Minęło ponad dwadzieścia lat od jednej z najbardziej wstrząsających egzekucji w powojennej historii Warszawy. Sprawa zabójstwa pięciu gangsterów w restauracji na Woli, która przez lata pozostawała symbolem bezwzględnych mafijnych porachunków lat 90., właśnie została formalnie zamknięta. Prokuratura przyznaje wprost: sprawców nie udało się jednoznacznie ustalić
31 marca 1999 roku Warszawa na chwilę zamarła. W restauracji Gama na Woli, w biały dzień, doszło do egzekucji przypominającej scenariusz gangsterskiego filmu. Ofiarami było pięciu mężczyzn – postaci dobrze znane policji, powiązane z tzw. gangiem wołomińskim.
Przy jednym stoliku siedzieli: Marian K. „Maniek” vel „Klepak”, Ludwik A. „Lutek”, Olgierd W. „Łysy”, Mariusz Ł. „Piguła” oraz Piotr Ś. „Kurczak”. Wszyscy mieli na koncie konflikty z prawem lub byli podejrzewani o działalność w zorganizowanej grupie przestępczej.
Świadkowie zapamiętali ten dzień z niepokojącą dokładnością. Najpierw do lokalu wszedł mężczyzna, który – jak się później okazało – prawdopodobnie rozpoznał teren. Chwilę później pojawili się zamaskowani napastnicy. Uzbrojeni, zdecydowani, działający bez wahania. Cała egzekucja trwała zaledwie kilkadziesiąt sekund. Pięć osób zginęło na miejscu.
Sprawcy uciekli srebrnym Polonezem, który wkrótce potem został odnaleziony spalony. Od początku było jasne, że mamy do czynienia z profesjonalnie przygotowaną akcją.
Przez lata śledczy gromadzili materiał dowodowy: zabezpieczone ślady kryminalistyczne, opinie biegłych, dokumentację z miejsca zdarzenia oraz zeznania świadków. Udało się odtworzyć przebieg wydarzeń w najważniejszych punktach. Mimo to kluczowa odpowiedź – kto dokładnie stał za spustem – pozostała poza zasięgiem organów ścigania.
Jak przyznaje Prokuratura Krajowa, największym problemem okazała się niespójność relacji świadków. Różniły się one zarówno w kwestii liczby napastników, jak i ich ról podczas ataku. To wystarczyło, by nie dało się postawić zarzutów żadnej konkretnej osobie.
W toku śledztwa pojawiały się hipotezy dotyczące możliwego zleceniodawcy. Wśród podejrzewanych wymieniano Karola S., jednak prokuratura nigdy nie zebrała wystarczających dowodów, które pozwoliłyby skierować akt oskarżenia.
Ostatecznie, 30 grudnia 2025 roku, zapadła decyzja o umorzeniu postępowania. Oficjalny powód: niewykrycie sprawców.
Ta sprawa pozostaje jednym z najbardziej symbolicznych przykładów brutalnych realiów polskiego półświatka lat 90. – czasu, gdy konflikty rozwiązywano przy użyciu broni, a granica między światem przestępczym a codziennością bywała niepokojąco cienka.
Dziś, mimo upływu lat i ogromu pracy śledczych, historia z restauracji na Woli kończy się bez odpowiedzi. I być może już na zawsze pozostanie jedną z tych spraw, w których prawda znana jest tylko nielicznym.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze