Głośna muzyka, krzyki i zamieszanie – tak wyglądał piątkowy wieczór w kamienicy przy ulicy Marszałkowskiej 58 w Warszawie. W mieszkaniu na czwartym piętrze odbywała się „dzika impreza”, która postawiła na nogi wszystkich lokatorów. Najpierw interweniowała ochrona budynku, a gdy to nie pomogło – wezwano policję. Imprezowicze mieli rzucać w funkcjonariuszy butelkami. Trzech policjantów zostało rannych.
— Mieszkamy tu od lat, ale czegoś takiego jeszcze nie widzieliśmy. To, co się tam działo, przechodzi ludzkie pojęcie — mówią sąsiedzi. Jak dodają, to nie była pierwsza taka sytuacja w tym lokalu.
Pierwszy patrol, który dotarł na miejsce, został obrzucony butelkami. Wezwano więc posiłki. Jeden z radiowozów, jadąc na interwencję, zderzył się z taksówką — trzech funkcjonariuszy trafiło do szpitala z obrażeniami kończyn i potłuczeniami.
W końcu policjanci opanowali sytuację, używając gazu. — Pod naszymi drzwiami siedziało pełno ludzi. Mówiono, że każdy musiał zapłacić około 30 zł za wejście, a mieszkanie wynajęto specjalnie na tę imprezę — relacjonuje jedna z lokatorek.
Według ustaleń, w lokalu mogło bawić się około 70 osób w wieku 25–30 lat, choć sąsiedzi twierdzą, że byli tam również młodsi uczestnicy. — Muzyka dudniła po całej kamienicy, a z mieszkania słychać było przekleństwa, śmiechy i krzyki. Nie dało się tego znieść — dodają mieszkańcy.
Jak poinformował Jakub Pacyniak z Komendy Rejonowej Warszawa–Śródmieście, wszyscy uczestnicy zostali wylegitymowani i będą wzywani na przesłuchania. — Policjanci prowadzą czynności w tej sprawie. Niebawem osoby będą przesłuchiwane — przekazał funkcjonariusz.
Sąsiedzi podkreślają, że to nie pierwszy raz, gdy w tym mieszkaniu dochodzi do zakłóceń porządku. Od momentu, gdy młoda kobieta – według relacji lokatorów mająca ok. 30 lat – kupiła lokal i rozpoczęła jego wynajem krótkoterminowy, weekendy stały się udręką.
— Po remoncie zaczęły się ciągłe imprezy. Kiedyś trwała trzy dni — piątek, sobota, niedziela. Jęki, krzyki, śmiechy, jakby film kręcili. Mąż żartował, że chyba casting robią — opowiada pani Lidia, mieszkanka kamienicy.
Reporterom „Faktu” nie udało się skontaktować z właścicielką mieszkania.
Mieszkańcy Marszałkowskiej mają nadzieję, że po ostatnich wydarzeniach wreszcie zapanuje spokój. Ci, którzy brali udział w ataku na policję, mogą wkrótce usłyszeć zarzuty.
Źródło: fakt.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze