Reklama

Gigantyczne pieniądze w ochronie zdrowia. Po tej aferze nic już nie będzie takie samo

Milionowe zarobki lekarza i jednocześnie samorządowca wywołały polityczną burzę, która może zakończyć się zmianami w prawie. Ministerstwo Zdrowia chce uzyskać możliwość śledzenia dochodów medyków za pomocą numeru PESEL lub numeru prawa wykonywania zawodu. Środowisko lekarskie alarmuje, że to krok w stronę nadmiernej kontroli, ale rząd przekonuje, że bez nowych narzędzi nie jest w stanie skutecznie monitorować wydatków publicznych.

Impulsem do rozpoczęcia prac nad nowymi przepisami była głośna sprawa radnego Koalicji Obywatelskiej, który jako lekarz bez specjalizacji miał zarobić w ubiegłym roku około 1,6 mln zł. Informacja wywołała szeroką debatę o wynagrodzeniach w ochronie zdrowia i o tym, czy państwo rzeczywiście wie, ile zarabiają lekarze pracujący jednocześnie w kilku placówkach.

Rząd chce wiedzieć więcej o zarobkach lekarzy

Projekt zmian pojawił się w porządku obrad Rady Ministrów i, jak sugerują wypowiedzi przedstawicieli rządu, nie jest przypadkiem, że stało się to właśnie po ujawnieniu rekordowych dochodów części medyków.

Reklama

Premier Donald Tusk przed posiedzeniem rządu zwracał uwagę, że państwowe instytucje nie mają dziś pełnego obrazu wynagrodzeń lekarzy. Jak podkreślał, dane dotyczące wynagrodzeń są obecnie anonimizowane, przez co Ministerstwo Zdrowia i Narodowy Fundusz Zdrowia nie są w stanie sprawdzić, ile konkretnie zarabiają pracownicy medyczni w poszczególnych placówkach.

Planowane przepisy mają to zmienić. Zgodnie z projektem Ministerstwo Zdrowia, NFZ oraz Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji mogłyby pozyskiwać informacje o dochodach personelu medycznego, identyfikując pracowników za pomocą numeru PESEL lub numeru prawa wykonywania zawodu.

Reklama

Według autorów projektu pozwoliłoby to skuteczniej analizować wynagrodzenia lekarzy zatrudnionych równocześnie w kilku szpitalach czy przychodniach oraz pracujących na różnych formach umów. Nie jest jednak przesądzone, czy propozycja przejdzie przez cały proces legislacyjny. W samym parlamencie zasiada obecnie kilkunastu lekarzy, z których część nadal aktywnie wykonuje zawód.

Zarobki polityków-lekarzy. Rekord to prawie 700 tys. zł

W cieniu dyskusji o nowych uprawnieniach państwa pojawia się pytanie o dochody lekarzy, którzy jednocześnie pełnią funkcje publiczne. Analiza oświadczeń majątkowych parlamentarzystów z wykształceniem medycznym pokazuje, że część z nich nadal osiąga znaczące przychody z wykonywania zawodu.

Reklama

Najwyższy dochód odnotował senator Waldemar Kraska, były wiceminister zdrowia w rządzie PiS. Obecnie łączy pracę parlamentarną z działalnością lekarską. Z prowadzonej działalności gospodarczej uzyskał w ubiegłym roku około 679 tys. zł dochodu. Oprócz tego otrzymał ponad 21 tys. zł uposażenia senatorskiego, blisko 47 tys. zł diet parlamentarnych oraz około 79 tys. zł świadczeń emerytalnych z ZUS.

Na drugim miejscu znalazł się były marszałek Senatu Stanisław Karczewski. Lekarz chirurg po zakończeniu wieloletniej pracy w szpitalu rejonowym w Nowym Mieście nad Pilicą związał się z podstawową opieką zdrowotną. W 2024 roku zarobił z umów cywilnoprawnych ponad 260 tys. zł. Do tego doszły dochody parlamentarne w wysokości około 205 tys. zł oraz blisko 184 tys. zł świadczeń z ZUS.

Reklama

Znacznie niższe przychody z praktyki lekarskiej wykazali pozostali parlamentarzyści. Była minister zdrowia Katarzyna Sójka zadeklarowała niespełna 28 tys. zł dochodu z pracy lekarza w SPZOZ w Mikstacie. Oprócz tego otrzymała około 170 tys. zł uposażenia poselskiego i 36 tys. zł diet.

Poseł Czesław Hoc wykazał ponad 22 tys. zł dochodu z pracy w poradni endokrynologicznej Regionalnego Szpitala w Kołobrzegu. Jednocześnie korzystał z kilku innych źródeł przychodów, w tym emerytury z Parlamentu Europejskiego oraz świadczeń z ZUS.

Reklama

W przypadku posła Koalicji Obywatelskiej Włodzisława Gizińskiego dochód z działalności lekarskiej wyniósł niespełna 6 tys. zł. Parlamentarzysta prowadzi również prywatną praktykę medyczną i posiada udziały w spółce Centrum Medyczne Gizińscy.

Afera z milionowymi zarobkami radnego KO zmusza rząd do działania

Choć projekt nowych regulacji formalnie dotyczy sposobu gromadzenia danych o wynagrodzeniach medyków, niewielu ma wątpliwości, że jego źródłem jest polityczna reakcja na głośną aferę z udziałem radnego Koalicji Obywatelskiej.

Sprawa lekarza, który bez specjalizacji miał zarobić około 1,6 mln zł rocznie, stała się symbolem problemu, z którym od lat mierzy się system ochrony zdrowia. Z jednej strony brakuje lekarzy, a szpitale konkurują o specjalistów coraz wyższymi stawkami. Z drugiej strony państwo nie dysponuje narzędziami pozwalającymi dokładnie śledzić przepływ pieniędzy między placówkami a personelem medycznym.

Reklama

Rząd przekonuje, że większa przejrzystość jest konieczna, by lepiej zarządzać publicznymi środkami. Lekarze odpowiadają jednak, że nowe przepisy mogą oznaczać kolejną warstwę biurokracji i nadzoru nad środowiskiem medycznym.

Dyskusja dopiero się rozpoczyna, ale już dziś wiadomo, że temat zarobków lekarzy — zwłaszcza tych pełniących funkcje publiczne — jeszcze długo będzie budził emocje zarówno w polityce, jak i w samym środowisku medycznym.

Źródło: next.gazeta.pl
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości