Reklama

Resovia wpadła w szał, Projekt Warszawa bezradny

Siatkarze Asseco Resovia Rzeszów potwierdzili wysoką formę i po raz kolejny w tym sezonie pewnie pokonali PGE Projekt Warszawa. W meczu na szczycie ekstraklasy rzeszowianie zwyciężyli 3:0 (25:23, 25:21, 25:14), dominując rywali zwłaszcza w dwóch ostatnich setach.

Spotkanie rozpoczęło się od wyrównanej walki, jednak już w pierwszej partii gospodarze narzucili wysokie tempo. Resovia szybko zbudowała przewagę (7:2, 10:5), lecz w końcówce warszawianie zdołali odrobić straty i nawet objąć prowadzenie 20:18. Mimo to większy spokój i skuteczność w decydujących akcjach należały do zespołu z Rzeszowa, który wygrał inauguracyjnego seta 25:23.

– To było dobre spotkanie w naszym wykonaniu. Cieszymy się z trzech punktów, chcemy wygrywać jak największą liczbę meczów, żeby mieć jak najlepsze miejsce w play off – podkreślał po meczu Artur Szalpuk, przyjmujący Resovii.

Reklama

Druga i trzecia odsłona miały już zdecydowanie jednostronny przebieg. Rzeszowianie grali bardzo konsekwentnie, świetnie funkcjonowała zagrywka i blok, a Projekt Warszawa nie był w stanie znaleźć sposobu na rozpędzonych gospodarzy. Sety zakończyły się wynikami 25:21 i 25:14, co najlepiej oddaje skalę przewagi Resovii.

– Warszawa słynie z tego, że robi bardzo mało błędów. Wywieraliśmy bardzo dużą presję na zagrywce i tak chcemy też grać, dużo nad tym pracujemy. Możemy być zadowoleni, ale od wtorku wracamy do roboty, bo zaraz kolejne granie w Lidze Mistrzów – zaznaczył Szalpuk.

Reklama

Dla obu zespołów było to kolejne bezpośrednie starcie w krótkim odstępie czasu. W ubiegłym tygodniu Resovia i Projekt rywalizowały w półfinale Pucharu Polski – również wtedy górą byli rzeszowianie, wygrywając 3:0. Podobnie zakończyło się wcześniejsze spotkanie ligowe w Warszawie.

– Nie przywiązywałbym do tego większej uwagi. Bywały mecze, w których dostawaliśmy mocno w „nos”, a później potrafiliśmy się podnieść i wygrać. Warszawa mogła zrobić dokładnie to samo. Dlatego jeśli spotkamy się jeszcze w sezonie, wcale nie musi to tak wyglądać – stwierdził przyjmujący Resovii.

Reklama

Jak dodał, w drużynie nie ma już miejsca na rozpamiętywanie przegranego finału Pucharu Polski. – Taki jest sport. Nie można ciągle wracać do tego, co było, bo to nic nie daje. Trzeba patrzeć do przodu. Myślę, że w wielu meczach pokazujemy, że potrafimy grać bardzo dobrą siatkówkę – podkreślił.

Zupełnie inne nastroje panowały w ekipie gości. Siatkarze PGE Projektu Warszawa opuszczali Rzeszów rozczarowani – była to ich trzecia z rzędu porażka z Resovią bez wygranego choćby seta.

 

 

red./PAP

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości