Jeszcze kilka dni temu mało kto stawiał Maję Chwalińską w gronie kandydatek do największych sensacji tegorocznego French Open. Dziś 24-letnia Polka jest już w ćwierćfinale Roland Garros, a jej nazwisko coraz częściej pojawia się w rozmowach o przyszłości kobiecego tenisa. Zdaniem Michała Przysiężnego sukces nie jest dziełem przypadku. Były reprezentant Polski widzi w grze Chwalińskiej cechy zawodniczki, która przed laty należała do światowej czołówki.
– Maja przypomina mi Patty Schnyder – mówi były daviscupowy reprezentant Polski.
Polka rozpoczęła swoją paryską przygodę od kwalifikacji. Do stolicy Francji przyjechała jako 114. rakieta świata i musiała najpierw wywalczyć miejsce w głównej drabince. Zrobiła to bezbłędnie, a później poszła za ciosem. Na jej drodze padały kolejne znane nazwiska: mistrzyni olimpijska Qinwen Zheng, Belgijka Elise Mertens, Greczynka Maria Sakkari oraz reprezentantka gospodarzy Diane Parry.
Efekt? Pierwszy w karierze ćwierćfinał turnieju wielkoszlemowego.
W czasach, gdy kobiecy tenis coraz mocniej opiera się na sile, agresji i fizyczności, styl Chwalińskiej wyróżnia się na tle większości zawodniczek. Polka nie imponuje potężnym serwisem czy atomowymi uderzeniami z końcowej linii. Jej największą bronią są inteligencja, wyczucie sytuacji i umiejętność czytania gry przeciwniczek.
To właśnie te cechy zwróciły uwagę Michała Przysiężnego, który przez lata sam był kojarzony z tenisową finezją i techniką.
– Maja trzyma piłkę w korcie. Wykazuje się ogromnym spokojem, nie reaguje nerwowo na wygrane piłki rywalek. Gra swoje topspiny z forhendu i bekhendu, przez co wyprowadza przeciwniczki z równowagi. To właśnie te elementy sprawiły, że jest dziś w ćwierćfinale w Paryżu – ocenia były reprezentant Polski.
Przysiężny nieprzypadkowo przywołuje nazwisko Patty Schnyder. Szwajcarka przez lata była jedną z najbardziej charakterystycznych tenisistek w tourze. Mierzyła 168 centymetrów wzrostu – dokładnie tyle samo co Chwalińska – grała lewą ręką i słynęła z kreatywności na korcie.
Nie opierała swojej gry na sile. Zamiast tego korzystała z bogatego repertuaru uderzeń, zmiany tempa i częstych wypadów do siatki. Takim stylem zdołała wspiąć się na siódme miejsce światowego rankingu, dotrzeć do półfinału Australian Open oraz ćwierćfinałów Roland Garros i US Open.
Chwalińska dopiero rozpoczyna drogę do światowej czołówki, ale już teraz osiągnęła wynik, który jest największym sukcesem w jej dotychczasowej karierze.
– Widocznie taki tenis wciąż wystarcza w kobiecej rywalizacji. Maja zaskakuje przeciwniczki swoją grą i pokazuje, że nie wszystko musi opierać się na sile – podkreśla Przysiężny.
Awans do ćwierćfinału French Open oznacza dla Polki również ogromny skok rankingowy. Wszystko wskazuje na to, że po zakończeniu turnieju znajdzie się w okolicach czołowej pięćdziesiątki świata.
Niektórzy porównują ten sukces do występu Magdy Linette podczas Australian Open 2023, kiedy poznanianka niespodziewanie dotarła do półfinału. Przysiężny uważa jednak, że Chwalińska ma potencjał, by na dłużej zadomowić się w ścisłej czołówce.
– Nie trafia się przypadkiem do ćwierćfinału Roland Garros. Maja znalazła się tam dzięki swoim umiejętnościom. Ma wszelkie predyspozycje, by na stałe należeć do światowej czołówki. Jestem przekonany, że jeszcze nieraz będziemy cieszyć się z jej sukcesów – przekonuje.
Przed Polką kolejne wyzwanie. W walce o półfinał zmierzy się z Anną Kalinską. Rosjanka pozostaje faworytką, jednak dotychczasowy przebieg turnieju pokazuje, że Chwalińska nie przejmuje się przedmeczowymi przewidywaniami.
Tym bardziej że, mimo konieczności gry już ósmego meczu w Paryżu, trudno mówić o zmęczeniu.
– Nie sądzę, by miało to większe znaczenie. W męskim tenisie po kilku pięciosetowych spotkaniach można byłoby o tym rozmawiać, ale Maja większość swoich meczów wygrała bardzo sprawnie. W całym turnieju straciła tylko jednego seta. Poza tym adrenalina zrobi swoje. Jestem przekonany, że nawet nie pomyśli o zmęczeniu. Po tym, co pokazała do tej pory, Kalinska także jest w jej zasięgu – podsumowuje Przysiężny.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze