pracowników, polegał na tym, że chodziło o pojazdy, wobec których zapadły dopiero nieprawomocne wyroki sądu. Uznali, że wydawanie publicznych pieniędzy na ubezpieczenie aut, które mogłyby jeszcze wrócić do właścicieli, może oznaczać niegospodarność. Poprosili, by polecenie przekazano im na piśmie, ale mieli spotkać się z odmową.

Reklama

Pod koniec kwietnia pan Piotr dokonał zgłoszenia wewnętrznego. Informował dyrektora ZDM o podejrzeniu marnotrawienia miejskich środków. Jak opisywał, po odmowie wykonania ustnego polecenia pracownicy mieli zacząć doświadczać negatywnych konsekwencji, w tym obniżenia dodatków motywacyjnych.

Pismo do prezydenta i status sygnalisty

Gdy sprawa nie została rozwiązana wewnątrz ZDM, pan Piotr zwrócił się do władz Warszawy. W październiku 2025 roku napisał m.in. do prezydenta Rafała Trzaskowskiego, prosząc o pomoc. Następnie wypełnił zgłoszenie sygnalizacyjne w urzędzie miasta.

Reklama

W listopadzie 2025 roku prezydent Warszawy przyznał mu na piśmie status sygnalisty. Według publikowanych informacji ochrona miała obowiązywać od 5 listopada 2025 roku. W praktyce oznacza to zakaz działań odwetowych związanych ze zgłoszeniem, w tym wypowiedzenia umowy, degradacji czy pogorszenia warunków zatrudnienia, jeśli takie działania byłyby skutkiem zgłoszenia nieprawidłowości.

Mimo tego w styczniu 2026 roku pan Piotr otrzymał wypowiedzenie. Jako jedną z przyczyn wskazano utratę zaufania do pracownika. Według medialnych ustaleń w uzasadnieniu wypowiedzenia pojawił się także wątek korespondencji kierowanej do prezydenta miasta.

Reklama

„Byłem głupi. Trzeba było siedzieć cicho. Uwierzyłem, że w Polsce można być sygnalistą” — mówił pan Piotr w rozmowie z Zero.pl.

Poufna korespondencja miała trafić do ZDM

Jednym z najpoważniejszych wątków sprawy jest przekazanie korespondencji sygnalisty z ratusza do Zarządu Dróg Miejskich. Według ustaleń Zero.pl fragmenty skargi kierowanej do władz miasta miały później zostać wykorzystane w uzasadnieniu wypowiedzenia.

ZDM, odpowiadając na pytania mediów, przyznał, że informacje o pismach pana Piotra do Rafała Trzaskowskiego otrzymał z Urzędu m.st. Warszawy. To rodzi pytania o sposób działania procedur chroniących sygnalistów i poufność zgłoszeń.

Reklama

Eksperci zajmujący się ochroną sygnalistów wskazują, że zgłoszenia dotyczące nieprawidłowości powinny być traktowane z zachowaniem poufności, szczególnie jeśli dotyczą przełożonych lub jednostki, w której pracuje zgłaszający.

Ratusz odpiera zarzuty

Warszawski ratusz opublikował oświadczenie, w którym odniósł się do sprawy. Miasto przekazało, że wszystkie okoliczności dotyczące ZDM, o których pan Piotr powiadomił urząd jako sygnalista, zostały wyjaśnione. Według ratusza sprawa dotyczyła rozbieżności w interpretacji przepisów prawa dotyczących ubezpieczenia przejmowanych wraków pojazdów, a zarzuty nie potwierdziły się.

Reklama

Urząd podkreślił też, że pracodawcą pana Piotra był Zarząd Dróg Miejskich, a nie Urząd m.st. Warszawy. Decyzję o rozwiązaniu umowy miał podjąć ZDM. W uzasadnieniu wypowiedzenia, jak twierdzi ratusz, wskazano osiem przykładów nieprawidłowości po stronie pracownika, niezwiązanych z jego działalnością jako sygnalisty.

W oświadczeniu pojawiło się również stwierdzenie, że „czasami zdarza się, że pracownicy nadużywają statusu sygnalisty, aby chronić się przed ryzykiem zwolnienia z pracy”. Ratusz zaznaczył, że ochrona sygnalistów nie ma charakteru bezwzględnego.

Reklama

ZDM: Nie wiedzieliśmy o ochronie

Do sprawy odniósł się także Zarząd Dróg Miejskich. Jednostka przekazała, że decyzja o wypowiedzeniu umowy była związana z nieprawidłowym wykonywaniem obowiązków służbowych przez pracownika.

ZDM oświadczył również, że podejmując decyzję o wypowiedzeniu, nie miał wiedzy, że pracownik został objęty ochroną sygnalisty przez jakąkolwiek inną instytucję. Ten wątek będzie jednym z kluczowych elementów do wyjaśnienia, ponieważ status sygnalisty miał zostać przyznany przez prezydenta miasta na piśmie.

Prokuratura i sąd pracy

Pełnomocnik pana Piotra, mec. Bartosz Lewandowski, poinformował o złożeniu zawiadomienia do prokuratury. Śledczy mają sprawdzić, czy doszło do naruszenia przepisów ustawy o ochronie sygnalistów i czy procedury ochronne zadziałały prawidłowo.

Reklama

Mężczyzna odwołał się także do sądu pracy. To sąd ma ocenić, czy wypowiedzenie było zgodne z prawem, czy miało charakter dyskryminujący i czy nie naruszało przepisów dotyczących ochrony sygnalistów. Ratusz zapowiedział, że jeśli sąd uzna zwolnienie za niezgodne z prawem, miasto wyciągnie konsekwencje wobec osób odpowiedzialnych.

Sprawa w cieniu afery w Szpitalu Południowym

Historia pana Piotra została ujawniona w czasie, gdy w Warszawie trwa dyskusja o aferze w Szpitalu Południowym. Dzień wcześniej Rafał Trzaskowski podczas sesji Rady Warszawy zachęcał do zgłaszania nieprawidłowości oficjalnymi kanałami i podkreślał znaczenie ochrony sygnalistów.

Reklama

Zwolnienie pracownika ZDM stało się więc testem wiarygodności miejskich procedur. Z jednej strony ratusz zapewnia, że sprawa została wyjaśniona, a ochrona sygnalisty nie może służyć do blokowania uzasadnionych decyzji kadrowych. Z drugiej strony pełnomocnik pana Piotra i część komentatorów wskazują, że pracownik miał formalny status sygnalisty, a mimo to stracił pracę po zgłoszeniu nieprawidłowości.

Na obecnym etapie ostateczne rozstrzygnięcie nie zapadło. Kluczowe będą decyzje prokuratury oraz sądu pracy, który oceni, czy wypowiedzenie było zgodne z prawem i czy nie miało związku z dokonanym zgłoszeniem.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama