Reklama

Mistrz Polski na kolanach! Cracovia zadała cztery ciosy

To był wieczór sensacji w Ekstraklasie. Najpierw Jagiellonia, aktualny mistrz Polski, przegrała u siebie aż 0:4 z beniaminkiem z Niecieczy. Wydawało się, że bardziej zaskakującego wyniku już nie zobaczymy. A jednak. Cracovia – zespół, który przeszedł latem sporą metamorfozę – przyjechała do Poznania i rozbiła Lecha 4:1, zadając pierwszy cios już w 75. sekundzie meczu.

Błyskawiczny cios i chaos przy Bułgarskiej

Gdy piłkarze Lecha i Cracovii kończyli rozgrzewkę, kibice przy Bułgarskiej dowiedzieli się, że Jagiellonia uległa Termalice. Nastroje były więc dobre – do momentu, gdy... Cracovia przejęła piłkę po błędzie Michała Gurgula i rozegrała błyskawiczną kontrę. Ajdin Hasić zagrał do Filipa Stojilkovicia, a ten w debiucie pokonał Filipa Mrozka strzałem w krótki róg. Była dopiero 75. sekunda meczu.

Po krótkiej przerwie w grze spowodowanej dymem z rac i problemami technicznymi Canal+, „Pasy” znów przeprowadziły niemal identyczną akcję. Tym razem Stojilković podał do Hasicia – 0:2. A mogło być 0:3, gdyby Otar Kakabadze lepiej przymierzył w kolejnej kontrze.

Reklama

Lech bezradny, Cracovia kliniczna

Lech miał optyczną przewagę, ale zawodziła dokładność i skuteczność. Dopiero w końcówce pierwszej połowy udało się zdobyć bramkę kontaktową – Mikael Ishak wykorzystał rzut karny po zagraniu ręką Gustava Henrikssona. Nadzieje poznaniaków trwały jednak krótko.

W przerwie trener Niels Frederiksen dokonał zmiany w defensywie – słabego Douglasa zastąpił Skrzypczak. Ten jednak już po kilku minutach... strzelił gola samobójczego. Hasić znów uciekł Gurgulowi, dośrodkował, a niefortunną interwencją zakończył Skrzypczak. 1:3.

Reklama

To nie był koniec upokorzenia Lecha. W 60. minucie Martin Minczew wykorzystał stratę Gisliego Thordarsona i pięknym strzałem z dystansu ustalił wynik na 4:1.

Kryzys mistrza, spokój w Krakowie

Po czwartym golu mecz wyraźnie stracił tempo. Cracovia kontrolowała wydarzenia na boisku, a Lech nie był w stanie nawet zmniejszyć strat. Trener Frederiksen próbował jeszcze zmianami, wprowadzając m.in. Bryana Fiabemę, ale rezultat nie uległ już zmianie.

Wynik 1:4 to powód do niepokoju dla kibiców z Poznania – zwłaszcza przed zbliżającym się dwumeczem w eliminacjach Ligi Mistrzów z Breidablikiem. Cracovia z kolei może z optymizmem patrzeć w przyszłość. Trener Luka Elsner trafił z letnimi transferami – zwłaszcza Stojilkoviciem, który z miejsca stał się bohaterem.

Reklama

 

Źródło: sport.interia.pl

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości