Na jednym z najbardziej znanych cmentarzy świata rozgrywa się widowisko, o którym wielu wolałoby nie słyszeć. Grób Victora Noira na paryskim Père-Lachaise — miejsce kojarzone z historią, sztuką i powagą — zamienił się w scenę obyczajowych spektakli. Polski przewodnik Tomek Jungowski zdradza, że to, co dzieje się przy tej rzeźbie, „przekracza granice wyobraźni”.
Victor Noir, XIX-wieczny dziennikarz tragicznie zastrzelony przez krewkiego księcia Bonapartego, spoczywa pod niezwykle realistycznym pomnikiem autorstwa Jules’a Dalou. I to właśnie poziom realizmu — zwłaszcza w okolicy bioder — rozpętał burzę.
Wokół rzeźby narósł mit: podobno dotknięcie jej w intymnym miejscu ma przynosić płodność, szczęście w miłości i powodzenie w związkach. Z początku był to tylko niewinny przesąd. Z czasem jednak… sytuacja wymknęła się spod kontroli.
Jak relacjonuje przewodnik, kobiety zaczęły siadać na posągu w samej bieliźnie, a nawet przykładać się do rzeźby tak, jakby odbywały rytuał „przyciągania potomstwa”. Pojawiły się też happeningi, a później profesjonalne sesje zdjęciowe.
Władze cmentarza próbowały ograniczyć te praktyki, ustawiając barierki wokół grobu. Efekt? Protesty i jeszcze większa popularność miejsca.
W sieci pełno jest zdjęć, które pokazują ludzi leżących na rzeźbie, wtulających się w nią czy pozujących niemal jak do reklamy bielizny.
Internauci nie kryją oburzenia. Dla jednych to „obrzydliwe show”, dla innych — skandaliczne bezczeszczenie grobu. W komentarzach przewijają się głosy mówiące o braku szacunku, pogoni za lajkami i zamianie cmentarza w plan zdjęciowy.
Historia grobu Victora Noira regularnie wraca w mediach, bo za każdym razem budzi te same emocje: niedowierzanie, oburzenie i… ciekawość.
Jedno jest pewne: niewiele miejsc na świecie łączy w sobie tyle historii, mitów i kontrowersji co ta jedna, realistyczna rzeźba na paryskim Père-Lachaise.
Źródło: o2.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze