Reklama

Poeta, co fraszką rozbrajał powagę

„A kiedy strzyżesz owieczki, opowiadaj im bajeczki” – 55 lat temu odszedł Jan Sztaudynger

12 września 1970 roku w Krakowie zmarł Jan Sztaudynger – poeta, fraszkopisarz, znawca teatru lalek, a przede wszystkim mistrz ciętej, błyskotliwej riposty. To on pisał: „A kiedy strzyżesz owieczki, opowiadaj im bajeczki” – nie o pasterzach Podhala, choć w Zakopanem spędził ostatnie piętnaście lat życia, ale o rzeczywistości, którą potrafił komentować z humorem i złośliwością, także wobec polityki.

Podczas jednego z wieczorów autorskich na Śląsku zapytano go, kto jest jego najgroźniejszym konkurentem. Odpowiedział: „Jan Kochanowski!”. Sala wybuchła śmiechem. Później wyjaśniał córce, Annie Sztaudynger-Kaliszewiczowej, że taką odpowiedź wybrał, aby nikogo ze współczesnych fraszkopisów nie urazić i nikomu nie robić reklamy.

Reklama

Anna Bugajska pisała w „Zwierciadle”, że w dziejach polskiej poezji Sztaudynger naprawdę nie miał wielu rywali. Nazywała go „poetą wyczynowcem, z niewiarygodnym twórczym zapałem”. Na jego fraszkach wychowały się pokolenia – nie tylko Polaków, bo dzięki tłumaczeniom Jaromíra Nohavicy poznała je także publiczność czeska.

Za najpoważniejszego rywala uważał Stanisława Jerzego Leca. Sam przyznawał, że w dziedzinie aforyzmu prozą Lec był nie do prześcignięcia. Zanim jednak pojawił się wzajemny szacunek, wymieniali złośliwości: Lec pisał „Piewco sempiterny, bądź jej zawsze wierny…”, a Sztaudynger odgryzał się fraszką „Lec zezem patrzy w moją stronę, bo On fraszki ma z-Lecone”. Podobnych uszczypliwości nie brakowało też u Magdaleny Samozwaniec, która żartowała, że Sztaudynger „fraszki wypuszcza z rękawa i nogawki”.

Reklama

Od Krakowa po Zakopane

Jan Izydor Sztaudynger urodził się w Krakowie w 1904 roku, w rodzinie o polsko-niemiecko-francuskich korzeniach. Studiował polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim, gdzie działał w grupie literackiej Helion obok Mieczysława Jastruna i Jalu Kurka. Debiutował w 1925 roku tomikiem „Dom mój”. Trzy lata później uzyskał doktorat na podstawie pracy o Garczyńskim i wpływie Goethego.

Był nauczycielem, publicystą, członkiem poznańskiego oddziału Związku Zawodowego Literatów Polskich. W latach trzydziestych kierował Teatrem Lalek „Miniatury”, pisał prace o sztuce marionetkowej. II wojna światowa przerwała tę działalność – trafił do obozu przejściowego, potem uczył w tajnym gimnazjum w Opatowie. Po wojnie mieszkał w Łodzi, a od 1955 roku – w Zakopanem.

Reklama

Właśnie tam powstała jedna z jego najczęściej cytowanych fraszek: „A kiedy strzyżesz owieczki, opowiadaj im bajeczki”.


„Piórka” i sława fraszkopisarza

Największy rozgłos przyniósł mu tomik Piórka (1954). Początkowo wydano zaledwie pięć tysięcy egzemplarzy, lecz entuzjazm czytelników sprawił, że w ciągu kilku lat sprzedaż sięgnęła 65 tysięcy. Fraszki Sztaudyngera – lekkie, złośliwe, ale zawsze podszyte ciepłem – weszły do języka codziennego, stały się „mądrościami ludowymi”.

Obok utworów frywolnych i erotycznych, w których poeta żartował z damsko-męskich relacji, powstawały też fraszki polityczne – ostre, czasem dosadne. Sztaudynger marzył o poezji lirycznej i dramatach religijnych, ale to właśnie krótkie, celne formy były jego żywiołem.

Reklama

Popularność i nieporozumienia

Ogromna rozpoznawalność miała także ciemne strony. Często przypisywano mu fraszki cudze – zwłaszcza te polityczne, co prowadziło do niezręcznych sytuacji. „Trudno mi było tłumaczyć dygnitarzowi, że to nie ja i że to nie o nim” – wspominał.

Gdy pominięto go w antologii satyry, nie protestował, lecz napisał fraszkę:
„Nie ma mnie w antologii stu trzydziestu trzech.
Ach, jaki to dla niej, a nie dla mnie pech!”.


Testament poety

Pod koniec życia chorował na czerwienicę prawdziwą. Zmarł 12 września 1970 roku w Krakowie, mając 66 lat. Krótko przed śmiercią pozostawił fraszkę-testament:

Reklama

„Żyłem z wami, kochałem i cierpiałem z wami,
Teraz żyjcie, kochajcie, cierpcie sobie sami”.

Chciał, by znalazła się na jego nagrobku. Na pomniku na Cmentarzu Salwatorskim w Krakowie jednak jej nie wyryto.

 

 

 

red./PAP

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości