Reklama

Felieton: Izabela Łęcka — nie moja idolka

Gdyby mnie ktoś dziś zapytał o kobiecy wzorzec z literatury polskiej i/lub obcej — wskazałabym wiele kobiet. Bo i Justynę Orzelską wielbię od dziecka, i w paru miejscach moją idolką jest Klara z Fredrowskiej „Zemsty”… I mogłabym wymienić jeszcze z tuzin wyjątkowych kobiet, niechby nawet Lady Makbet — ale z pewnością NIE wymienię jednej: Izabeli Łęckiej!

Izabela Łęcka, ikoniczna postać z powieści Bolesława Prusa „Lalka”, od ponad stu lat budzi skrajne emocje i prowokuje do dyskusji. Piękna, wyniosła i niedostępna arystokratka, która złamała serce idealistycznemu kupcowi Stanisławowi Wokulskiemu, jest tradycyjnie postrzegana jako symbol arystokratycznej degrengolady i przykład femme fatale — kobiety fatalnej. Przy czym na moje oko jej fatalność fatalna jest zarówno dla Wokulskiego, jak i dla niej samej.

Jako obiekt romantycznej obsesji Stanisława Wokulskiego — stanowi klucz do zrozumienia upadku dawnego porządku arystokratycznego i tragicznych konsekwencji zderzenia światów: kupca-idealisty i pustej, salonowej damy. Jej postać, będącą dla wielu uosobieniem próżności, można również odczytywać jako skomplikowany portret kobiety uwięzionej w pułapce społecznych konwenansów. I może to już na wstępie jest odpowiedź — dlaczego Łęcka nigdy nie będzie moją idolką.

Reklama

Taka ładna lalka!
Bo tak. Z jednej strony nie bez przyczyny Bolesław Prus nazwał ją ‘lalką’. To prawda, że wedle badań historyków literatury tytuł nawiązuje do głośnego procesu sądowego o kradzież z wystawy sklepowej lalek, który to Prus opisywał jako korespondent. I choć może to z pozoru prozaiczne — pisarz rzeczywiście mógł wykorzystać ten wątek w powieści, nadając mu głębsze znaczenie. A może chciał zwyczajnie przyciągnąć uwagę czytelników i tym samym zapewnić utworowi popularność już na wstępie?

A jednak do mnie bardziej przemawia interpretacja, wedle której tytułowa ‘lalka’ — to metaforyczny obraz pustki wewnętrznej Izabeli Łęckiej. Może i jest piękną, bogatą arystokratką — a jednak przede wszystkim jest dla mnie wydmuszką, bez głębszych uczuć i ambicji. Może nawet jeszcze bardziej ładnym pudełkiem — niż lalką. Jest jak kukiełka — sterowana z zewnątrz, zachowuje się zgodnie z narzuconymi jej konwenansami społecznymi.
A jak kukiełka — to i obiekt manipulacji. Przecież jej życie jest z góry zaplanowane: Izabela została wychowana, by stać się ozdobą, towarem na matrymonialnym targu. A na koniec i tak trafia do klasztoru — jak na zesłanie. Jest więc lalką w rękach arystokratycznych konwenansów i ofiarą patriarchatu.

Reklama

Jak lalka, to może także coś w rodzaju biblijnego złotego cielca — ślepy przedmiot kultu. Dla Wokulskiego Izabela staje się przecież idolem: uosobieniem niedoścignionego ideału. Pielęgnuje jej wizerunek w swojej wyobraźni, nie widząc w niej prawdziwego człowieka z wadami, lecz właśnie piękną, ale martwą lalkę.

Czy zatem pusta, egoistyczna ‘lalka’, jak widział ją Prus, mogła być tak naprawdę ofiarą patriarchalnego systemu? Czy może jest to postać, którą da się odczytać na nowo, w poszukiwaniu śladów emancypacyjnych pragnień?

Reklama

Feministka czy femme fatale?
Tradycyjna interpretacja jednoznacznie przypisuje Izabeli cechy kobiety fatalnej. Jest piękna, powabna i zdaje się czerpać przyjemność z manipulowania uczuciami Wokulskiego. Przez całą powieść utrzymuje go w stanie ciągłej niepewności, grając na jego idealistycznych uczuciach. Nie kocha go, traktuje jak narzędzie do ratowania upadającej fortuny ojca, a w głębi duszy pragnie miłości romantycznej, uosabianej w marmurowym posągu Apollina lub sławnym skrzypku Rossim.

Matko Bosko, mnie męczyło samo czytanie o tej wynaturzonej i oderwanej od rzeczywistości egoistce — wyobrażam sobie cierpienia i męki Prusa, gdy ją opisywał…!

Reklama

Tak czy siak — postępowanie Łęckiej prowadzi do tragicznego finału: klęski Wokulskiego, zarówno finansowej, jak i psychicznej. Wykorzystuje jego naiwność i oddanie, a ostatecznie odrzuca go z zimną pogardą, gdy tylko pojawia się arystokratyczny konkurent lub gdy Wokulski ujawnia swoje mieszczańskie pochodzenie.

A jednak Izabela pozostaje nieświadoma konsekwencji swoich działań. Ponieważ żyje w oderwaniu od rzeczywistości, otoczona luksusem, w mentalnej bańce, która chroni ją przed realiami świata zewnętrznego — w pewnym momencie traci kontakt z samą sobą. Jej pycha i snobizm są jej największymi wadami. W tym ujęciu Izabela jest więc uosobieniem zagrożenia, które kobieta — piękna i pusta — stanowi dla mężczyzny, ale na dłuższą metę taka kobieta niszczy w końcu także samą siebie. I dobrze jej tak!

Reklama

Izabela Łęcka jako anty-feministka
Proszę bardzo — poruszanie tematu feminizmu w kontekście Izabeli Łęckiej może wydawać się na pierwszy rzut oka absurdem, a nawet prowokacją. I wcale się nie zapieram!

Zdecydowanie nie można jej uznać za feministkę — ani w XIX-wiecznym, ani tym bardziej w dzisiejszym rozumieniu tego słowa. Jest bierna, unika pracy, polega całkowicie na mężczyznach i z internalizowaną arogancją akceptuje swoją pozycję w patriarchalnym społeczeństwie. Wyznaje zasadę ‘wystarczy być’, która biegunowo wręcz kontrastuje z pozytywistycznym etosem ‘pracy u podstaw’ i postulatami emancypacji kobiet.
Jej życie to ciągłe oczekiwanie na odpowiedniego męża, który zapewni jej status i luksus. Nie ma żadnych ambicji zawodowych, naukowych ani społecznych, które charakteryzowałyby ówczesne emancypantki. Wokulskiego nie szanuje za jego osiągnięcia, ale za to, że umizguje się i poniża dla ‘lalki’ z wystawy — co świadczy jak najgorzej o niej samej, o jej zupełnie zniekształconym postrzeganiu wartości nawet nie wspominając…!
Choć o Wokulskim świadczy niewiele lepiej…

Reklama

A może ofiara konwenansów?
To fakt: Izabela Łęcka nie jest postacią jednowymiarową. Prawda o niej leży gdzieś pośrodku. Z jednej strony, spełnia cechy femme fatale, doprowadzając do ruiny mężczyznę i będąc symbolem destrukcyjnej siły piękna. Z drugiej strony, jest anty-feministką, całkowicie obojętną na jakiekolwiek postępowe idee dotyczące kobiet.

Jednak jej historia jest także tragicznym studium przypadku, jak społeczne konwenanse i sztywne hierarchie mogą zniszczyć jednostkę. Izabela Łęcka jest nie tylko femme fatale dla Wokulskiego, ale także, w pewnym sensie, ofiarą — jego i całej sytuacji. Jest lalką, ale nie tylko w rękach mężczyzn. Jest lalką w rękach arystokratycznego systemu i jego upadku, który odebrał jej jedyny znany świat i nie dał nic w zamian. Jej los to ostrzeżenie przed próżnią i bezrefleksyjnością, a także przypomnienie, jak destrukcyjne mogą być ograniczenia całe wieki narzucane kobietom przez mężczyzn.

Reklama

Tragiczny koniec
Postać Izabeli Łęckiej dopełnia jej tragiczne zakończenie. Po zerwaniu zaręczyn z Wokulskim i ostatecznym zdemaskowaniu jej płytkości, zdesperowana i upokorzona, udaje się do klasztoru. I znów jedna wielka wydmuszka! Bo przecież decyzja o klasztornym odosobnieniu nie wynika z wiary Łęckiej i jej nadziei na uzyskanie ukojenia z bliskości Boga. Owszem, podjęła ją z żalu, ale też ze wstydu — i uznała klasztor za najlepszą formę ucieczki przed światem, którego nie umiała ani zrozumieć, ani do niego się dostosować.
Żałosne…!

Jak dla mnie Izabela Łęcka, bardziej niż negatywną bohaterką, staje się studium przypadku: symbolem upadku pewnej epoki, a jednocześnie ofiarą własnego wychowania i społecznych uwarunkowań, które ostatecznie doprowadziły do jej życiowej katastrofy.
A wzorem — może i jest, ale na zasadzie: jak się tego NIE powinno robić. Jak NIE być kobietą.

Reklama

Magdalena Maria Bukowiecka

Za pomoc w przygotowaniu artykułu dziękuję mojej Mamie, która o Izabeli Łęckiej ma jeszcze gorsze zdanie niż ja!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 04/11/2025 19:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości