85 lat temu w Paryżu odeszła Olga Boznańska – jedna z najwybitniejszych polskich malarek, przedstawicielka impresjonizmu i czołowa artystka Młodej Polski. Sławę przyniosły jej portrety – intrygujące, niepokojące, odsłaniające duszę portretowanych osób.
„Obrazy Boznańskiej należą do najważniejszych dzieł polskiego modernizmu i kanonu historii sztuki, a jej kariera jest jednym z największych polskich sukcesów artystycznych na arenie międzynarodowej” – napisano w uchwale ustanawiającej 2025 Rokiem Boznańskiej, w którym przypada również 160. rocznica jej urodzin.
– Naprawdę wielka artystka – mówiła kustosz Urszula Kozakowska-Zaucha, współautorka retrospektywnej wystawy z lat 2014–2015 w Muzeach Narodowych w Krakowie i Warszawie, poświęconej twórczości malarki.
„Jakże tu teraz malować, kiedy pani Boznańska robi takie cudne obrazy?” – pisał z zachwytem Stanisław Wyspiański, podziwiając jej dzieła.
Do najsłynniejszych prac Boznańskiej należą Dziewczynka z chryzantemami, Portret Paula Nauena, Bretonka, Autoportret z japońską parasolką, Imieniny Babuni, Kwiaciarki i W oranżerii – rozpoznawalne dla miłośników polskiego malarstwa przełomu XIX i XX wieku. Jej styl – subtelny, nastrojowy, o miękkiej, rozproszonej palecie barw – był od początku niepowtarzalny.
Jak zauważa kustosz Renata Higersberger, w portretach Boznańskiej odnaleźć można wizerunki bliskich, przyjaciół, osób z kręgu artystycznego i klientów zamawiających obrazy w jej „firmie portretowej”. Najwięcej powstało ich w Krakowie, Monachium i Paryżu.
O najsłynniejszym z nich – Dziewczynce z chryzantemami (1894) – krytyk William Ritter pisał, że artystka stworzyła „dziecko enigmatyczne, które doprowadza do szaleństwa tych, co mu się zanadto przypatrują”. Krytycy dopatrywali się w tym dziele wpływów Jamesa Whistlera.
Francuski krytyk Max Goth pisał o niej:
„Boznańska nie maluje oczu, lecz spojrzenie; nie maluje ust, ale uśmiech lub łkanie, które je wykrzywia. Posiada cudowny dar wydobywania duchowości – wszędzie potrafi odnaleźć duszę pełną niepokoju”.
Sama artystka określała swoje prace słowami:
„Obrazy moje wspaniale wyglądają, bo są prawdą, są uczciwe, pańskie. Nie ma w nich blagi. Są ciche i żywe, jakby je lekka zasłona od patrzących dzieliła”.
Olga Helena Karolina Boznańska urodziła się 15 kwietnia 1865 r. w Krakowie. Jej matka, Francuzka Eugenia Mondan, nauczycielka rysunku, dostrzegła talent córki i rozbudziła w niej pasję do sztuki. Ojciec, Adam Boznański herbu Nowina, był inżynierem. W domu mówiono po francusku – języku, który Olga szybko opanowała.
Kształciła się w Krakowie, m.in. pod okiem Kazimierza Pochwalskiego i Józefa Siedleckiego, a następnie wyjechała do Monachium, gdzie istniała kolonia polskich artystów. Uczyła się prywatnie, gdyż kobiet nie przyjmowano jeszcze na Akademię Sztuk Pięknych. Kopiowała dzieła mistrzów w Pinakotece monachijskiej oraz obrazy Velázqueza w Wiedniu.
Po debiucie w 1886 roku w krakowskim Towarzystwie Sztuk Pięknych jej prace wystawiano w wielu miastach Europy i USA. Pierwszym obrazem zakupionym za publiczne pieniądze był Portret malarza Pawła Nauena (1893), który trafił do Muzeum Narodowego w Krakowie.
W 1898 roku Boznańska została członkinią Towarzystwa Artystów Polskich „Sztuka”, a dwa lata później przyjęto ją do Société Nationale des Beaux-Arts. W tym samym roku przeniosła się na stałe do Paryża, gdzie zamieszkała i tworzyła przez resztę życia.
Pracownia Boznańskiej była jak świat zamknięty w sobie – mroczny, pełen zapachu farb, kwiatów i papierosów. Malarka wstawała późno i zaczynała pracę dopiero po południu, przy świetle, które szybko gasło. Niekiedy malowała portret przez czterdzieści sesji.
Angelika Kuźniak w biografii Boznańska. Non finito opisuje jej pracownię na Montparnasse:
„Po otwarciu drzwi gości atakował zapach gnijących kwiatów i papierosów. Okna nie otwierano, bo przeciągi szkodziły kanarkom i papudze. W cukiernicy żyły mrówki, po stole stał wypchany ratler Bobik, a po sukni artystki wspinały się karmione makaronem myszy”.
Boznańska nigdy nie malowała w plenerze – pejzaże i widoki miejskie powstawały z okna jej pracowni.
Choć w Polsce bywała krytykowana (Jacek Malczewski nazywał jej obrazy „zakopconymi”), za granicą cieszyła się wielkim uznaniem. Otrzymała m.in. złoty medal w londyńskiej New Gallery i Grand Prix na Wystawie Światowej w Paryżu w 1937 roku. W 1912 roku, obok Claude’a Moneta i Augusta Renoira, reprezentowała Francję na wystawie w Pittsburghu.
Życie osobiste artystki było jednak pełne rozczarowań. W 1900 roku zerwała długoletnie narzeczeństwo z malarzem Józefem Czajkowskim. Nigdy nie wyszła za mąż.
Ostatnie lata spędziła w samotności, pogrążona w chorobie i depresji. Po wybuchu II wojny światowej straciła kontakt z rodziną w Polsce. 25 października 1940 roku została przewieziona do Szpitala Sióstr Miłosierdzia w Paryżu, gdzie następnego dnia zmarła.
W testamencie cały swój majątek zapisała Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Niestety, wiele jej prac uległo zniszczeniu w transporcie z Paryża do Polski.
Olga Boznańska pozostawiła po sobie bogaty dorobek – portrety o niezwykłej głębi psychologicznej, obrazy ciche, lecz przejmujące, przesycone melancholią i duchowością. Wystawę jej dzieł w Muzeach Narodowych w Krakowie i Warszawie w latach 2014–2015 obejrzało blisko 170 tysięcy osób.
Boznańska – malarka dusz – na zawsze pozostanie jednym z najjaśniejszych punktów w historii polskiego malarstwa.
red./PAP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze