Przez blisko dwa lata działała w cieniu systemu, klikając „zatwierdź” tam, gdzie nikt nie spodziewał się oszustwa. 44-letnia pracownica jednej z firm kurierskich tworzyła fikcyjne reklamacje, a pieniądze z nich trafiały… prosto na jej konta. Teraz sprawą zajmuje się prokuratura, a kobiecie grozi nawet 5 lat więzienia.
Jak ustalili policjanci stołecznego Wydziału do walki z Przestępczością Gospodarczą, zatrzymana kobieta pracowała w dziale reklamacji i miała pełen dostęp do firmowego systemu komputerowego. To właśnie on stał się narzędziem przestępstwa.
44-latka podszywała się pod realnie istniejące podmioty gospodarcze i w ich imieniu zakładała reklamacje, które w rzeczywistości nigdy nie miały miejsca. W polu do wypłaty środków wpisywała… własne numery rachunków bankowych. Następnie sama zatwierdzała reklamacje i kierowała dyspozycje przelewów do działu finansowego.
Proceder trwał od lutego 2023 roku do stycznia 2026 roku. W tym czasie kobieta miała utworzyć około 190 fikcyjnych reklamacji. Łączna kwota, jaka wpłynęła na jej konta, to blisko 150 tysięcy złotych.
Sprawa wyszła na jaw po wewnętrznej analizie i zgłoszeniu nieprawidłowości. Policjanci szybko ustalili, kto stoi za podejrzanymi przelewami.
Zatrzymana 44-latka usłyszała już zarzut oszustwa komputerowego popełnianego w warunkach czynu ciągłego. Postępowanie nadzoruje Prokuratura Rejonowa Warszawa Ochota. Za tego typu przestępstwo grozi jej kara do 5 lat pozbawienia wolności.
Śledczy nie wykluczają, że sprawa będzie miała dalszy ciąg, a firma kurierska może dochodzić zwrotu wyłudzonych pieniędzy na drodze cywilnej.
To kolejny przykład, że dostęp do systemów i zaufanie pracodawcy bywają wykorzystywane w sposób, który wcześniej czy później kończy się zarzutami i salą sądową.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze