Reklama

Nieśmiertelny Chopin. W rocznicę śmierci tłumy przy jego grobie w Paryżu

Na paryskim cmentarzu Père-Lachaise grób Fryderyka Chopina niemal nigdy nie jest pusty. Zawsze leżą tam świeże kwiaty. W piątek, w 176. rocznicę śmierci kompozytora, przyszli tu nie tylko turyści, którzy odwiedzają to miejsce przy okazji zwiedzania cmentarza, lecz także ci, dla których muzyka Chopina ma szczególne znaczenie.

Już z daleka, na początku wąskiej alejki prowadzącej do grobu, widać niewielne zgromadzenie. Przed grobowcem, ozdobionym rzeźbą muzy Euterpe pochylonej nad złamaną lirą, niemal nieprzerwanie stoi kilka osób. Jedni podchodzą, inni odchodzą. Jedni zostają na dłużej, inni zatrzymują się tylko na chwilę, by w ciszy zrobić zdjęcie. Słychać rozmowy po francusku i angielsku. Przez godzinę obserwacji nie pojawił się akurat żaden turysta z Polski — choć ślad ich wizyty widać wyraźnie: przy grobie leży biało-czerwony wieniec z napisem: „Fryderykowi Chopinowi – społeczność szkół muzycznych w Skierniewicach”.

Do grobu podchodzi kobieta z Japonii. Delikatnie się pochyla, składa dłonie. To pani Yumiko z Tokio. Jak mówi, przyjechała do Paryża na miesiąc, a wiedząc, że właśnie tego dnia przypada rocznica śmierci kompozytora, uznała, że musi tu przyjść.
– Sztuka Chopina to najwspanialsze dzieła pianistyczne. Każdy student muzyki musi się ich uczyć – podkreśla. Sama również grała kiedyś na pianinie i wciąż lubi jego utwory. Prosi kogoś o zrobienie zdjęcia, a przed odejściem żegna grób lekkim ukłonem.

Reklama

Chwilę później pojawiają się dwie kobiety, które składają na grobie dwie róże – czerwoną i białą. Jedna z nich, Katell z Bretanii, opowiada, że muzykę Chopina odkryła w szkole, dzięki filmowi Pianista.
– Ta muzyka szczególnie do mnie przemawia. W trudnych latach szkolnych była dla mnie wsparciem. Czuję z nią silną więź – mówi. – W tym roku byłam z siostrą w Warszawie na Konkursie Chopinowskim, a tydzień temu widziałam jego serce w kościele Świętego Krzyża. Skoro teraz jestem w Paryżu, a przypada rocznica jego śmierci, uznałam, że powinnam tu przyjść i złożyć kwiaty w polskich barwach.
Katell gra na harfie i trochę na pianinie – jak mówi, wystarczająco, by grać najprostsze utwory Chopina.

Najdłużej przy grobie zostaje pani Midori – Japonka mieszkająca od kilku lat we Francji, z zawodu organistka. Na pytanie, czy wiedziała o rocznicy śmierci Chopina, odpowiada z uśmiechem:
– Wszyscy pianiści o tym wiedzą.
Przyszła jednak nie tylko z potrzeby serca. Kiedy inni odwiedzający stoją w zadumie, ona pochyla się nad kwiatami. Ostrożnie rozdziela bukiety, usuwa folię i zwiędłe rośliny, a świeże układa na nowo i wstawia do wody.
– Robię to z własnej woli – tłumaczy. – Są też inni, którzy pomagają dbać o jego grób. Muzyka Chopina jest prawdziwa, naturalna. Dlatego i jego grób powinien taki być – bez sztucznych kwiatów.

Reklama

 

red./PAP

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości